Okiem Chowańskiego: Barça grająca jak Stoke budzi żal

27 września 2021, 22:35

120 komentarzy

Ronald Koeman podczas meczu z Cádiz CF [Getty Images]

Wymówki. Usprawiedliwienia. Oskarżenia. Brak stylu na boisku. Brak klasy poza nim. Kiedy trenerem Barcelony został José Mourinho?

Pozowanie na męczennika wygląda słabo u faceta, który w piłce wygrał wszystko. Gorsze od obrazu gry Barçy w ostatnich spotkaniach są tylko wypowiedzi jej trenera. Słuchanie z ust Holendra uników od odpowiedzialności znudziło mi się w maju. Kto liczył na poprawę w nowym sezonie – mógł się rozczarować.

Zero celnych strzałów z Bawarczykami jest 8:2 kadencji Koemana. Obecna gra jego zespołu zraża najwierniejszych kibiców. Start Barçy w sezon wywołuje drwiny. Jeśli trzy punkty ze słabym Levante dają komuś promyk nadziei po czterech kolejnych pokazach bezsilności, to oszukujecie samych siebie.

Jedna wygrana przez holenderskiego szkoleniowca bitwa tylko wzmaga efekt déjà vu u sięgających pamięcią dalej niż dzisiejsze śniadanie. Schyłek jego kadencji w Walencji wyglądał identycznie. Zdobyty Puchar Króla. Spalone wszystkie mosty.

Mam prostą odpowiedź. Spójrzcie na listę powołanych. Co można z nimi zrobić, grać tiki-takę? Uważam, że robiliśmy to, co musieliśmy.

[Ronald Koeman na konferencji po meczu z Granadą, 20.09.2021]

Holender objął stanowisko 19 sierpnia ubiegłego roku. Trzynaście miesięcy później wygłosił ekspertyzę posiadanego składu w formie, jaką trudno mi przyjąć. W skrajnie trudnym położeniu ani klub, ani zawodnicy nie zasługują na takie recenzje ze strony swego reprezentanta. Japońskie powiedzenie radzi, że nie idziesz na wojnę, której nie możesz wygrać. Przez dwa miesiące kampanii 2021/22 Koeman ruszył z mieczem na wszystkich: prezesa, zarząd, media, w końcu piłkarzy i sędziów. To dużo frontów. Koeman przegrał je wszystkie.

Takie podejście szkodzi Blaugranie. W zespole mającym przekuć serię klęsk w lepszą przyszłość – postępowanie Holendra tworzy problemy, które trzeba będzie rozwiązać innymi środkami. Decyzje meczowe, mowa ciała przy linii bocznej i publiczne występy bohatera z 1992 roku wywołują rosnące rozczarowanie każdego, komu zależy na katalońskim klubie.

Po meczu Ligi Mistrzów szkoleniowiec zasugerował, że na otwartą grę z Bayernem ma za słabych piłkarzy. Powtórzył to po Granadzie słowami, jakie przytoczyłem wcześniej. W próbie podbicia stadionu Los Cármenes salwą niecelnych dośrodkowań najlepsze było to, że się nie powiodła. Motywów wyboru taktyki o finezji procy nie poznaliśmy. Po meczu więcej uwagi poświęcił przedłużaniu gry przez rywali i krytyce własnych graczy, a przy kolejnej okazji odebrano mediom możliwość zadawania pytań. Ostatnie chwile z Kadyksem przyniosły kolejne rozgoryczenie, gdy Koemana usunięto na trybuny. Drużyna, która od drugiej połowy z Realem Sociedad sprawia wrażenie grającej bez spójności, bez wizji, bez sensu, bez trenera – straciła go dosłownie.

Ach, jest jeszcze futbol.

Początkowi sezonu towarzyszą z zasady świeżość, entuzjazm, taktyczne usprawnienia, mobilizacja, determinacja. Na Camp Nou nie widzę teraz nic z tych rzeczy.

Żartowano, że po odejściu Suáreza i Messiego jedenastka Barçy zyska dwóch graczy więcej w pressingu. Wygląda, jakby miała o sześciu mniej. Z ekipy zdolnej kilka miesięcy temu dobrze zaprezentować się w Paryżu Barça stała się drużyną duchów. Wyjąwszy Araújo, obrona popełnia błąd za błędem. Atak jest jałowy jak grunty Andaluzji sprzed inwestycji w irygację. Środek pola złożony z Busquetsa i De Jonga pełni rolę bramek na autostradzie. Przepuszcza każdego, kto przyjedzie. Poziom gry, wyniki i zbliżenia twarzy zawodników ilustrują zespół w rozsypce. To ekipa, która zabłądziła i nie zna drogi powrotnej. Jeśli w dwóch starciach otwierających rozgrywki LaLigi ktoś dostrzegł światełko w tunelu – kolejne tygodnie zweryfikowały, że był to błysk lufy nadjeżdżającego czołgu. Erystyczne fikołki Koemana z medialnych przemów budzą niesmak, gdy gracze Nagelsmanna nie strzelili Barçy więcej goli głównie dlatego, że im się nie chciało. Granada ich nie potrzebowała. Kadyks próbował. Zremisował. Mógł wygrać. Benfica wyjdzie przeciw Barçy po to co inni. Po trzy punkty.

Odkąd ruszył sezon 2021/2022, decyzje kadrowe Koemana, plany taktyczne i zarządzanie składem w trakcie spotkań tworzą sieć oskarżeń w jego stronę, z których nie wywinąłby się nawet SpongeBob. Pouczający, łajający, nieskuteczny w swych metodach Koeman traci resztki zaufania. Jego stosunki z drużyną przypominają mi toksyczną relację pary związanej tylko wspólnym kredytem.

Jak pokazały finisz poprzednich rozgrywek i początek obecnych, po błędnych wyborach jedenastki Koeman nie umie wyciągać skutecznych wniosków. Bywa uparty – jednych graczy „mrozi” pół sezonu na ławce, a innych wystawia co mecz. Jego od początku nienachalny autorytet taktyka słabnie z dnia na dzień, skoro system gry zespołu odczytują, dezaktywują, „gniotą” nie tylko Juve, Real, Bayern, PSG. To samo robi dziś ligowy średniak.

Dla dobra klubu, ocalenia sezonu i morale szatni Laporta musi jak najszybciej zakończyć ten cyrk. FC Barcelona grająca jak Stoke z Shawcrossem, Delapem i Crouchem wzbudza we mnie żal.

Trener z Zaandam nie daje sportowego rozwoju. Miał na to dużo czasu. Może za dużo? W rozchwianym innymi problemami klubie pogrąża go postawa. Zamiast gasić pożary w obszarach swych kompetencji, Holender rozpala kolejne. Zamiast budować swych piłkarzy na resztę sezonu – pastwi się nad nimi przy mikrofonie. Po słowach zacytowanych na początku tego felietonu u mnie straciłby pracę.

Wracając do piłki, Ronald Koeman po ponad roku pracy dalej szuka płynności gry. W ostatnich miesiącach pressing na Camp Nou był równie nieobecny co kibice. Z boiska wieje asekuranctwem. Nie ma na co czekać.

Barça i Koeman powinni się rozstać. Fetowana w dniu jego trenerskiej prezentacji twardość charakteru odsłoniła w kilka miesięcy ograniczenia taktyczne, zarozumiałość oraz bliską zeru zdolność samokrytyki. To nie jest profil dobrego menedżera. Tym bardziej nie jest to profil menedżera, jakiego w obecnych okolicznościach potrzebuje kataloński zespół.

Jedynym klubem z wyższej półki, jaki okazał wobec Barçy w minionym sezonie ostrożność, „respekt” cechujące nie tak dawno 90% rywali Katalończyków – było Atlético. Prawdę mówiąc, nie wiem, na jakiej podstawie, choć uległość okazana w dwóch finałach LM Królewskim może mieć to samo podłoże. W każdym razie ta wersja Barçy nie martwi ani Bayernu, ani Getafe. Polecam Wam spytanie znajomych kibicujących innym klubom, czy boją się meczu z Blaugraną – i dlaczego nie.

Ligowy bilans podopiecznych Koemana brzmi: 3 zwycięstwa, 3 remisy. Po popisie w Kadyksie zajęli siódme miejsce w tabeli. W trzech meczach (wszystkich rozgrywek) przed Levante FC Barcelona zdobyła jedną bramkę – ktoś mógłby ubrać taką koszulkę na konferencję przed Benficą.

Czy Koeman zostanie na stanowisku do jednego z kluczowych w rundzie jesiennej meczu z Valencią? Sądzę, że Laporta może do tego nie dopuścić. Czułości Planesa z wczoraj dają zarządowi czas na jutro. Laporta kalkuluje. Dzwoni. Planuje. Kilkanaście dni przerwy na kadry pokaże, co postanowił.

Na rynku byli i są dostępni odpowiedni fachowcy. Rozstanie nigdy nie jest procesem przyjemnym. Jednak przedłużanie tego, co nieuniknione, wyrządza więcej szkód niż korzyści. Joan Laporta powinien coś o tym wiedzieć.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

jaka jedna wygrana ??? juz z tego co wiem to mamy 3 wygrane

@kks1986 przeczytaj tekst, masz napisane 3 wygrane 3 remisy. Chodzi tu tylko o czytanie ze zrozumieniem tu nie o wyniki chodzi. Nie ma już argumentów za Keomanem tylko ślepota i naiwność została

@Qaz123 Jeśli trzy punkty ze słabym Levante dają komuś promyk nadziei po czterech kolejnych pokazach bezsilności ,były wczesniej zwyciestwo,porazka z Bayernem i 2 remisy tak wg co maja powiedziec kibice Atletico,Juventusu,Manchesteru utd,ludzie co sie z wami dzieje,kibicujcie Realowi i City,tam ladnie wysoko wygrywaja

@Qaz123 zreszta mielismy juz nie raz słabe serie,i to z Messim w skladzie
« Powrót do wszystkich komentarzy