Otwarcie sezonu w wykonaniu Barcelony było obiecujące, choć w drugiej połowie meczu z Realem Sociedad pojawiły się dobrze nam znane z minionego sezonu komplikacje. Świetne wejście w drużynę zanotowali Éric García i Memphis Depay, a cała drużyna współpracowała znakomicie. Nerwowa końcówka była natomiast wynikiem utraty koncentracji. Przed wyjazdowym spotkaniem z Athletikiem Ronald Koeman postanowił nie ryzykować i powtórzył wyjściową jedenastkę z pierwszej kolejki ligowej. Dopiero z Getafe można spodziewać się zmian, ponieważ trener już zapowiedział odpoczynek dla Érica Garcíi i Pedriego.
Mecz rozpoczął się od agresywnego pressingu gospodarzy, który od razu przyniósł efekt w postaci pierwszego strzału i trzech kolejnych rzutów rożnych dla Basków. Barcelona nie potrafiła przejąć piłki na dłużej, ale nie dopuszczała też do groźnych sytuacji w polu karnym. W 6. minucie powinno być jednak 1:0 dla gości. Świetnie prawym skrzydłem przedarł się Depay, a piłka po rykoszecie wylądowała pod nogami Braithwaite’a, który fatalnie przestrzelił. W 9. minucie błąd popełnił Éric García czekający na interwencję Neto, co omal nie skończyło się golem Williamsa. Chwilę później fantastycznie uderzył Sancet i bramkarza Barcelony uratowała poprzeczka. W 18. minucie fatalnie pomylił się Neto i może dziękować De Jongowi za ofiarną interwencję, która uniemożliwiła oddanie strzału Williamsowi.
Po 30 minutach gry z grymasem bólu na twarzy boisko opuścił Gerard Piqué, a jego miejsce zajął Araujo. Athletic kontynuował ataki i w 32. minucie kolejny strzał oddał Iñaki Williams. Barcelona próbowała budować akcje od obrony, jednak brakowało opcji w rozegraniu. Rzadko do gry pokazywał się Griezmann i można było odnieść wrażenie, że Memphis Depay jest osamotniony. W doliczonym czasie bramkę przewrotką zdobył Ronald Araujo, ale sędzia trafienie anulował, wracając do nieczystego zagrania w walce o górną piłkę Martína Braithwaite'a. Chwilę później usłyszeliśmy gwizdek obwieszczający przerwę, której podopieczni Ronalda Koemana bardzo potrzebowali.
Druga połowa rozpoczęła się od znakomitej okazji gospodarzy, na szczęście piłkę z linii bramkowej wybił Ronald Araujo. Po drugiej stronie boiska podobną interwencję po strzale Pedriego zaprezentował Iñigo Martínez, choć sędzia chwilę później odgwizdał pozycję spaloną. W 50. minucie do dośrodkowania z rzutu rożnego świetnie wyszedł właśnie Martínez i pokonał Neto strzałem głową, dając prowadzenie gospodarzom. Po wznowieniu gry w dość szalony drybling w polu karnym rywali wdał się Dest i nawet zdołał oddać strzał, ale był on zdecydowanie zbyt lekki, by pokonać Agirrezabala. W 62. minucie na boisko pojawili się Demir i Roberto, zmieniając Braithwaite’a i Pedriego. Hiszpan zaraz po wejściu popełnił błąd, po którym Neto znakomitą interwencją po strzale Sanceta uratował zespół przed stratą drugiej bramki.
W 74. minucie na zaskakujący strzał zdecydował się Frenkie de Jong, a piłka wylądowała na poprzeczce. W kolejne akcji było już jednak 1:1. Znakomite podanie Roberto do Depaya, a ten popisał się świetną kontrolą i huknął w krótki róg, a piłka przełamała dłonie bramkarza Athleticu i wylądowała w siatce! W 86. minucie Memphis mógł zostać bohaterem spotkania, ale uderzył niecelnie po podaniu De Jonga. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Roberto ryzykowanie zagrał do Érica Garcíi, a Hiszpan popełnił błąd, po którym ratował się faulem. Sędzia nie miał wątpliwości i pokazał mu czerwoną kartkę. Po nieudanym rzucie wolnym arbiter zakończył spotkanie i oba zespoły musiały zadowolić się remisem.
Barcelona nie zaprezentowała się dzisiaj z najlepszej strony i remis można uznać za dość szczęśliwy. Gospodarze mieli ogromną przewagę fizyczną i od pierwszych minut wykorzystywali słabe punkty gości. Niedostatki fizyczne Desta, Alby i zwłaszcza Érica Garcíi były nader widoczne. Brakowało też pomysłu na rozegranie akcji w środku pola. Miejmy nadzieję, że za tydzień na Camp Nou obejrzymy Barcelonę w dużo lepszym wydaniu.
Athletic Club: Agirrezabala - Lekue, Vivian, Iñigo Martínez, Balenziaga - Berenguer (min. 82, Morcillo), Vencedor (min. 67, Vesga), Dani García (min. 82, Zarraga), Muniain (min. 76, Nico Williams) - Iñaki Williams, Sancet (min. 67, Raúl García).
FC Barcelona: Neto - Dest (min. 82, Emerson), Éric García, Piqué (min. 31, Araujo), Jordi Alba - Busquets, De Jong, Pedri (min. 62, Roberto) - Griezmann, Braithwaite (min. 62, Demir), Depay.
Komentarze (472)