Przypomnijmy, że porozumienie zakłada utworzenie nowej spółki, do której LaLiga przeniesie wszystkie swoje dotychczasowe biznesy i spółki zależne, a CVC będzie w niej miało mniejszościowy udział wynoszący około 10%. Fundusz zapłaci za to 2,7 miliarda euro. Kluby otrzymają 90% tej kwoty, a jej rozdysponowanie ma opierać się na podziale praw telewizyjnych z ostatnich 7 lat. W związku z tym zdaniem Cadena SER Barcelona dostałaby około 284 milionów euro w ramach 40-letniej pożyczki uprzywilejowanej na minimalny procent. Nie będzie to traktowane jako dług, a suma zostanie zwrócona z wygenerowanych środków.
Jak podaje Mundo Deportivo, pieniądze nie zostaną przekazane od razu, choć będą dostępne od następnego okresu rozliczeniowego. Ponadto wspomniane środki nie mogą być jednak przeznaczone na dowolne cele. Zgodnie z informacjami pochodzącymi z LaLigi dystrybucja przebiega następująco: 70% może być wydanych na infrastrukturę (w tym cyfrową), 15% na zadłużenie, a 15% na drużynę sportową. Według Cadena SER to oznacza, że Barça mogłaby w swoim konkretnym przypadku przeznaczyć 200 milionów np. na Espai Barca, 42 miliony na spłatę zadłużenia, a 42 miliony na zwiększenie limitu płacowego. Inne źródła podają jednak, że Blaugrana uzyska niższą kwotę (nieco ponad 250 mln), choć i tak największą w Hiszpanii.
Barcelona nie zabrała jeszcze oficjalnie głosu w tej sprawie, ale katalońska rozgłośnia uważa, że klub zachowuje sceptycyzm. Barça ma twierdzić, że takie porozumienie to dobra wiadomość dla hiszpańskiej piłki i Tebasa, ale nie dla Blaugrany, ponieważ prawa telewizyjne się rozwijają i przekazywanie wpływów z ich sprzedaży na 40 lat w przód wydaje się złym interesem. „Chleb na dziś, głód na jutro” – podsumowują źródła klubowe. Barcelona stoi na stanowisku, że LaLiga nie może wykonywać takich ruchów w perspektywie 40 lat. Tym bardziej, że nie da się ukryć, że obecna wartość produktu spadła w wyniku pandemii.
Porozumienie zostało jednomyślnie zatwierdzone podczas zebrania Komisji Delegatów (znajdują się w niej przedstawiciele Atlético, Villarrealu, Levante, Realu Sociedad, Sevilli, Realu Betis, Osasuny, Gijon, Lugo, Eibaru, Las Palmas, Girony, Almeríi i Tenerife). Musi jednak też zyskać aprobatę zgromadzenia wszystkich klubów Primera i Segunda División, które odbędzie się 12 sierpnia. Tam poznamy ostateczną decyzję w sprawie umowy z CVC. Jak informuje El Mundo, nie tylko Barcelona, ale też Real Madryt sprzeciwiają się porozumieniu. Oba kluby uważają, że w perspektywie średnio i długoterminowej stracą pieniądze, a kredyt na 40 lat jest zbyt długi. Ponadto według dziennika Barça i Los Blancos o umowie mieli dowiedzieć się z mediów. Królewscy uważają nawet, że może być ona niezgodna z prawem. Inne doniesienia wskazują, że Real rozważa wejście na drogę sądową.
Komentarze (7)