Barca przypomina trochę napakowanego gościa z siłowni – klata i bicepsy robią wrażenie, ale nogi wątłe, a głowy do tego wszystkiego brakuje. Coś tam czasem podniesie, czasem błyszczy, ale kiedy przychodzi moment największego wysiłku, walki o najwyższe cele, to bywa różnie – raz się uda, a raz cały ten ciężar go po prostu przeciąży i się najprościej w świecie zesrrrra. Bez solidnych nóg, czyli obrońców, bez konkretnego defensywnego pomocnika, który nie rozsypie się przy pierwszym większym kontakcie, i bez napastnika z prawdziwego zdarzenia (błagam, tylko nie Żulian Álvarez), ten schemat będzie się powtarzał co roku. A Flickowi trzeba oddać jedno – potrafi z tych instrumentów, które dostaje, albo które sam wygrzebie ze szkółki Barcy, ułożyć naprawdę sensowną melodię. I to jest chyba największy plus w tym całym układzie.
Bastoni 190cm, 26lat - najlepsze dopiero przed nim, idealna zamiana za Araujo, który nie ma do Niego podjazdu, bo warunki Ronald ma, tylko głowa nie ta -jak to było? ''shut up and take my money!'' a na atak brać jakąś perełkę z La Masii, albo darmoszkę jakąś szukać
Bastoni 190cm, 26lat - najlepsze dopiero przed nim, idealna zamiana za Araujo, który nie ma do Niego podjazdu, bo warunki Ronald ma, tylko głowa nie ta -jak to było? ''shut up and take my money!'' a na atak brać jakąś perełkę z La Masii, albo darmoszkę jakąś szukać
Barca przypomina trochę napakowanego gościa z siłowni – klata i bicepsy robią wrażenie, ale nogi wątłe, a głowy do tego wszystkiego brakuje. Coś tam czasem podniesie, czasem błyszczy, ale kiedy przychodzi moment największego wysiłku, walki o najwyższe cele, to bywa różnie – raz się uda, a raz cały ten ciężar go po prostu przeciąży i się najprościej w świecie zesrrrra. Bez solidnych nóg, czyli obrońców, bez konkretnego defensywnego pomocnika, który nie rozsypie się przy pierwszym większym kontakcie, i bez napastnika z prawdziwego zdarzenia (błagam, tylko nie Żulian Álvarez), ten schemat będzie się powtarzał co roku. A Flickowi trzeba oddać jedno – potrafi z tych instrumentów, które dostaje, albo które sam wygrzebie ze szkółki Barcy, ułożyć naprawdę sensowną melodię. I to jest chyba największy plus w tym całym układzie.
Komentarze
1
Barca przypomina trochę napakowanego gościa z siłowni – klata i bicepsy robią wrażenie, ale nogi wątłe, a głowy do tego wszystkiego brakuje. Coś tam czasem podniesie, czasem błyszczy, ale kiedy przychodzi moment największego wysiłku, walki o najwyższe cele, to bywa różnie – raz się uda, a raz cały ten ciężar go po prostu przeciąży i się najprościej w świecie zesrrrra.
Bez solidnych nóg, czyli obrońców, bez konkretnego defensywnego pomocnika, który nie rozsypie się przy pierwszym większym kontakcie, i bez napastnika z prawdziwego zdarzenia (błagam, tylko nie Żulian Álvarez), ten schemat będzie się powtarzał co roku.
A Flickowi trzeba oddać jedno – potrafi z tych instrumentów, które dostaje, albo które sam wygrzebie ze szkółki Barcy, ułożyć naprawdę sensowną melodię. I to jest chyba największy plus w tym całym układzie.
1
Bastoni 190cm, 26lat - najlepsze dopiero przed nim, idealna zamiana za Araujo, który nie ma do Niego podjazdu, bo warunki Ronald ma, tylko głowa nie ta -jak to było? ''shut up and take my money!'' a na atak brać jakąś perełkę z La Masii, albo darmoszkę jakąś szukać
7
Osimhen gość pokroju Eto,o, takiego dzika trzeba
0
3
Ferran Milikiem Barcelony
7
Osimhen gość pokroju Eto,o, takiego dzika trzeba
3
Ferran Milikiem Barcelony
2
Sprzedać ferrana/raphinhe i kupić Nico
1
Bastoni 190cm, 26lat - najlepsze dopiero przed nim, idealna zamiana za Araujo, który nie ma do Niego podjazdu, bo warunki Ronald ma, tylko głowa nie ta -jak to było? ''shut up and take my money!'' a na atak brać jakąś perełkę z La Masii, albo darmoszkę jakąś szukać
1
Barca przypomina trochę napakowanego gościa z siłowni – klata i bicepsy robią wrażenie, ale nogi wątłe, a głowy do tego wszystkiego brakuje. Coś tam czasem podniesie, czasem błyszczy, ale kiedy przychodzi moment największego wysiłku, walki o najwyższe cele, to bywa różnie – raz się uda, a raz cały ten ciężar go po prostu przeciąży i się najprościej w świecie zesrrrra.
Bez solidnych nóg, czyli obrońców, bez konkretnego defensywnego pomocnika, który nie rozsypie się przy pierwszym większym kontakcie, i bez napastnika z prawdziwego zdarzenia (błagam, tylko nie Żulian Álvarez), ten schemat będzie się powtarzał co roku.
A Flickowi trzeba oddać jedno – potrafi z tych instrumentów, które dostaje, albo które sam wygrzebie ze szkółki Barcy, ułożyć naprawdę sensowną melodię. I to jest chyba największy plus w tym całym układzie.