Głosy dotyczące Superligi nieco ucichły, gdy UEFA przestała atakować jej założycieli, a sam projekt utknął w martwym punkcie. El Confidencial publikuje dziś jednak ciekawe dane na temat działań w mediach społecznościowych mających przekonać opinię publiczną do tego pomysłu. Na Twitterze działały ponoć setki botów chwalących nowe rozgrywki.
Po przeanalizowaniu aktywności w mediach społecznościowych zauważono np. hashtag #EstamosContigoPresi (jesteśmy z tobą, prezesie – przyp. red.) odnoszący się do Florentino Péreza. W ten sposób oznaczono 18 tysięcy tweetów z siedmiu tysięcy kont, z których wiele było nowo utworzonych, nie posiadało obserwujących i znajdowało się w Hiszpanii oraz w państwach arabskich. Prawdopodobnie były to boty i tzw. „farmy trolli” skupione wokół dwóch grup – arabskiej oraz madryckiej. Jedno z kont napisało na ten temat aż 144 wiadomości, a w szczycie aktywności opublikowało 10 tweetów w sekundę, co jest niemożliwe do wykonania przez człowieka.
Generalnie chodzi więc o zautomatyzowane konta, które w Hiszpanii często zajmują się wspieraniem i udostępnianiem komentarzy skrajnej prawicy. Analiza pokazuje, że wsparcie fikcyjnych kont było widoczne prawie od samego początku. Gdy tylko ogłoszono utworzenie Superligi, w ciągu 72 godzin powstały ponad dwa miliony tweetów z 272 tysięcy profili. Większość z nich była jednak negatywną odpowiedzią ze strony prawdziwych kibiców, więc konieczny był kontratak. W konsekwencji powstało np. 3600 tweetów o treści “The super league is a good idea and will revolutionize football”. Niektóre z profili powtarzały to dziesiątki razów.
Z kolei po groźbach ze strony UEFA dotyczących potencjalnego wyrzucenia Realu, Barcelony i Juventusu z Ligi Mistrzów powstał hashtag #ČeferinOut, który był popularny na całym świecie i który rozpowszechniono ponad 220 tysięcy razy. W międzyczasie nawoływano również do dymisji prezesa LaLigi Javiera Tebasa. Najczęściej podawano też dalej wpisy konta "El Chiringuito", które, co powszechnie wiadomo, sprzyja Realowi Madryt i Florentino Pérezowi. Duża część podejrzanych kont działa do dziś i zajmuje się podawaniem dalej treści z oficjalnego profilu Realu. Wciąż jednak okazjonalnie atakują LaLigę, UEFA i FIFA, a nawet telewizję Movistar.
Komentarze (11)