Odejście Leo Messiego nie jest jedynym problemem FC Barcelony. Klub wciąż musi ciąć wydatki, obniżając pensje piłkarzy, a także zabezpieczyć swoją przyszłość, zapewniając sobie pozostanie na Camp Nou najbardziej obiecujących zawodników.
Przed startem sezonu ligowego Barça musi postarać się przekonać najwięcej zarabiających graczy, by zgodzili się na zmniejszenie zarobków. Mowa przede wszystkim o Piqué, Busquetsie, Roberto czy Albie, którzy według ostatnich doniesień mediów nie stawiali większego oporu. Chodzi przede wszystkim o odroczenie płatności na kolejne lata, a nie na definitywne obniżenie wynagrodzenia. Mundo Deportivo podaje, że najbliżej dojścia do porozumienia jest Piqué, a Busquets i Roberto również powinni znaleźć z klubem wspólne rozwiązanie. Alba jest mniej optymistycznie nastawiony do tego pomysłu, ponieważ nie był zadowolony z faktu, że próbowano go sprzedać, ale i on powinien zrozumieć obecną sytuację.
Mateu Alemany i Ramon Planes są pod presją. Czas na negocjacje kończy się 13 sierpnia, a jeśli nie uda się dojść do porozumienia, być może niemożliwa będzie rejestracja Emersona, Agüero, Garcíi i Depaya. Ważnym, choć nie tak pilnym aspektem jest też przedłużenie umowy z Pedrim i Ansu. Pomocnik ma kontrakt do 2022 roku z opcją przedłużenia go o dwa sezony, ale konieczne jest podniesienie jego pensji, ponieważ jego rola w zespole jest większa niż przewidywano. Pedri nie będzie wywierał presji na Barcelonie, ale otrzymuje oferty z innych klubów i zdaje sobie sprawę, że zasługuje na podwyżkę.
Fati również ma kontrakt do 2022 roku z opcją prolongaty o dwa lata, ale jego agent Jorge Mendes zaprzecza istnieniu tej klauzuli, ponieważ została ona podpisana przez gracza, gdy był on niepełnoletni. Z pewnością jest to kwestia do rozwiązania. Nie można też zapominać o Ousmane’ie Dembélé, który już w styczniu będzie mógł odejść za darmo, do czego nie chce dopuścić Barca.
Komentarze (76)