abadoon
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Wrocław/Warszawa/Londyn
3 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Bojan miał słabszy sezon. Niewątpliwie nie ma co z tym dyskutować. Jednak krytyka tego wciąż bardzo młodego zawodnika jest znacznie przesadzona, szczególnie wśród użytkowników tej strony.
Część z was naprawdę nie dostrzega że Krikić ma dopiero 20 lat! Zamiast tego obserwuję niezrozumiały zachwyt Giuseppe Rossim, który dla równowagi dopiero ten sezon może uznać za całkiem udany. Zawodnik, który skończył już 24 lata i grał w swojej karierze w naprawdę dobrych klubach, długi czas był postrzegany jako niewypał.
Porównajmy sobie statystyki obu piłkarzy w sezonach gdy mieli tyle samo lat:
wiek zawodnika w sezonie 17-18 lat
Bojan - 48 spotkań 12 bramek / Rossi 2 spotkania 0 bramek (Manchester United)
wiek zawodników w sezonie 18-19 lat
Bojan - 42 spotkania 10 bramek / Rossi 12 spotkań 4 bramki (Manchester United)
wiek zawodnika w sezonie 19-20 lat
Bojan - 36 spotkań 12 bramek / Rossi 13 spotkań 1 bramka (Newcastle United) oraz 20 spotkań 9 bramek (Parma)
wiek zawodnika w sezonie 20-21 lat
Bojan 38 spotkań 7 bramek / Rossi 37 spotkań 13 bramek (Villarreal)
W następnych sezonach dla Villarreal Włoch rozegrał w sumie 141 spotkań i strzelił 64 bramki. Całkiem nieźle, ale dokonał tego w wieku, który jest jeszcze dopiero przed Bojanem.
Należy dodać również iż Bojan nigdy nie miał pewnego miejsca w składzie i przeważającą ilość spotkań zaliczył wchodząc z ławki. Porównanie ilości minut i strzelonych bramek jeszcze bardziej uwydatniłoby przewagę młodego Hiszpana.
Zastanówcie się więc nad jednym. Jak dobrym zawodnikiem będzie młody Bojan Krikić, gdy będzie miał 24 lata i czy naprawdę warto wydawać 20 milionów euro na zawodnika, który wydaję się mniej utalentowany niż ten, którego mamy w kadrze?
0
Nieumiarkowanie w radykalizmie... Ot jedna z cech dzisiejszego świata. Stoi ona zaraz obok wady powszechnej komercjalizacji. Niestety zarówno radykalizmu jak i komercji nie da się wyłuskać z zglobalizowanej rzeczywistości...
Jeden krzyczy "Rossel zaprzedał tradycje klubu", następny złorzeczy Laporcie bo "narobił długów"... Problem jest niestety taki, że nic nie jest czarno-białe jak to się tu niektórym wydaje.
Gdy nowa ekipa, która przejmuje władze podlicza błędy poprzednika zawsze należy podchodzić do tego z dystansem. Wszelkie "bilansy otwarcia" wyliczane na podstawie sprytnych sztuczek księgowych albo nawet przy oczywistym przekłamaniu nie są niczym nowym. W Polsce mamy z tym dość długą hm... tradycje. Choć zaprzeczyć się nie da, że długi są (i to większe niż sam Laporta jest skłonny przyznać) rzetelne źródła podają kwoty w wysokości 80 mln euro.
Owszem kupa kasy, ale trzeba pamiętać że czas prezydentury Laporty odcisnął się takim piętnem na historii Barcelony iż zyski długofalowe są nieporównywalne do długu nawet w wersji Rossela. Te lata na zawsze już pozostaną symbolem odrodzenia potęgi klubu i wielu z nas będzie na starość z rozrzewnieniem je wspominać;)
Dlatego też trzeba dostrzec jak niewdzięczne zadanie stało przed Rosselem. Zawsze będzie porównywany do poprzednika, a gdy nawet zdobędzie więcej trofeów niż on i tak wielu będzie wypominać iż to za poprzedniego zarządu dokonał się prawdziwy rozwój i renesans klubu. Dla wielu Rossel będzie tylko kontynuatorem drogi, którą rozpoczął Laporta...
Co niektórzy pamiętają jak wielkie poruszenie spowodowało umieszczenie logo UNICEF na koszulkach sprzed 4 laty. Wtedy wiadomość ta wywołała raczej wśród cules dumę iż klub wspiera tak szczytne cele jak pomoc dzieciom na całym świecie. Wtedy pozwoliłem sobie zauważyć iż już niedługo czeka nas kolejny etap przełamywania bariery jaką jest brak sponsorów na koszulkach drużyny. Bo tak naprawdę dla zarządu, który na co dzień musi operować finansami klubu o takich celach ta piękna tradycja była barierą dalszego rozwoju. Pisałem to ze smutkiem tak jak i teraz jest mi smutno, lecz nie da się w dzisiejszym świecie rywalizować na poziomie globalnym (bo przecież wszystkich nas tylko taki poziom interesuje, prawda?) bez pełnych możliwości wykorzystania siły marketingowej klubu.
Kontrakt z Unicefem był sprytnym zabiegiem mającym przyzwyczaić, oswoić kibiców z myślą, że pewna tradycja kiedyś musi się skończyć. Wtedy nastąpił pierwszy krok, dzisiaj mamy kolejny. Znów możemy się pocieszać, że przecież to szlachetna fundacja charytatywna (fundacja charytatywna płacąca tłuste miliony za reklamę, dobre sobie...), lecz niestety przygotujmy się lepiej na następne posunięcie.
Bo za kilka lat kontrakt zostanie już podpisany z tym który zaoferuje najwięcej, a nie z tym który będzie dobrze wyglądał wizerunkowo dla socios. I gdyby Laporta albo ktoś związany ze starym zarządem dalej władał klubem również wcześniej czy później przerwałby tradycje. Bo taki jest długofalowy interes klubu. Dlatego po raz kolejny: Rossel jest tylko kontynuatorem drogi, którą wyznaczył Laporta...
Tym, którym to nie pasuje polecam przykład Athletic Bilbao. Kiedyś był jednym z wielkich w Hiszpanii. Dzisiaj nie ma szans na nawiązanie do czołówki. Krępuje go tradycja. Choć bardzo szanuje ten klub, chce by mój rywalizował z najlepszymi i tworzył historie piłki tak jak to się dzieje teraz za sprawą Xaviego, Puyola, Messiego i reszty...
Ktoś kto dzisiejsze czasy porównuje do ery Joana Gampera utracił kontakt z rzeczywistością. Tamte czasy pełne idealizmu nigdy już nie wrócą. Świat się zmienił. Trzeba jednak dostrzegać czym dzisiaj może pochwalić się cules; drużyna oparta na wychowankach, unikalny cudowny styl gry wypracowywany przez pokolenia zawodników, wspaniała historia symbolizująca opór totalitarnej dyktaturze... Jest naprawdę wiele powodów by wciąż z dumą wypowiadać Més que un club...
0
@
Na przyszłość: nie karm trolla! Sam jak widzisz na moje parę okruszków się rzucił;) Może skontem nie będzie tak źle? Czasem można trafić na ludzkiego Admina;p
Pozdro
0
Oj posypią się bany jak rano admin wstanie...
@ ela_patryko
Na Twoim miejscu przeczytałbym jeszcze raz wszystkie swoje posty (musisz się spieszyć rano ich już nie będzie) i trochę przemyślał jedną sprawę. Chcesz zaistnieć na stronce, jesteś rzekomo fanem Barcy od 13 lat, a obrażasz wszystkich inaczej od Ciebie myślących, zachowujesz się chamsko i nie szanujesz podstaw netykiety. Robisz to wszystko wobec cules swojego własnego klubu... Naprawdę uważasz, że ktoś po takim Twoim zachowaniu łyknie to, że kibicujesz 13 lat? Że w ogóle masz więcej niż 13 lat?
@ constantine16
Po co to robisz człowieniu? Problem ze snem? Nie stresuj się. Zostaw go, jutro go już nie będzie, a za miesiąc znajdzie sobie inną stronkę do bluzgania. Bardzo prawdopodobne, że nawet innego klubu... Wyluzuj;) Pozdro
0
Nieumiarkowanie w radykalizmie... Ot jedna z cech dzisiejszego świata. Stoi ona zaraz obok wady powszechnej komercjalizacji. Niestety zarówno radykalizmu jak i komercji nie da się wyłuskać z zglobalizowanej rzeczywistości...
Jeden krzyczy "Rossel zaprzedał tradycje klubu", następny złorzeczy Laporcie bo "narobił długów"... Problem jest niestety taki, że nic nie jest czarno-białe jak to się tu niektórym wydaje.
Gdy nowa ekipa, która przejmuje władze podlicza błędy poprzednika zawsze należy podchodzić do tego z dystansem. Wszelkie "bilansy otwarcia" wyliczane na podstawie sprytnych sztuczek księgowych albo nawet przy oczywistym przekłamaniu nie są niczym nowym. W Polsce mamy z tym dość długą hm... tradycje. Choć zaprzeczyć się nie da, że długi są (i to większe niż sam Laporta jest skłonny przyznać) rzetelne źródła podają kwoty w wysokości 80 mln euro.
Owszem kupa kasy, ale trzeba pamiętać że czas prezydentury Laporty odcisnął się takim piętnem na historii Barcelony iż zyski długofalowe są nieporównywalne do długu nawet w wersji Rossela. Te lata na zawsze już pozostaną symbolem odrodzenia potęgi klubu i wielu z nas będzie na starość z rozrzewnieniem je wspominać;)
Dlatego też trzeba dostrzec jak niewdzięczne zadanie stało przed Rosselem. Zawsze będzie porównywany do poprzednika, a gdy nawet zdobędzie więcej trofeów niż on i tak wielu będzie wypominać iż to za poprzedniego zarządu dokonał się prawdziwy rozwój i renesans klubu. Dla wielu Rossel będzie tylko kontynuatorem drogi, którą rozpoczął Laporta...
Co niektórzy pamiętają jak wielkie poruszenie spowodowało umieszczenie logo UNICEF na koszulkach sprzed 4 laty. Wtedy wiadomość ta wywołała raczej wśród cules dumę iż klub wspiera tak szczytne cele jak pomoc dzieciom na całym świecie. Wtedy pozwoliłem sobie zauważyć iż już niedługo czeka nas kolejny etap przełamywania bariery jaką jest brak sponsorów na koszulkach drużyny. Bo tak naprawdę dla zarządu, który na co dzień musi operować finansami klubu o takich celach ta piękna tradycja była barierą dalszego rozwoju. Pisałem to ze smutkiem tak jak i teraz jest mi smutno, lecz nie da się w dzisiejszym świecie rywalizować na poziomie globalnym (bo przecież wszystkich nas tylko taki poziom interesuje, prawda?) bez pełnych możliwości wykorzystania siły marketingowej klubu.
Kontrakt z Unicefem był sprytnym zabiegiem mającym przyzwyczaić, oswoić kibiców z myślą, że pewna tradycja kiedyś musi się skończyć. Wtedy nastąpił pierwszy krok, dzisiaj mamy kolejny. Znów możemy się pocieszać, że przecież to szlachetna fundacja charytatywna (fundacja charytatywna płacąca tłuste miliony za reklamę, dobre sobie...), lecz niestety przygotujmy się lepiej na następne posunięcie.
Bo za kilka lat kontrakt zostanie już podpisany z tym który zaoferuje najwięcej, a nie z tym który będzie dobrze wyglądał wizerunkowo dla socios. I gdyby Laporta albo ktoś związany ze starym zarządem dalej władał klubem również wcześniej czy później przerwałby tradycje. Bo taki jest długofalowy interes klubu. Dlatego po raz kolejny można powiedzieć, że Rossel jest tylko kontynuatorem drogi, którą wyznaczył Laporta...
Tym, którym to nie pasuje polecam przykład Athletic Bilbao. Kiedyś był jednym z wielkich w Hiszpanii. Dzisiaj nie ma szans na nawiązanie do czołówki. Krępuje go tradycja. Choć bardzo szanuje ten klub, chce by mój rywalizował z najlepszymi i tworzył historie piłki tak jak to się dzieje teraz za sprawą Xaviego, Puyola, Messiego i reszty...
Ktoś kto dzisiejsze czasy porównuje do ery Joana Gampera utracił kontakt z rzeczywistością. Tamte czasy pełen idealizmu nigdy już nie wrócą... Drużyna oparta na wychowankach, unikalny cudowny styl gry wypracowywany przez pokolenia zawodników, wspaniała historia symbolizująca opór totalitarnej dyktaturze... Jest naprawdę wiele powodów by wciąż z dumą wypowiadać Més que un club...
0
To że VV prezentuje w tym sezonie formę wybitną przyznają nawet jego najwięksi krytycy. Dziwi więc brak powołania do kadry. Na pewno Valdes jest lepszy niż Reina czy Palop. Obaj w tym sezonie zaskakiwali, ale na minus.
Ja tam jednak się ciesze, że tego powołania nie ma. Skoro i tak miałby być rezerwowym dla nietykalnego Casillas to lepiej żeby nie męczył rzyci ugniataniem ławki. Niegodne to i niesprawiedliwe by bramkarz takiej klasy odgrywał role rezerwowego.
A co do samego boskiego Ikera. Cóż... Skoro Kaka został trzecim najlepszym piłkarzem roku (sic!) to to, że Fifa uznała Casillasa najlepszym bramkarzem nie powinno dziwić. Idealnie się taki wybór wpisuje w obiektywizm podobnych rankingów. Tyle jest w nich prawdy co w plotkach o zamiłowaniu Krystyny Ronaldo do filozofii egzystencjalnej...
Kto szuka prawdy, nie powinien liczyć głosów (Leibniz). Więc kochani, Ja tam takie rankingi najlepszych bramkarzy świata przeprowadzanych przez ignorantów z Fify mam w bardzo głębokim poważaniu... Czego i wam z serca całego życzę.
0
Do dzisiaj wspominam jak polscy dziennikarze jeszcze dwa lata temu bajdurzyli o transferze Boruca do Barcelony. Że jakoby Valdes jest słabym bramkarzem i nie zasługuje na reprezentowanie barwy Barcy. Zastąpić miał go oczywiście tylko nasz Artur, ówcześnie faktycznie prezentujący ponadprzeciętną forme.
Od tego czasu forma Boruca okazała się być bardzo kapryśna, wpadki polskiego golkipera można oglądać na wielu yuotubowych kompilacjach typu "piłkarskie jaja". Valdes zaś dalej jest najbardziej niedocenianym specjalistą swego fachu. Doceniać natomiast jest co, od kilku sezonów jego równa forma plasuje go w czołówce bramkarskich fachowców, a jego wpasowanie się w styl Barcelony sprawia że nie ma golkipera bardziej pasującego do Barcy.
Od dwóch sezonów jest Valdes moim skromnym zdaniem najlepszym bramkarzem La Liga. Potwierdzają to nie tylko statystyki, ale przed wszystkim niezawodność do której już nas powoli przyzwyczaił. Na Valdesa można liczyć jako mocny punkt drużyny, a jego interwencje w tym sezonie nie raz dawały nam cenne punkty w lidze.
Chodź nie jest takim fanatykiem jego talentu jak Hanc (szacunek) i nie uważam, że jest Valdes najlepszym na świecie to zdecydowanie będę bronił tezy że w top 5 miejsce mu się należy.
0
@longer23
"nażekał " ? Ludzie postarajcie się zachować jakiś poziom bo czasami jak widzę takie kwiatki to osuwam się z wrażenia na glebę.
Ostatecznie nie jest wcale tak trudno zainstalować przeglądarkę Firefoxa, która podkreśla błędy. Chyba, że ktoś woli swoimi komentarzami sprawiać wrażenie jełopa, który ma elementarne problemy z przyswojeniem podstawowych zasad pisowni...