Sytuacja Ilaixa Moriby jest coraz trudniejsza. Piłkarz nie otrzymał nawet powołania na mecz towarzyski Barcelony B, a media spekulują, że nie zagra w rezerwach, dopóki nie podpisze nowej umowy. Wszystko więc powinno zmierzać ku rozstrzygnięciu - Moriba przedłuży kontrakt albo odejdzie z klubu, ponieważ brak gry przez rok byłby dla niego katastrofą, a Blaugrana zapewne wolałaby na nim zarobić niż pozwolić mu odejść za darmo. Sport spekulował dziś, że Barça może otrzymać za 18-latka nawet 25 milionów euro, ale na razie trudno przewidywać, jak rozwinie się sytuacja.
Okoliczności są tak kłopotliwe głównie przez brak porozumienia z agencją Rogon, zajmującą się interesami Moriby. Co prawda dziennik Ara podaje, że obie strony chcą, żeby 18-latek dalej grał w Barcelonie, ale rozmowy utknęły w miejscu. Barça nie może oferować piłkarzom intratnych kontraktów ze względu na swoją sytuację finansową. Z kolei Rogon, którego przedstawicielem na Hiszpanię jest Brais Lorenzo - zaufany człowiek piłkarza i jego ojca, zwraca uwagę na zainteresowanie innych klubów pomocnikiem, jego perspektywy i przebicie się do zespołu Ronalda Koemana. Stąd też mają wynikać duże oczekiwania finansowe, stanowiące przeszkodę, której na razie nie udało się pokonać. Barcelona postawiła w tej sytuacji na wariant siłowy - brak spędzenia presezonu z pierwszą drużyną oraz brak gry w rezerwach.
Sam Moriba zdaniem Ary na razie pozostaje na uboczu negocjacji, choć chce zostać w Barcelonie. Dziennik spekuluje, że 18-latek może w końcu nie wytrzymać presji nakładanej na niego przez klub i zacznie naciskać swoich przedstawicieli, aby doszli do porozumienia z Blaugraną. Cierpliwość Moriby może w końcu się wyczerpać, ponieważ traci cenny czas przygotowań do sezonu. Ara informuje też, że Barça nie zgodzi się na podpisanie krótkiej umowy i zamierza zapewniać sobie usługi młodych zawodników przynajmniej na trzy lata, tak jak to miało miejsce w przypadku Alejandro Balde.
Problemem jest też wcześniejszy kontrakt, podpisany w 2019 roku, który zdaniem niektórych źródeł gwarantował Moribie około 2 miliony euro rocznie. Barcelona robiła wówczas wszystko, żeby zapewnić sobie pozostanie w klubie jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy La Masii, zwłaszcza ze względu na zainteresowanie Manchesteru City, Manchesteru United czy PSG. W tym celu Duma Katalonii przekroczyła nawet wyznaczony przez siebie limit pensji dla młodego zawodnika. Wtedy jednak okoliczności były inne. Barça nie miała takich problemów finansowych jak obecnie, a jej kłopotem był wizerunek klubu wypuszczającego z rąk młodych graczy (np. Érica Garcíę). Blaugrana nie chciała dopuścić, żeby to samo stało się z Ilaixem, ale teraz ma to swoje skutki, ponieważ agenci zawodnika mogą uznawać poprzednie wynagrodzenie za pozycję startową w negocjacjach. Warto dodać, że zgodnie z doniesieniami Ary już w 2019 roku Brais Lorenzo był blisko Moriby, wtedy jeszcze w ramach Stellar Group.
Rogon reprezentuje też kilku innych piłkarzy, jak Roberto Firmino, Juliana Draxlera, Marcela Sabitzera czy Thilo Kehrera. Warto dodać, że dwóch z nich raczej zrobiło krok do tyłu po przenosinach do PSG, niż się rozwinęło. Teraz Moriba też będzie mógł liczyć na bardzo dobre oferty pod względem finansowym, ale taki transfer wcale nie musi mu wyjść na korzyść. Ara przypomina także sytuację Maxa Meyera, który nie przedłużył kontraktu z Schalke i został zawieszony na końcówkę sezonu 2017/2018. Utalentowanym zawodnikiem były zainteresowane Liverpool czy Arsenal, ale zdaniem niemieckiej prasy wycofały się po poznaniu wymagań finansowych piłkarza, który ostatecznie wylądował w Crystal Palace. Kariera Maxa nie potoczyła się na miarę potencjału. Na początku bieżącego roku wrócił do ojczyzny, żeby reprezentować barwy FC Köln, a obecnie jest już bez klubu.
Komentarze (38)