Atlético lepsze od Barcelony. Bramki Lemara i Luisa Suáreza

Błażej Gwozdowski

2 października 2021, 19:45

587 komentarzy

Fot. Getty Images

Atlético Madryt

ATM

Herb Atlético Madryt

2:0

Herb Atlético Madryt

FC Barcelona

FCB

  • Thomas Lemar 23'
  • Luis Suárez 44'
  • Barcelona przegrała z Atlético Madryt 0:2, prezentując fatalną postawę w defensywie
  • Bramki dla gospodarzy zdobyli Lemar i Luis Suárez
  • Niezłe spotkanie rozegrał Gavi, który w pojedynkę wykreował najlepszą okazję zmarnowaną przez Coutinho

Po katastrofalnej porażce w Lizbonie z Benficą wszystko wskazywało na to, że w Barcelonie dojdzie do trzęsienia ziemi. Nie było jednak zwolnienia Ronalda Koemana przed pojedynkiem z Atlético, a w dniu meczu Joan Laporta zapewnił, że Holender ma jego pełne wsparcie i pozostanie na stanowisku niezależnie od wyniku. Rozważania na temat słuszności tej decyzji oraz jej motywacją lepiej jednak zostawić na później. Tym bardziej, że coraz bardziej czytelna jest sytuacja Klubu i realne możliwości obecnej kadry. Przed meczem z Atlético trenerzy stracili (trochę na własne życzenie) Pedriego, przez co pewne były zmiany w składzie względem klęski w Lidze Mistrzów. Tak też się stało - od pierwszej minuty wystąpili Mingueza, Nico i Coutinho, natomiast zabrakło miejsca dla Luuka de Jonga. Kolejny raz szansę otrzymał także Gavi.

Barcelona tym razem nie wyszła tak defensywnie nastawiona, jak to było w meczu z Benficą i Bayernem. Pojawił się pressing i skuteczne zagęszczenie środka pola dzięki ustawieniu z Nico, Busquetsem i De Jongiem. Nie było też takiej przestrzeni przed stoperami, dzięki wysokiemu ustawieniu linii obrony. Wszystko to powodowało jednak, że każda ewentualna strata mogła stać się początkiem groźnego kontrataku. Pierwszy strzał oddało Atlético, ale na szczęście Lemar chybił. Goście kryli bardzo krótko i często faulowali, na szczęście w pierwszym kwadransie obyło się bez żółtych kartek. W 17. minucie po stracie Minguezy okazję na strzał z 16 metrów miał Felix, ale nie trafił w światło bramki. Niestety w 23. minucie gospodarze zupełnie zaskoczyli obronę Barcelony kilkoma podaniami z pierwszej piłki, a Lemar wpakował piłkę pod poprzeczkę i było 1:0.

Barcelona próbowała odpowiedzieć i była blisko po strzale z powietrza Coutinho, ale piłka przeleciała minimalnie obok słupka. Chwilę później Atlético powinno podwyższyć prowadzenie, jednak Luis Suárez fatalnie spudłował. W 44. minucie Urugwajczyk jednak dopiął swego. Barcelona znów popełniła błąd w ustawieniu i po stracie w środku pola była bezradna - Luis Suárez dopadł do piłki i bez problemu pokonał Ter Stegena. Goście próbowali w pierwszej połowie grać ofensywnie, ale zapłacili bardzo wysoką cenę za błędy w ustawieniu. Sami natomiast nie potrafili choć raz trafić w światło bramki, co w ostatnich spotkaniach stało się już normą.

W przerwie zmieniony został Nico, a w jego miejsce pojawił się Sergi Roberto. Ustawienie się jednak nie zmieniło, a Barcelona wciąż przeważała, nie potrafiąc jednak sforsować obrony Atlético i narażając się jednocześnie na kontrataki. W 60. minucie fantastyczny przechwyt zanotował Gavi i wyłożył piłkę Coutinho, ale Brazylijczyk nie zdołał pokonać Oblaka. Atlético odpowiedziało strzałem Felixa, również łatwo wybronionym przez bramkarza. W międzyczasie Fati zmienił Coutinho i dość szybko oddał dwa pierwsze strzały - niecelny z rzutu wolnego i obroniony przez bramkarza po akcji z Depayem.

Atlético wprowadziło kilka zmian w składzie, które zdecydowanie zamknęły luki w obronie. Barcelona długo rozgrywała piłkę, próbując znaleźć trochę przestrzeni, ale było to niezwykle trudne. Nie pomogli także Luuk de Jong i Riqui Puig wprowadzeni na ostatni kwadrans. W efekcie Barcelona przegrała całkowicie zasłużenie, choć tym razem pokazała zdecydowanie lepszy futbol i wreszcie stworzyła sobie okazje bramkowe. Trzeba jednak brać poprawkę na to, że zmierzyły się zespoły nie prezentujące w ostatnich tygodniach najwyższej formy. A wygrał ten, który w swoich szeregach miał trochę więcej czystej piłkarskiej jakości.

Atlético Madryt: Oblak - Savić, Giménez, Hermoso (min. 81, Felipe) - Llorente, De Paul (min. 46, Trippier), Koke, Lemar, Carrasco (min. 81, Lodi) - Felix (min. 72, Correa), Suárez (min. 72, Griezmann).

FC Barcelona: Ter Stegen - Mingueza (min. 75, Luuk de Jong), Piqué, Araujo, Dest (min. 86, Lenglet) - Nico (min. 46, Sergi Roberto), Busquets, Frenkie de Jong - Gavi (min. 75, Riqui Puig), Memphis, Coutinho (min. 64, Ansu Fati).

 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nie ma już nawet na kogo narzekać robi się to nudne
« Powrót do wszystkich komentarzy