0

Pinto już raz był bezsprzecznym bohaterem Barcelony, dodatkowo kimś, dzięki komu mogliśmy przeżyć sukcesy Barçy Pepa - mecz CdR, z Mallorcą, obroniony karny przy stykowym wyniku. Sam Guardiola o tym chyba nawet wspominał w jakimś wywiadzie.

0

Simeone może zostać wybrany w przyszłym roku, za jeden sezon wybrać kogoś ciężko - ot, przypadek Di Matteo, który pewnie do dziś głowi się, jakim cudem Chelsea wygrała LM.

0

Chłopak miał być lepiej dryblującą wersją Pedro, a tu okazuje się, że nasz wychowanek jest skuteczniejszy tak w dryblingach, jak i pressingu i zdobywaniu bramek. Alexis momentami pokazuje, jaki potencjał posiada, ale w większości przypadków wygląda, jakby coś go blokowało. Jak się nie ogarnie, trzeba go będzie pożegnać, choć wolałbym, żeby tak się nie stało.

0

Niech chłopak się porządnie wyleczy, a będzie z niego pociecha. Na skrzydle chłopak potrafi być o wiele efektywniejszy od Alexisa, nie boi się dryblować, a co ważne - potrafi. Wchodząc z Tello do drużyny wyglądał o wiele lepiej, był mniej schematyczny.

0

Nie wiem, o co Hleb ma żal do Pepa. Chłopak wymiękł, nie potrafił się dostosować, miał za rywali najlepszych na świecie. Zamiast jak Keite czy Masche przyjąć nową rolę i grać, raz więcej a raz mniej, marzył sobie chyba o pierwszym składzie. Szkoda, bo zapowiadał się na solidne uzupełnienie składu.

0

Trochę żałośnie brzmi to"mógł chyba zostać przy jego strzale na nogach do samego końca." W ten sposób Fabregas, wasz ZM, nie zasługiwałby na więcej niż 2, w tylu akcjach był bezproduktywny. VV dwukrotnie został postawiony pod ścianą przez kolegów, dwukrotnie robił co mógł, dwukrotnie najbardziej zawiedli jego koledzy. Gol Trochowskiego to błąd Alvesa, VV nie był w stanie kryć całej bramki, poszedł w prawo, bo lewą stronę bramki blokować miał Dani, który zadanie koncertowo spieprzył. Z golem Negredo podobnie - napastnik wyprzedził już obrońców, na pełnej szybkości, nie mając nikogo z boku nie mógł takiej sytuacji zmarnować. Jak dla mnie wyjściowa 5 dla VV, bo w tych sytuacjach był urządzony przez kolegów, błędów jego tam nie było.

0

Przy drugiej bramce Lahoz nie miał już wyboru, sam sobie go uniemożliwił, nie odgwizdując parę minut wcześniej ręki obrońcy. Sędziował średnio, ale trzeba mu przyznać, że konsekwentnie i identycznie dla obu drużyn.

0

Gość jest tylko zapatrzony w cyferki, ufa w ich nieomylność, choć są to liczby nic nie warte. Jego problemem jest to, że nikt nie przekona go, by spojrzał szerzej - on ma swoje tabelki, on je zsumuje i wie lepiej. Taki typ.

0

A która reprezentacja wygrała,w której jest największa rywalizacja? Nie mam czasu ciągnąć tego w nieskończoność, zwłaszcza, że twoje argumenty to nic nie znaczące liczby, z których można wyciągnąć miliony różnych wniosków. Wątpię, żebyś kogokolwiek przekonał do swych racji, no, ale nie poddawaj się, może jakoś się to kiedyś uda.

0

Jeśli chodzi o bezpośrednie mecze, to i tak porównałeś zespoły z góry tabeli, dodatkowo traktując to zero-jedynkowo. Bo jednak ma znaczenie, że Bacelona rozgromiła Bayer, a Valencia odpadła nie takim znowu dużym stosunkiem bramek? Zwłaszcza, że nadal chcesz porównywać jeden sezon, co jest zupełnie bez sensu, zamiast 3 czy 4. Porównaj to w taki sposób i w tedy forsuj swoje teorie.

0

konrado - żeby te dane były dość wiarygodne, musiałbyś porównać ostatnie 3-4 edycje europejskich pucharów, jedna to nic nie znaczące liczby. Po za tym - w półfinale LM mamy 2 zespoły z Hiszpanii, w finale LE podobnie.
I nadal czekam na odpowiedź - dlaczego największe gwiazdy Bundesligi kiedy tylko zwietrzą szansę ewakuują się do np. Hiszpanii? :)

0

I w ten sposób wyjdą Ci liczby z dupy, nie mające pokrycia z rzeczywistością. Bo gdy przyjdzie co do czego, to Osasuna ogra swojego odpowiednika z Niemiec.
Prog- cóż, odejście Persila rzeczywiście może pomóc Arsenalowi w osiągnięciu jakiegoś sukcesu, Odchodzi od nich to pokolenie nie-tak-znowu- wcale-już-młodych zawodników, którzy mieli dość niewygrywania drużyny Wengera. Przychodzą nowi głodni sukcesów, nie stłamszeni psychicznie. Pytanie tylko, czy główną przyczyną słabych wyników zespołu nie jest jednak Arsene.

0

A ja pytam po raz kolejny - jak to wyliczasz? Magiczny wzór? Póki co pieprzysz 3 po 3, nie dając konkretów, nie odpowiadając na żadne argumenty.

0

Prog - fani Armatek na majstra liczą co sezon, zwłaszcza w okresach dobrej gry ich zespołu. Potem zazwyczaj objeżdżają cały zespół i wywalają Wengera. A potem mamy fazę akceptacji i przygotowania na zwycięstwo w kolejnym sezonie :)

0

Nie przesadzaj też w drugą stronę. Owszem, Bayern w dwumeczu był drużyną lepszą, ale koniec końców wygrali dość szczęśliwie - jak bardzo okaże się, gdy odczytają czarne skrzynki z piłki Ramosa, jeśli kiedykolwiek ona wróci ;) Po za tym powtórzę z twojego komentarza - przykład z jednego meczu nic nie znaczy. A jeśli jednak znaczy, przypomnij sobie spotkania Barcelony z Bayernem czy ostatnio Bayerem :)

0

I w ten sposób dochodzimy do tego, że tu chodzi tylko o twoją subiektywną opinię. I wyjaśnij mi, dlaczego zespoły, które czasem są w stanie urwać punkty Barcelonie i Realowi, miałyby być gorsze od tych, które czasem urwą punkty BVB czy Bayernowi?

0

Ciekawi mnie, skąd wiesz, że zespoły z dołu tabeli lepsze są u naszych sąsiadów. Grały ze sobą? Skąd taka dziwna pewność w szerzeniu bzdur? ;)

0

Sergio to geniusz porównywalny z Leo i Xavim. Chłopak o świetnej technice, dobrym przeglądzie pola, nieprawdopodobnym wręcz spokojem, a to, jak się ustawia, powinno być pokazywane wszystkim małym DMom, żeby wiedzieli, jak to trzeba robić.

0

konrado - poziomem sportowym to Premiership jednak nie dorównuje LLidze. Samo bieganie jak głupi i 50 metrowe crossy to nie wszystko. Zresztą, pojedynki między zespołami z obu lig pokazują, gdzie lepiej grają w piłkę. Jeśli idzie o promocję i otoczkę to się zgodzę - liga angielska bije hiszpańską na głowę.
A z tą ligą niemiecką to, wybacz, ale delikatnie się ośmieszasz. I to nie pisaniem o atrakcyjności, bo się mogę zgodzić, że atrakcyjna jest, drużyny są na podobnym(ale przecież nie jakimś wysokim) poziomie, co gwarantuje wyrównane i całkiem ładne pojedynki. Co nie zmienia faktu, że taki mistrz Niemiec to w Europie Kopciuszek, który w zestawieniu faworytami LM wygląda, no, powiedzmy, że zabawnie. Po za tym dlaczego niemieckie kluby nie udowadniają tego w pucharach, a najlepsi zawodnicy wieją, kiedy nadarzy się konkretna oferta?

0

W Premiership nawet te rzekomo "największe" spotkania mogą przyprawić o ból zębów.
Po za tym wywyższanie angielskich kibiców, których, dziwnym trafem, nie było słychać, kiedy przychodziło im rywalizować, nawet z garstką, kibiców hiszpańskich. Ilościowo może i przychodzi tam więcej kibiców, ale jak pisałem - jest to produkt lepiej rozreklamowany i ładnie podany. Nie odbieram tej lidze emocji, bo są one spore, to prawda, ale ani jnie jest ona silniejsza od hiszpańskiej, ani jakoś szczególnie bardziej wyrównana. Sprzedaje się świetnie, co widać po wielu komentarzach, gdzie ludzie powołują się na nic nie znaczące rzeczy, traktując je jak mocne argumenty.
Bo w drugą stronę mogę zarzucić całkiem dobrymi:
Mistrzowie Anglii
1999/2000 Manchester United
2000/2001 Manchester United
2001/2002 Arsenal
2002/2003 Manchester United
2003/2004 Arsenal
2004/2005 Chelsea
2005/2006 Chelsea
2006/2007 Manchester United
2007/2008 Manchester United
2008/2009 Manchester United
2009/2010 Chelsea
2010/2011 Manchester United
2011/2012 Manchester City
Mistrzowie Hiszpanii:
1999/2000 – Deportivo La Coruña
2000/2001 – Real Madryt
2001/2002 – Valencia CF
2002/2003 – Real Madryt
2003/2004 – Valencia CF
2004/2005 – FC Barcelona
2005/2006 – FC Barcelona
2006/2007 – Real Madryt
2007/2008 – Real Madry
2008/2009 – FC Barcelona
2009/2010 – FC Barcelona
2010/2011 – FC Barcelona
2011/2012 – Real Madryt

Czyli, wychodzi, sytuacja podobna. No, ale tylko w Hiszpanii zawsze wygrywa któryś z 2 zespołów.

0

Mieszanie w to wszystko Bundesligii, ba twierdzenie, że jest ligą silniejszą to czysta głupota i wiara w durne cyferki.
Co do tych meczów dołu tabeli z najlepszymi - Barcelona i Real postawiły sobie poprzeczkę na najwyższym możliwym poziomie, jedna porażka może oznaczać koniec marzeń i majstrze. No i walczą oba kluby do upadłego, grają coraz lepiej, lepiej, lepiej. A reszta ligi nie jest w stanie wytrzymać tego wyścigu, choć też zdarzają się niespodzianki. Z tym, że w tedy nikt nie pisze, że to taka Osasuna jest świetna, a Barcelona zagrała słaby mecz. Dlaczego nikt nie uważa, że to MU, Chelsea czy City gra kaszanę, a nie drużyny z dołu grają tak świetnie? Nie przeczę, że niespodzianek w Anglii jest więcej, choć mistrza i tak z 50% skutecznością można typować przed sezonem. A sama siła ligi - ostatni sezon pokazał, że to jednak Primera jest górą. Pewnie znowu ktoś wyskoczy z Chelsea i najbardziej chyba farciarsko wygraną LM - co przyznaje nawet kilku znanych mi kibiców niebieskich. Po za tym przydałoby się, żeby ktoś sprecyzował pojęcie konkurencyjność - ilość drużyn walczących o majstra, czy może częstotliwość występowania niespodziewanych wyników?

0

Dlaczego w ogóle panuje ogólnie przekonanie że większa konkurencyjność(choć przecież wyimaginowana) = lepsza liga? Bogatsza, lepiej rozreklamowana, to się zgodzę. Ale czy lepsza? Barcelona i Real uciekli wszystkim zespołom, więc ciężko powiedzieć, żeby to zespoły z LLigi były takie słabe.
Po za tym Progressive - napisz jakieś konkretne argumenty albo skończ dyskusję, bo póki co wyniki świadczą na przekór temu, co piszesz.

0

prog- v3go dobrze Ci napisał. Wyciągając wnioski teraz, mogę napisać, że LLiga jest o niebo bardziej wyrównana i konkurencyjna. Wnioski wyciągać można najszybciej w pierwszej rundzie, a najlepiej na kilka kolejek przed końcem. I nadal czekam na jakieś argumenty :)

0

W dupę z Chelsea? Żałośnie broniącą się Chelsea, która tylko indolencji strzeleckie naszych zawodników zawdzięcza awans do finału? Już Chelsea Hiddinka bardziej zasłużyła na awans, bo przynajmniej broniła się skutecznie.
Progressive - masz może jakieś argumenty? Bo póki co twoje "ogarnij się" albo "nie oglądasz PS" są mało warte. I w Hiszpanii i w Anglii konkurencyjność dotyczy miejsc 3-6, mistrzów można w ciemno wybierać przed sezonem. A fakt, że drużyny z topu przegrywają z outsiderami - chyba nikt nie wierzy, że to ci drudzy są aż tak mocni, co? Potknięcia jak nasze z RSSS czy Herculesem, tyle, że zdarzają się częściej.
Ligę angielską oglądam w kratkę, choć często nie mogę po prostu wysiedzieć, bo to, co te zespoły grają usypia mnie. Zdarzało mi się już drzemać na tych "hitach" ligi angielskiej, gdzie jest więcej biegania niż gry.
Powtórzę to, co napisałem wcześniej - Premiership to świetnie opakowany i sprzedany towar, choć jakościowy będący na poziomie LLigi, która od strony marketingowej prezentuje się fatalnie. I tu i tu sprawa majstra rozstrzyga się między dwoma zespołami, w PS kluby z miejsc 3-6 są po prostu bogatsze i bardziej znane, właśnie przez świetną robotę z reklamowaniem tejże ligi. Taka Valencia, Atletico czy Sevilla, nawet Athletic, choć teraz akurat dzieje się im źle, choć grają na podobnym poziomie, dodatkowo ładniej, nie są aż tak znane na świecie, wydaje się, przeciętnemu zjadaczowi chleba wydaje się, że to zespoły z prowincji. I idzie później w świat opinia o mocarnej, super wyrównanej lidzie angielskiej.

0

Jak dotąd to w Anglii w ciemno można było obstawiać, że wygra MU albo Chelsea, w chwili obecnej dominują drużyny z Manchesteru i któraś z nich zapewne sięgnie po tytuł. Dodatkowo kibice - głupia sprawa, ale jakoś tak ostatnio, w meczach między hiszpańskimi i angielskimi zespołami to jakoś więcej było słychać tych "pikników" niż ultrasów z Anglii. Ale cóż, pewnie nie chcą zdzierać gardeł na marne europejskie puchary, w końcu Premiership>LM, LE. ;)
Dziwi mnie, jak długo ludzie dają się nabierać na tą wyrównana ligę angielską. W Hiszpanii Barcelona i Real są poza zasięgiem wszystkich, ba, nawet w całej Europie. Kluby w Anglii mają za to kasę - gdyby pieniądze takiego Arsenalu czy Tottenhamu dać Sevilli, Atletico czy Valencii, mielibyśmy hiszpańską dominację w LM. Premiership to świetnie sprzedany produkt, który jednak nie jest wcale taki świetny, jak się reklamuje. Marketingowo biją LLigę na głowę, ale jeśli chodzi o walkę o majstra - jest niemal identycznie, ba, w ostatnich latach więcej sensacji było w LLidze (2 miejsce Villarealu). A jeśli idzie o poziom samej gry - no, tutaj Hiszpanie są klasą samą dla siebie i nikomu chyba tłumaczyć nic nie trzeba.

0

Deulo wczoraj dość przeciętnie, strasznie samolubnie gra, ale to jest mankament większości młodszych zawodników. Umiejętności jednak ma ogromne, w każdej chwili może zrobić akcję, po której pada bramka. O wiele bardziej podobał mi się Grimaldo, świetny grajek, będzie z niego pociecha.

0

Nie wiadomo jak to jest z tymi stratami. Pewnie pod koniec kadencji Rosell będzie przedstawiał się jako geniusz, który wyprowadził klub z "dołka". Choć to przecież Joan wyciągał klub z bagna, z jego intencji mogliśmy oglądać najlepszą drużynę w historii. Ma sporo racji, wytykając sprawę z reklamami, pieniądze są za małe jak na taki precedens. Owszem, czasami Laporta krytykuje dla zasady, samemu nie będąc świętym - ale ma do tego prawo, był jednym z najlepszych prezydentów. Sandro jak dotąd zrobił świetne transfery, fatalnie za to postąpił z Cruyffem. No i jedno z wazniejszych w tym sezonie - nie wziął na siebie presji i walki z Madrytem. Zostawił wszystko na barkach Pepa i zawodników, brakło działań z jego strony.

0

Drogi autorze - a sytuacja z "karnym" na Ibrze to nie jest aby akcja, gdzie to Szwed najpierw faulował, popychając naszego, a potem dopiero sam był faulowany?

0

Jak czytam komentarze, to mam wrażenie, że większość osób ogląda mecze na livescore albo highlits'y na youtubiie. Jest też opcja, że o piłce uczyli się od polskich "ekspertów". Niedocenianie Sergio to najmocniejszy chyba dowód, zawodnik, którego chwali cały świat oprócz grona polaczków, którzy wiedza lepiej, że Sergio jest drewniany i symuluje. Macie coś, żeby to udowodnić? Link na yt? Znajdziecie pewnie jeden, z pófinału LM z Interem. W drugą stronę można znaleźć masę filmików, w których pokazane są umiejętności Busiego - drybling, podania, ustawianie. Jak się poszuka, to znajdzie się i faule, jakich chłopak doznaje - a mało kto jest faulowany częściej.

0

groch - głupiutki ten twój komentarz jak nie wiem. Zaczne od końca - VV gorszy od Szczęsnego? Szczęsnego, który jest średniakiem europejskim, zaliczył w karierze kilka naprawdę świetnych interwencji (w meczach ligowych i towarzyskich, tak btw.) a tak niczym się nie wyróżnia. VV ratował nam tyłek i w europejskich pucharach, w lidze, w meczach najważniejszych. Jego gra nogami jest dwie klasy wyżej niż ten sam element u Wojtka, podobnie jak wychodzenie z bramki i gra 1 na 1.
Teraz Sergio - drewniany? Zawodnik, który ma technikę jak trójka maluchów jest drewniany? Toż bardziej drewniany był Yaya - który pewne braki mógł uzupełnić warunkami fizycznymi. Z Sergio jest odwrotnie - swoje braki fizyczne rekompensuje doskonała technika i inteligencją boiskową.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?