Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że negocjacje są na dobrej drodze. Dziennik Ara poinformował dziś jednak, że Barcelona zrezygnowała z próby wymiany z Atlético ze względu na mało przekonujące warunki operacji. Ponadto nie wszyscy w klubie zgadzają się na sprowadzenie Saula za Francuza. Zgodnie z tymi doniesieniami Barça liczyła na zyski finansowe z całej transakcji (Sport uważa, że chodziło o 20 milionów euro), ponieważ stoi na stanowisku, że Griezmann ma większą wartość rynkową niż Hiszpan, który stracił miejsce w wyjściowym składzie Rojiblancos. Dodatkowym kłopotem dla Barcelony jest też to, że do zamortyzowania transferu 30-latka brakuje ponad 70 milionów euro.
Problemem w zrealizowaniu operacji była też pensja napastnika (według Ary 20 milionów euro netto), której Atlético nie chciało płacić w całości. Tymczasem Barça nie zamierzała ponosić żadnych kosztów wynagrodzenia piłkarza innego klubu, nauczona doświadczeniem po wpadce z Luisem Suárezem. Mundo Deportivo dodaje, że Saul również nie był przychylny obniżce pensji, zwłaszcza przy intratnych ofertach z Premier League, a dla Barcelony było to podstawowym warunkiem realizacji operacji. Z kolei dla Atlético kupno Griezmanna nie było koniecznością, a niechcianego Saula madrycki klub może sprzedać do Anglii.
Ewentualna rezygnacja z wymiany pozostawia problem wysokiej pensji Griezmanna, która dla Barcelony jest nie do przyjęcia w obecnej sytuacji. AS uważa, że klub musi ją obniżyć nawet o połowę lub też sprzedać zawodnika, ponieważ jeśli nie zredukuje wydatków na wynagrodzenia, nie będzie mógł rejestrować nowych graczy, w tym Leo Messiego. Zdaniem Sportu Barça będzie więc dalej szukała Griezmannowi nowego pracodawcy i w tym celu postara się sprzedać go do Premier League. W tym kontekście wymieniane są takie kluby jak Chelsea i Manchester United, ale możliwy jest też wariant włoski (Juventus) lub francuski (PSG w przypadku odejścia Mbappe). Kataloński dziennik podkreśla jednak, że Griezmann nie jest obecnie zwolennikiem odejścia do innego zespołu niż Atlético. ESPN dodaje, że piłkarz nie otrzymał żadnej informacji z klubu w tym temacie.
Sytuacja jest bardzo niepewna i zmienna, więc nie można wykluczyć, że w trakcie długiego lata Griezmann znów będzie łączony z Atlético. Sam prezes Rojiblancos Enrique Cerezo zapytany o powrót 30-latka przyznał: "w futbolu wszystko jest możliwe". Mimo tej transferowej karuzeli bliscy Francuza zapewniają, że jeśli napastnik nie zmieni pracodawcy, nadal będzie szczęśliwy, mogąc bronić barw Blaugrany, i będzie profesjonalnie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Jak na razie Griezmann ma jutro normalnie dołączyć do treningów drużyny Ronalda Koemana.
Komentarze (68)