Gospodarze przystępowali do meczu z Getafe z kilkoma brakami w składzie. Oprócz kontuzjowanych od dawna Fatiego, Dembélé oraz Agüero, dzisiaj zagrać nie mogli Piqué, Éric García, a także przebywający na krótkim urlopie Pedri. Do kadry wrócił natomiast Coutinho, który jednak zasiadł na ławce rezerwowych. W tej sytuacji parę stoperów stworzyli Ronald Araujo i Lenglet, natomiast pomoc uzupełnił Sergi Roberto. Kolejną roszadą w składzie było wystawienie Emersona w miejsce Desta. W linii ataku niespodzianek już nie było.
Barcelona rozpoczęła mecz najlepiej, jak tylko się dało. Po szybkim rozprowadzeniu akcji na skrzydło, Alba dośrodkował w pole karne, a Roberto dopadł do piłki przepuszczonej przez Braithwaite’a i wpakował ją do siatki! Gospodarze prowadzili grę, ale brakowało dokładności przy dośrodkowaniach. Tymczasem w 19. minucie odpowiedziało Getafe. Sandro rozegrał piłkę z Aleñią, a następnie bez problemu pokonał Ter Stegena i było 1:1. Barcelona chciała szybko odzyskać kontrolę poprzez grę pressingiem, co się udało. Goście jednak szybko organizowali się w obronie i dobrze czytali kolejne akcje gospodarzy. W 30. minucie wreszcie udało się. przyśpieszyć rozegranie. De Jong zagrał do Depaya, a Memphis zatańczył w polu karnym z obrońcami i uderzył precyzyjnie w krótki róg, przywracając prowadzenie Barcelonie.
W 38. minucie niepewnie interweniował Lenglet, ale na szczęście skończyło się tylko na rzucie rożnym. Trzy minuty później błąd popełnił Ter Stegen, wypuszczając piłkę po strzale z dystansu. W efekcie doszło do zderzenia pędzącego do piłki Unala i Niemca, które sędzia zinterpretował jako faul napastnika Getafe. W końcówce pod bramkami nie wydarzyło się już zbyt wiele i Barcelona mogła się cieszyć skromnym prowadzeniem po pierwszej połowie.
W przerwie Iglesiasa zastąpił Damian Suárez i stało się jasne, że gra na lewej stronie Barcelony trochę się zaostrzy. W 50. minucie po błędzie Emersona uderzył Jankto, ale Ter Stegen nie dał się zaskoczyć. Chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzył Mitrović, na szczęście niecelnie. W 60. minucie znów było groźnie w polu karnym Barcelony, ale strzał Maksimovicia obroni niemiecki golkiper gospodarzy. Minutę później ważny pojedynek z Unalem wygrał Lenglet. W 69. minucie dobrze na boisku zameldował się Dest, ale nikt nie zdołał przeciąć jego dośrodkowania.
Zbliżał się ostatni kwadrans spotkania, kiedy po starciu z Timorem ucierpiał Sergi Roberto. Od razu zareagował Ronald Koeman, wprowadzając młodziutkiego Gaviego. Z grymasem bólu na twarzy z boiska zszedł także Braithwaite, a jego miejsce zajął Nico. W efekcie Barcelona zyskała bardziej defensywny profil, z dwójką napastników w postaci Depaya i Griezmanna. W 83. minucie Araujo wpakował piłkę do siatki, ale sędzia trafienie słusznie anulował - spalony. Kolejna akcja przyniosła szansę Depayowi, niestety przestrzelił on po dośrodkowaniu Desta. Ostatnie minuty przyniosły nam więcej walki w środku pola niż ofensywnych akcji. Ostatecznie Barcelona utrzymała skromne prowadzenie i dopisała trzy punkty do swojego dorobku.
Cieszy kolejny gol Depaya i minuty Gaviego oraz Nico. Samo spotkanie było jednak przykrą wizytówką LaLigi - pełną fauli taktycznych, nierównego sędziowania i gry na alibi. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych spotkaniach Barcelona zdoła wskoczyć na wyższy poziom i dać kibicom więcej radości.
FC Barcelona: Ter Stegen, Emerson (min. 63, Dest), Araujo, Lenglet, Jordi Alba, Busquets, Roberto (min. 75, Gavi), De Jong, Griezmann (min. 84, Mingueza), Memphis, Braithwaite (min. 75, Nico).
Getafe: Soria, Iglesias (min. 46, Damian Suárez), Mitrović, Djene (min. 84, Koffi), Olivera, Maksimović, Arambarri, Aleñá (min. 61, Timor), Jankto, Sandro (61, Mata), Unal (min. 76, Macias).
Komentarze (409)