Niedługo zrozumiemy Twój brak. Dziękuję, Leo

Rafał Kowalczyk

13 sierpnia 2021, 14:37

158 komentarzy

Fot. Getty Images

Według spekulacji hiszpańskich mediów pożegnalna konferencja Messiego miała przynieść odpowiedzi na wiele niedopowiedzeń o odejściu Argentyńczyka z Barcelony. Mówiono, że był wściekły, a upust swojej furii chciał wyrazić poprzez ujawnienie, kto jest winowajcą końca jego kariery w Dumie Katalonii.

Przez potok gorzkich łez zdołał przebić się jedynie drżący głos mówiący, że nie jest gotowy na pożegnanie. Twarz wyrażająca skrajny smutek stanowiła odwzorowanie nastrojów milionów kibiców na całym świecie. Leo, nikt nie był na to gotowy.

Żyliśmy pięknym snem

16 października 2004 roku Messi wbiegł na murawę stadionu Olímpic Lluís Companys, zmieniając Deco w 88’ meczu przeciwko Espanyolowi. Skromny, nieśmiały chłopak, otoczony piłkarzami o znacznie większej renomie, rozpoczął mozolny marsz po sukcesy, stając się po drodze lepszym nie tylko od kolegów z szatni. Detronizował pozornie niedoścignione legendy futbolu, jak Pelé czy Maradona, by wreszcie znaleźć się na piłkarskim szczycie. I utrzymać na nim przez tyle lat.

Przypominam sobie każdy z trzydziestu pięciu gwizdków kończących spotkania, po których Barcelona z Messim w składzie cieszyła się zwycięstwami w Lidze Mistrzów (4), lidze hiszpańskiej (10), Pucharze Króla (7), Superpucharze Europy (3), Superpucharze Hiszpanii (8), Klubowych Mistrzostwach Świata (3). Sukcesy wypełniały nas olbrzymią radością. Tryskaliśmy dumą podczas kolejnych celebracji, ale czy ten cudowny czas powinniśmy mierzyć liczbą tytułów? Moim zdaniem, 17 sezonów pięknego snu nie składało się z 35 elementów, a z 778. Bo właśnie tyle razy mogliśmy oglądać Argentyńczyka z herbem Barçy na piersi.

Czy to oznacza, że hołdując grze Messiego staram się wynosić go ponad klub? Może przedkładam jego osobę nad trofea drużynowe? Nic z tych rzeczy. Zależy mi, aby zaznaczyć, że w jego karierze najbardziej zachwycała mnie magia, jaką potrafił opakować codzienność. Zachwycał nas mecz po meczu, tydzień po tygodniu, sezon po sezonie. Nie zawsze golami czy asystami, ale dryblingami, wymianą podań, przerzutami na kilkadziesiąt metrów, rzadziej niekonwencjonalnymi wyjściami z obrony. Do każdego spotkania siadaliśmy oczekując niespodziewanego. Jak narkoman żądny kolejnych dawek używki, chcieliśmy coraz silniejszych bodźców, więcej i częściej. Popadaliśmy w ekstazę, a dilerem wrażeń stawał się zawsze ten, który budził widownię jednym zagraniem w trakcie najnudniejszego meczu, zrywał na równe nogi nie tylko podczas spotkań z gigantami, ale ze średniej klasy rywalami, a w prawdziwy spektakl potrafił zamienić mecze o nic.

Jak możemy opisać ten czas? Czy to możliwe, aby na kilku stronach zawrzeć emocje towarzyszące nam przez 17 sezonów, kiedy definiował na nowo piłkę nożną? Jakimi słowami oddać pobite rekordy i osiągane liczby, które wydawały się niemożliwe do osiągnięcia? Wspaniały, doskonały, najlepszy? Czy to wystarczające, aby zobrazować fenomen sportowca, który strzelając trzy gole w meczu był określany „przeciętnego jak na siebie”, a umieszczając piłkę w siatce po rajdzie przez całą połowę boiska kwitowany komentarzem „no, całkiem, w swoim stylu”? Patrząc przez pryzmat dokonań, jakiekolwiek słowa kompletnie tracą odpowiedni ładunek emocjonalny. I chociaż ciągle szukam, to nie potrafię znaleźć wyrazu dobitnie i jednoznacznie oddającego, kim dla Barcelony, dla kibiców Messi był. I jest. I zawsze będzie. 

Niegodny opaski, grający dla pieniędzy, niepotrafiący błyszczeć z największymi, człapiący karzeł

Chwalenie Messiego to najprostsza rzecz świata. Otwieramy statystyki, listę rekordów i przykłady mnożą się same. Natomiast uciekanie od krytyki, jaka dotykała go na przestrzeni całej kariery, byłaby niesprawiedliwością z perspektywy podsumowania i oczywistym oszukaniem czytelników. Ten śródtytuł doskonale zdradza najczęstsze zarzuty w stronę Leo. Nie mam na celu przekonania nikogo do swojego zdania, bo dyskusja na te tematy przypomina przeciąganie liny w nieskończoność. Pozwólcie zatem, że stanowisko obrońcy Argentyńczyka, jakie przyjmuję od dawna, stanie się kolejnym drewienkiem dorzuconym do żarliwie płonącej dyskusji.

Skrytość, problem z komunikacją z otoczeniem, introwertyzm, a po porażkach skłonność do zachowań zakrawających o załamanie. Nie są to cechy, jakimi powinien się szczycić idealny kapitan. Argumenty o spuszczonej głowie w trudnych momentach stały się orężem w rękach licznych przeciwników Messiego. Fakt, nie przekazywał instrukcji gestykulując, rzadko emocjonalnie pokrzykiwał na kolegów i brakowało mu wielu zachowań charakterystycznych dla wzorowego Puyola. Ale był naturalnym przywódcą w szatni, za którym drużyna poszłaby w ogień. Zawodnicy liczyli się z jego zdaniem, doceniali osiągnięcia, szanowali i uznawali za niepodważalny autorytet. Na boisku przyjmował rolę lidera, doradcy, dużo rzadziej motywatora. A brak ekspresyjnych, przyciągających kamery zachowań automatycznie umniejszał wcześniej wspomnianym cechom.

Wyznacznikiem jakości Messiego jako kapitana stał się jego niedościgniony poziom sportowy, co z góry było skazane na porażkę. Nie był idealny, ale w mojej opinii słowa, że nie zasłużył na opaskę, zawsze były przesadzone. Inną kwestią pozostaje to, że w Barcelonie, jak w żadnym innym klubie, tak bardzo oceniano dyspozycję drużyny przez pryzmat zachowania kapitana. I jak można się domyślać – raczej tylko w przegranych meczach.

Zanim odszedł, wydoił Barcelonę, osuszył klubowe kasy, a ze świnki-skarbonki wyjął wszystkie monety. Z każdym przelewem na jego konto, podpisanym kontraktem oddalał się od wyidealizowanej wizji gry z miłości. Bo jak można mówić o przywiązaniu do barw, kiedy wynegocjował podwyżkę? Gdzie miejsce dla romantycznego futbolu, jeśli nie chce grać za darmo? Po co premie za trofea, jeśli te same w sobie powinny być wystarczającą nagrodą? Włóżmy między bajki opinię, że piłkarz to szlachetny zawód, a uprawiając go pieniądze schodzą na dalszy plan. To praca jak każda inna. Zawodnicy chcą zarabiać, a skala wpływów na konto powinna odpowiadać generowanym korzyściom dla marki klubu, pozycji negocjacyjnej i świadomości własnej wartości, również popartej wkładem sportowym. Niezaprzeczalnie Messi osiągnął w tych aspektach niespotykanie wysoki poziom.

I odpowiedzmy sobie szczerze na jedno pytanie. Czy to po jego stronie czy zarządu leżał w poprzednich latach obowiązek zabezpieczania stabilności finansową klubu? Jeśli zdołał wynegocjować astronomiczne wynagrodzenia, ale zostały one zaakceptowane przez klub, to kto powinien  przeprowadzać stosowne  wieloletnie prognozy? Odpowiem przedstawiając krótki schemat myślenia – „Chcę dużo zarabiać, mogłem wynegocjować, zrobiłem to. Gram tutaj, bo mnóstwo zarabiam. Gram w klubie moich marzeń i mnóstwo zarabiam”.

Jakkolwiek dobry by nie był, to dalej jest człowiek. Swego czasu potwierdził to Buffon żartobliwym dotknięciem twarzy Leo. Miewał mecze wybitne i mecze beznadziejne. Chociaż wielokrotnie zachwycaliśmy się wygrywaniem ich w pojedynkę, to nie możemy rozliczać go za to, że nie dawał rady tego robić zawsze. Bo piłka to sport drużynowy, nawet jeśli jednym z jej mechanizmów jest najwybitniejszy zawodnik w historii. A doskonale wiemy, że Barcelona, wielokrotnie odbiegała sportowo od europejskiej czołówki. Poza tym nie zakłamujmy rzeczywistości – takie kluby jak Real, Atlético, Chelsea, Arsenal, Manchester United, Manchester City o wielkości Messiego przekonywały się nieraz.

Bycie racjonalnym jest banalnie proste

Odejście Messiego podzieliło kibiców. Jeden z obozów okopał się za solidnym murem brutalnie racjonalnych jego zdaniem argumentów, że to wyjdzie klubowi na dobre. Odciąży budżet, drużyna wejdzie w wyczekiwaną erę post-Messi, dotychczasowi zawodnicy odblokują się czując konieczność dźwignięcia odpowiedzialności za wyniki, a Laporta wreszcie pokazał, że nigdy jednostka nie będzie ponad klubem. Liczy się kalkulacja, nie sentymenty. A tymi żyją przedstawiciele obozu drugiego.

Odniosłem wrażenie, że emocjonalne podejście do sytuacji z Messim jest brutalnie torpedowane. Niesłusznie. „To tylko zawodnik”, „inni wielcy też odchodzili” czy „jak można tak bardzo ekscytować się piłką?”. Racjonalizm jest w tym przypadku bardzo wygodny. Ukazuje człowieka zrównoważonego, niedającego się ponosić emocjom, można nawet odebrać, że lepszego niż wyznawcy romantycznego futbolu. Ci gotowi są żyć marzeniami, chwytają się strzępów plotek, by z nadzieją spoglądać w przyszłość. Wierzą do końca niezależnie od okoliczności, pomimo sportu coraz częściej rozgrywanego przez biznesmenów podcierających się finansowymi ograniczeniami. Potrafią się wzruszać i ronić łzy. Nawet jeśli ich przyczyną jest „tylko” konferencja pożegnalna, transfer do innego klubu czy kompilacja goli.

Do czego zmierzam? Niezwykle się cieszę, że jestem w drugim obozie. Rozpiera mnie radość, że w dobie świata przesiąkniętego pieniądzem, brakiem emocji i rutyną piłka nożna na czele z Messim rozpaliła we mnie pasję. Pasję tak gorącą, że kilkanaście lat przeżywałem karierę tego zawodnika dzień po dniu, popadałem w skrajną euforię i głęboki smutek. Ten najgłębszy, kiedy na konferencji brutalnie wyrwał nas z pięknego snu słowami, że odchodzi. I tej pasji do piłki, uwielbienia Messiego, nie dajmy w sobie nigdy zniszczyć. Doceniajmy racjonalizm, ale nie wstydźmy się ponieść emocjom.

Per això malgrat la boira cal caminar (a zatem, pomimo mgły, musimy iść)

Narzekaliśmy na przechodzenie obok meczów, przestrzelone karne czy brak powrotów do obrony po stracie. Szczerze mówiąc, chciałbym oglądać to dalej, bo znaczyłoby to, że Messi tu jest, a garść nieudanych zagrań przyćmiewa masą tych spektakularnych i efektywnych. To się nie stanie, bo świętowanie podpisania kontraktu odbyło się nie przy Fontannie Canaletes, ale nieopodal Wieży Eiffla.

Za co chciałbym podziękować? Nie za gole, kluczowe podania, założone siatki czy ośmieszonych rywali. Za skrajnie silne wrażenia, te radosne, jak i smutne, którymi dzięki Messiemu na lata przesiąknęła do cna nasza codzienność. Te, o których odzyskanie będzie teraz bardzo trudno.

Ze strąconej Barcelonie korony odpadł najpiękniejszy diament.

Gracias, Leo.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Świetny artykuł. W punkt moich emocji i odczuć dotyczących Leo. Jeszcze nie raz uronimy za ciebie łzę

A mi sie ta Messipendencia podobala:) Fajny artykul Rafal. Sam dopiero ogarniam ere post Messi. Nie wiem czy jakakolwiek inna osoba, spoza rodziny dala mi tyle radosci. Zycze mu wszystkiego najlepszego i ciesze sie, ze dane mi bylo przezyc te chwile.

Bardzo fajny artykuł ale nie dam rady doczytać do końca. Chyba jeszcze nie dotarło do mnie do końca. Ciężko oglądać mecze choć robię to już ponad 20 lat to teraz dopiero zauważyłem jak ważna była rola Messiego w Barcelonie. Dla mnie zawsze najlepsi byli Ronaldhinio i Deco ale jak odeszli to nie było takiego żalu. Chyba dlatego, że było pożegnanie i wszyscy byli na to przygotowani. Tutaj jest rozczarowanie i wynika z zaskoczenia sytuacją. ehhh mam taki pomysł, że najlepiej będzie pojechać do Barcelony na stadion żeby odświeżyć uczucia...

"Skromny, nieśmiały chłopak, otoczony piłkarzami o znacznie większej renomie, rozpoczął mozolny marsz po sukcesy, stając się po drodze lepszym nie tylko od kolegów z szatni. Detronizował pozornie niedoścignione legendy futbolu, jak Pelé czy Maradona, by wreszcie znaleźć się na piłkarskim szczycie. I utrzymać na nim przez tyle lat."

Najlepszy w historii !!! Większy niż aktualna Barca.
Gracias Leo

Dni mijają, a ja ciągle nie mogę się otrząsnąć. Tylko ja tak mam?

Fajny artykuł, który miło się czytało :)
Ostatnie zdanie podsumowuje wszystko i trafia w sedno sprawy - "Ze strąconej Barcelonie korony odpadł najpiękniejszy diament"...

do TROLI -- wy nigdy nie zrozumiecje tego co tak naprawde stalo sie - w ostatnich dniach .. wypisujecie pierdoly i bzdety ze Barsa to , Barca tamto ...... ,, od samego poczatku istnienia FCB Barcelona nie maila takiego wspanialego zawodnika jakim byl -nadal jest Leoo Messi ............FCB - Duma Katalonii - byla pod wodza Leoo . i to tyle TROLEEEE ...

Super artykuł!

Mnie zastanawia tylko jedno skoro finanse są w tak opłakanym stanie to po co Barca ściągała nowych piłkarzy którym musi opłacić kontrakty zamiast opłacić kontrakt (obniżony) Messiego?

Messi jest coraz starszy, jest coraz wolniejszy ale, statystyki mówią wszystko.. Messi mimo że miewał słabsze dni przyczynił sie do strzelenia 41 bramek takich wyników nie maja razem wzięci Depay i Aguero a biorąc pod uwage że nasi pomocnicy nie świeca asystami tym dwóm będzie bardzo ciężko.. Życzę im oczywiście jak najlepiej i życzę Messiemu najlepszych wyników w PSG.. Będę oglądał i mecze Barcy i dla Messiego PSG i jednyna niezadowoloną jest moja żona :):):)

@Rafał Kowalczyk
@rkowalczyk7

Świetny artykuł, mam podobne odczucia i też się cieszę, że należę do tego drugiego obozu kibiców :)

Łzy same poleciały na konferencji Messi'ego...

Nawet nie chce mi się tego czytać mam już dość płaczu po Messim był chłop nie ma chłopa klub, drużyna gra dalej jesteśmy kibicami Messiego czy Barcy?
Trzeba ogarnąć tyłki przestać się mazać i kibicować dalej drużynie.

Może w końcu zaczną grać w piłkę a nie tylko "podaj do Messiego "

Szkoda że odszedł z Barcy i to jeszcze do P$G ale i tak dzięki Leo za te wszystkie wspaniałe lata którymi nas raczyłeś i życze powodzenia w dalszym etapie w życiu.I do zobaczenia królu!!!VeB

Dla mnie najwspanialszą magię na boisku pokazywał Ronaldinho. Szkoda, że paliwa mu starczyło tylko na 3 sezony. To w sumie po jego przyjściu zaczął się zwycięski marsz Barcelony i wygrana po wielu latach posuchy liga mistrzów. Dopiero później do składu dołączył Messi i pomógł utrzymać zwycięski tryb. Oczywiście Messi przez wiele sezonów grał wspaniale, śrubował rekordy i wielokrotnie rozstrzygał mecze w pojedynkę. Niestety ostatnie kilka lat Barcelona grała całkowicie bez pomysłu. Uzależniła się od gry jednego zawodnika, przez co była przewidywalna i łatwo dało się ją zneutralizować. Messi stał się też trochę mieczem obosiecznym. Oczywiście robił dalej statystyki, ale Barca nie potrafiła grać bez niego. Cześć zawodników nie mogła rozwinąć skrzydeł i grała z zaciągniętym hamulcem ręcznym, a Leo jednak coraz starszy i odbijało się to na ogólnej jakości drużyny. Tym nie mniej, nie obwiniam za to Messiego, a bardziej psychikę reszty zawodników, którzy widocznie byli zbyt przytłoczeni jego splendorem, przez co woleli w każdej akcji na siłę szukać go na boisku, niż pokusić się o trochę nonszalancji lub nieszablonowości. Dziękuje mu za wszystko co zrobił i bardzo boli to, że sytuacja klubu sprawiła, że odszedł, a do tego jeszcze za darmo.

Wielka szkoda, liczyłam, że u nas zakończy karierę, będzie nasz od początku do końca. Co roku z przerażeniem łapałam się na te nagłowki, że Messi odchodzi i w tym roku chciałam nie dać się nabrać, z wielkim opóźnieniem przyjęłam ten cios. Kiedyś zaczęłam kibicować Barcy właśnie przez Messiego, mimo to, nie wyobrażam sobie teraz kibicować innemu klubowi. Mam nadzieje, że osiągnie jeszcze sukcesy z reprezentacją a w pamięci wszystkich i tak zawsze będzie naszą legendą.

Magiku z Rosario, królu footballu, największy z najlepszych, jak dobrze dla mnie kibica Barcelony, że babcia Twoja tak chciała byś grał, a rodzina była skłonna na przeprowadzenie do Katalonii. Chłopcze iskra boska i talent Twój, którym nas zaraziłeś, na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Katalonia i Barcelona będzie długo rozpamiętywać te akcje, bramki czy asysty. Twój wkład w grę był nieoceniony, serce i radość z gry pozostaną na zawsze w naszej pamięci razem z łzami wzruszenia, gdy pomyślę, że nie ma Cię już w Barcelonie.
Leo, dziękuję jako wieloletni kibic klubu z Camp Nou i jako zwykły chłopak z Polski, dla którego byłeś, jesteś i będziesz największym piłkarzem w historii.

Człowiek czyta i na nowo smutek się pojawia. Pocieszam się tym, że Messi swoje najlepsze lata grał u nas i nikt nam tego nie zabierze. Wszystkie najlepsze akcje, bramki, dryblingi to już zostanie w Barcelonie i szejki z psg przeszłości tej nie kupią. Zgadzam się z autorem. Żaden inny piłkarz nie dawał mi tyle emocji i ciar na plecach jak Messi. Cholernie mi szkoda, że Go nie ma.

To niesprawiedliwe co piszesz i co wy niektórzy komentujecie .. Kibicuje FBC Barcelonie od 40 lat

W historii klubu ( żadnego klubu na całym świecie ) nie zdarzyło się ( nie pamiętam ) iż klub „olał „ i to totalnie światowej sławy piłkarza jakim był , jest i będzie Leo Messi .. Barca i (zasrany prezesik Laporta) oszukali Leo i nas wszystkich . ….Takie zasranie i niesprawiedliwe „podziękowanie „ za : Lidze Mistrzów (4), liga hiszpańska (10), Puchar Króla (7), Superpuchar Europy (3), Superpuchar Hiszpanii (8), Klubowe Mistrzostwa Świata (3). …….

Tylko dzięki wspanialej grze Leo było to możliwe – reszta drużyny była tylko tlę w grze Leoo …Nie dotyczy to tez wspanialej grze Iniesty , Xawiego i Puyola . Nie pamiętacie już scen jak dziennikarz pyta Leoo po zdobycie Ligi Mistrzów jak Leo martwi się czy jego dzieci już śpią.. to było takie naturalne dla tego człowieka. .. co do KASY za sezon dla Messiego ---- sama FCB Barcelona podnosiła wynagrodzenia dla Leoo , by go nie strącić. Sami siebie zagonili w „ ślepa drogę „ – drogę do nikąd … W zeszłym sezonie Basra za darmo oddala Suareza do Atletico – cały świat śmiał się z tego - i ja tez. Suarez z Atletico zdobył mistrza Hiszpanii .., a nasza Barsa co tylko 3 miejsce .

Po tych 35 latach zaczynam kibicować PSG – bo tam gra najlepszy piłkarz świata ( XX i XXI w -od zawsze ) ..Pele i Maradona mogą mu tylko buty wiążąc przed jego grą – ….a wy nie znacie się na futbolu i na sprawiedliwej ocenie i to tyle .


Fantastycznie napisane. Zgadzam się w 100%. Mimo,że z Barceloną jestem o wiele dłużej niż grał w niej Leo,to we wcześniejszych latach pamiętam jak ciagle i ciagle łudziłem się,że to Saviola,to Riqielme,to Rivaldo itd doprowadzą nas na szczyt…. I nie doprowadzali… aż pojawił się on… i rozpoczęła się magia i zwycięstwa…

ja to zrozumiałem w zeszły czwartek, dramat...

Jak dla mnie w porównaniu do Puyola kapitan z niego żaden :) teraz czas pokaże ile Warta będzie jego strata. Ja mam nadzieję że niektórzy zawodnicy jak Griezzman dopiero teraz odżyją. No i wiadomo Leo żywa legenda o nikt i nic tego nie zmieni :)

Potrzebny jest jeszcze artykuł dla „racjonalistów”, bo jeśli takimi są, to jest sporo faktów które powinny ich postawić po drugiej stronie barykady. Ja się zresztą czuję i jednym i drugim.

Faktów zwłaszcza wokół pensji - które równają z ziemią myślenie „za dużo zarabiał” (zwracało się), „nieefektywnie człapał” (i od tego człapania niby przegrywaliśmy mecze po dziesiątkach baboli środkowych obrońców) czy „i tak by dziad odszedł za 2 lata” (ale ile więcej moglibyśmy z nim przez te 2 lata osiągnąć…)
Komentarz usunięty

Dziękuję za ten felieton.

Mimo, ze odszedl do PSG to szanuje go nadal i uciesze sie gdy wroci do Barcelony jako dzialacz.

Mimo, że to odejście jest bolesne dla wszystkich stron, od Messiego przez klub do kibiców to zmiana miejsca przez Messiego może wyjść na dobre wsyztskim. Każda ze stron a w szczególności klub dostał impuls, teraz to my musimy pokazać, że klub jest ponad każdym zawodnikiem i to samo tyczy się szatni bo teraz każdy musi wziąć czastke odpowiedzialności za klub i wyniki jakie będzie osiągał. Nie oszukujmy się ale ostatnie sezony pokazały już dosadnie, że grac u boku Messiego też trzeba umieć, bo przychodzący do nas zawodnicy to nie tylko nazwiska ale i umiejętności, Coutinho w Liverpoolu brylował a Griezman w Atletico czy nawet w reprezentacji kiedy jechał już na zgrupowanie z Barcelony prezentował się jakby u nas grał jego sobowtór, więc patrząc na naszą kadrę i odych pukających do drzwi pierwszej drużyny nie widzę powodu do jakiejs wielkiej paniki i leku ze teraz już nic nie wygramy, myślę że krajowe tytuły są jak najbardziej na wyciągnięcie ręki a i w LM nas nie skreślałbym odrazu. A co do samego Messiego to jemu to może też wyjść na dobre nowe miejsce, nowe wyzwanie, nowa sportowa złość życzmy mu wszystkiego najlepszego i radujmy się jego gra dopóki jeszcze możemy bbo takiego gracza to nie wiem czy za naszego życia będzie dane oglądać.

Jesli druzyna potrzebowała impulsu to wlasnie go dostała. Moze sie obudzi. Teraz wiedza ze samo za nich sie nie zrobic ze trzeba grać.
Co by pomyslal taki Alba czy GRizz jakby Messi został ? "Uff moge znowu grac bezpiecznie i odgrywac do Leo, jakos to bedzie".

DO ADMINISTRACJI
Moglibyscie naprawic problem z podstronami komentarzy. Gdy jest wiecej niz jedna to na tej ostatniej nie ma ani jednego, jest pusta. Troche to mylace i w sumie od dlugiego juz czasu denerwujace.

Rok temu z myslami Leo o odejsciu i walce pisalem, ze powinien odejsc a nie walczyc w swojej glowie znajdujac powod do pozostania. Dlatego poczatek by tak beznadziejny. Az 3miechy byly tragiczne. A potem jak chcial zostac to zostal wypchniety. Drzwi zamkniete. Przez tyle lat udanej kariery zasluzyl na obie opcje I wybor, ale ja dochodzilem do wniosku ze lepiej bedzie jak odejdzie.
Messidependencja pchala nas rok w rok w zaleznosc od jego formy, bramek, asyst. Wielu przywoluje liczby, ale nikt nie pisze dlaczego. Pilki szukaja go automatycznie zamiast lepszych wyborow, zwykle przez nazwisko. Ile razy lepiej ustawieni zawodnicy byli olewani mimo ze stali przy pustej bramce? Stalo sie to standardem. Ale dawal nam tez duzo glownie w rozegraniu. Teraz czas na Griezmana. Zreszta 34l to kwestia kilku lat i zakonczenia wspolpracy tak czy inaczej (choc w lepszym srodowisku).
Sukces przychodzi po grze zespolowej a nie indywidualnej, wiec jezeli to sie lepiej zbalansuje bez Messiego, z Fatim, Griezem na rozegraniu, Aguero, Depayem I innymi nowymi zawodnikami, osiagniemy lepsze wyniki niz rok temu. Wystarczy popatrzec na inne zespoly. Ale zabaczymy.
Powodzenia Leo, dziekujemy za piekne lata I wszystkie momenty radosci. Chcialbym aby Laporta za kilka lat po jego odejsciu z Europy zorganizowal impreze za Camp Nou ala Xavi/Iniesta. Spozniona, ale zasluguje na nia.

Żylismy pięknym snem ze w waznych, decydujacych meczach Leo Messi da nam wygrane..
Jednak patrząc na ostatnie lata tak nie było.
Barcelonie z czasem wyjdzie to na dobre.

Visca el Barca!!

Niektórym zajmie sporo czasu dopóki zrozumieją ile Barca straciła na odejściu Messiego...

Depay i młodzi gniewni sprawią, że zapomnimy o Leo. Można czepiać się Laporty za Messiego, ale myślę że to jest taka rekonstrukcja jak po odejściu Ronaldinho. Mam nadzieję, że jeszcze długo Barca utrzyma się w topie!

Chyba te posty w stylu "Dzięki Leo", "Dałeś nam wszystko Leo", "Tęsknimy Leo", "Brakuje nam Ciebie Leo", "Wróć proszę, Leo" nigdy się nie skończą. To już zaczyna się robić irytujące. Prawie tak jak historia długów Barcy wobec Neymara.

Jak słuchałem redaktorów tej strony na podcastach (przestałem, bo nie dało się tego słuchać), miałem wrażenie takiej "słownej masturbacji" nad Messim. Ciągły zachwyt i wręcz krytyka swoich klientów, a więc odwiedzających tą stronę, którzy atakowali Leo za brak ikry w najważniejszych meczach. Niestety mimo odejścia Leo, nadal widzę tą "Masturbację". Oczywiście doceniam Messiego za magię, talent i wszystko co zrobił, ale tylko ślepiec nie widzi tego, że po serii przegranych turniejów w kadrze i klubie, siadła mu psychika i jak w meczu nie szło - to opuszczał wzrok i tyle z tej magii. Aby zbudować coś nowego, wszyscy z tej ery muszą odejść. Leo był dla nas zbawieniem, później w ważnych momentach stawał się balastem.

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :) Zarówno te, mówiące że felieton jest bardzo dobry, jak również wskazujące, że nie mam pojęcia o piłce. Cieszę się, że koniec końców wszyscy w niedzielę o 20 będziemy po jednej stronie barykady, piąteczka!

Podpisuję się pod tym tekstem, który zaiste jest świetny. Będzie mi brakować pewnego pana z "10" na plecach, ale Barca była przed Messim i będzie nadal po nim. Pozostaje trzymać kciuki za niego w nowym klubie i cieszyć się, że tyle lat radował nas swoją grą. Gracias Leo i Visca el Barca !

No i na zakończenie, kibicami określa się ludzi, którzy są oddani klubom, a nie określonym projektom sportowym z ulubionymi piłkarzami.

Szkoda że leo nie będzie dał nam wiele ale mamy młody dobry zespół który pokonał juve.Oprócz Messiego został wzmocniony.Na pewno będzie w drużynie lepszy presing bo leo słabo tu się sprawdzał i km będą większe.Też każdy będzie musiał brać odpowiedzialność za grę co oznacza rozwój.A tak to podania szły by do leo który młodszy nie jest.Skupuali by się na nim i byłoby coraz gorzej.Myślę że jeden rok na wysokim poziomie może i zagra.Większe straty są wizerunkowo , uczuciowe,sponsorskie.Bo piłkarsko damy radę.

Ciekawe jakby w jego sytuacji zachowali sie np Xavi ,Pujol czy Iniesta.Oczekiwal chorych kontraktow a klub pod sciana takie dawal.Rok temu musial juz wiedziec jaka sytuacja jest w klubie ze do psg chcial odejsc.Gdyby choc troche kochal ten klub rok temu by przedluzyl umowe.Tarcie nosa na konferencji placz pod publiczke bylo nic wiecej,bo za dwa dni banan od ucha do ucha.Wielki pilkarz ale jeszcze wiekszy materialista .Chajs ponad wszystko.

Dziękuję Leo, za to, że byłeś tyle lat w klubie.

Chlip chlip, w melancholię nie popadnij przez takie romantyczne artykuły.

Ja także zaliczam się do tych drugich (odnosząc się do artykułu). I jakże cudowne było oglądać Messiego wiele lat w Barcelonie. Świetny tekst, niosący ze sobą wiele wspomnień - w pigułce.

Od takiego piłkarza można po prostu wymagać więcej, nie tylko pod względem dyspozycji sportowej. Jaki on w ogóle tym dał przykład? Kasa misiu, kasa? Fajny przykład, zwłaszcza dla młodych z La Masii xD Może nie wymagajmy niczego od kibiców? Dlaczego takie oburzenie budzi bycie tzw. "sezonowcem"? Przecież piłka to biznes do zarabiania hajsu dla kopaczy,wiec mienianie sympatii nie powinno być niczym złym. Gdyby jakiś szejk przyszedł do Espanyolu, to co? Fajnie by było zacząć kibicować nowej szejkowa zabawce? Przecież to tylko biznes... Piłka to nie tylko biznes, to przede wszystkim masa emocji, dobrych i złych. A piłkarze to nie pracownicy korporacji, ale przede wszystkim sportowcy.

Życzę mu jak najlepiej i może częściej będę oglądał Ligue1, choć wolałbym żeby dalej był ubrany w bordo-granatowy trykot. Kiedyś wróci, może nawet jako piłkarz. No ale co zrobić... Jest jak jest. Coś się kończy i coś się zaczyna. Była Barca przed nim i będzie po nim. Przeżyłem wiele już legend tego klubu i za każdym razem był ten sam stan emocjonalny ale i świadomość tego, że życie toczy się dalej i to nie koniec egzystencji.
Gracias Lionel Andres Messi. Leyenda, Capitán, Dios del Fútbol.
Visca el Barca.

Brawo, brawo i jeszce raz brawo!
Fajnie że powstał autorski artykuł/komentarz.
Piękny tekst, podpisuję się pod nim - dzięki Leo za wszystko, karawana idzie dalej.

Kocham Leo ale zygam juz tymi newsami...amen!!!Visca el Barca!!!!

Mam tak samo jak autor textu.
Bardzo przyjemnie się czytało.

Znowu obrona zarobków i chęci zarabiania pieniędzy. Znowu młody redaktor, który nie rozumie istoty kicicowania, oddania barwom klubowym i tego jak wiele piłkarze zawdzięczają swoim kibicom. Jeszcze raz powtórzę, piłkarz to nie jest zawód taki jak sprzedawca na kasie w biedronce. Tu nie ma w ogóle porównania. Z takim podejściem jak masz twoim ulubionym piłkarzem mógłby zostać figo. Skąd wam się to w ogóle wzięło? Kryzys finansowy wywołany pandemią nie jest winą zarządu, niezależnie od tego jaki ten zarząd by był, a pisanie o zabezpieczeniu finansów jest w tym przypadku idiotyzmem. Nikt nie odbiera Messiemu wielkości piłkarskiej, osobiście nie zarzucam mu też bycia słabym kapitanem. Tak, uważam za to, że ze względu na to co osiągnął dzięki Barcelonie powinien zrobić wszystko żeby zostać i zakończyć karierę w tym Klubie. Właśnie jako wyraz szacunku do kibiców i Klubu dzięki, którym stał się mulimilionerem. Dopóki mógł doić Klub to było dobrze, gdy przyszedł kryzys, to ta klubowa legenda zawinęła mandżur i zniknęła w ciągu paru dni. Nie ma wytłumaczenia na pazerny skok na kasę i ucieczkę do szejkowego haremu. To nie jest piłkarz na dorobku, to legenda klubowa i powinno się od niego wymagać więcej. Rozumiem, że ze względu na narodowość twoja perspektywa może być trochę inna, ale do jasnej cholery to są podstawy podstaw. Naprawdę czytając tego typu artykuły wydaję mi się, że większość z was to kibice Leo, którzy byli tu tylko ze względu na niego.

Ja nie do końca rozumiem o co jest ten płacz. Chyba wszyscy zapominają że Messi ma 34 lata i odszedłby jak nie teraz to za rok, jak nie za rok to za dwa. A tutaj biadolenie jakby świat się skończył.
Tak, Messi to najlepszy piłkarz w historii ale trzeba żyć dalej. Ile to razy wszyscy tu mówiliśmy że Messipendencja jest tak ogromna że szkodzi klubowi. Sam wielokrotnie pisałem że z Messim nie wygramy już LM bo po porażkach z Romą i Liverpoolem drużyna jest skończona i zablokowana. Nie pamiętacie już końcówki sezonu? Do mistrzostwa wystarczyło wygrać kilka meczów z pasterzami a my zdobyliśmy 2 pkt na 12 (o ile się nie mylę). W PK też ciągnął nas Griezmann. W superpucharze też.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Messiemu trzeba zrobić piękne pożegnanie i gramy dalej, Real i Atletico nie jest lepsze niż w poprzednim sezonie.
A z kapitan był z Messiego jak z koziej dupy trąba, bądźmy poważni…

Albo się okaże, że bez Messiego gra wygląda lepiej.

Ehh, Messi tak motywował jako lider i kapitan stojąc w ataku i patrząc na biegnącego metro od niego przeciwnika z piłką że ho ho. Nie ujmuje mu jego dokonań czy umiejętności ale na kapitana nigdy się nie nadawał. Chyba, że autor ma na myśli jakąś inną motywację? Nie wiem, w szatni czy coś? Bo ja o takiej nie słyszałem, żeby świetnie przemawiał, inspirował etc. Jeśli poszliby za nim w ogień to co się stało przez ostatnie parę sezonów? Może zapomniał wspomnieć, że wszyscy mają biegać i żreć trawę? Kapitan ma trzepanac zawodnika wtedy kiedy trener nie może. Czyli ogolnie: na boisku. Wspólny obiad to nie bycie kapitanem a dobrym kolega.
Komentarz usunięty przez użytkownika

Najwiekszy gracz w historii dyscypliny.Nikt nie utrzymal sie na takim poziomie tyle lat.Laporta to zwykły kłamca nic wiecej.

Ksiaze z Paryza...$$$$$$$$$

Messi się podjaral że wygrał w końcu coś z Argentyna... ale nie jako zawodnik Barcelony... a do tego wiadomo gdzie za rok mundial i dlaczego Paryz z którym był po słowie już rok temu tak mi się wydaje!! Wielka szkoda, że u nas nie gra ale zajmimy się już naszym klubem proszę. Nie mogę się doczekać niedzieli, a na jakiekolwiek oceny poczekajmy trochę. Wkoncu wyprodukujemy nowa legendę może nie na taka skalę ale spokojnie na sukcesy w Europie starczy, przecież to jest Barcelona!! VeB

No lepiej się napisać tego nie dało:-)
Messi na zawsze ! Dziękuję!

Jako dorosły chłop (44 lata) i wierny kibic (23 lata) powiem tak: życzę Messiemu sukcesów i zdrowia, nie mam mu nic za złe, a wręcz przeciwnie, ponieważ on jako członek FCB dał mi wiele radości. Bez zmian jednak, całym sercem kibicuje dalej FCB, bez względu kto grał, gra czy będzie grał. Pozdrawiam. VAMOS!

Naprawdę musi Kolega czekać "Niedługo zrozumiemy Twój brak" - słaby zapłon.

To jest taki moment i smutku i zaciekawienia.
Smutno, że odszedł magik, który w każdej chwili mógł wyczarować decydującą o zwycięstwie bramkę.
Smutno, że odszedł w takiej atmosferze.
Ciekawie, bo wreszcie będzie można zobaczyć Barcę, a nie Barcę Messiego.
Ciekawie, bo już dawno ten zespół nie miał wakatu na stanowisku zdecydowanego lidera drużyny.
To i tak by się stało, może nie w takim stylu, ale jednak. Będzie mi niezmiernie miło wspinać jego grę, tak jak i grę Ronaldinho, Xaviego, Iniesty, natomiast widzę przyszłość i ten klub trwa już od 1899 roku. Jeden Messi tego nie zmieni.