Plujecie jadem na Laporte po dzisiejszych słowach, ale przypomnę Wam jedno. Jak przejmował klub w 2003 po równie finansowo zniszczonej Barcelonie na sukcesy czekaliśmy 3-4 lata. Lata się zmieniają, rynek finansowy i transferowy to dwie inne epoki. Miejmy na uwadze to jaki burdel pozostawił po sobie Bartomeu i spółka, którzy potrafili prac kasę na klubie na wszelaki sposób, chociażby będąc "skautem" w USA.
Jeśli ktoś powiedziałby mi przed startem poprzedniego sezonu, że zdobędziemy Mistrzostwo kraju głośno bym się roześmiał.
Nie możemy żyć ciągłą przeszłością, że walczymy o wszystko, teoretycznie powinniśmy walczyć o wszystko po to się gra, ale powinniśmy medialnie tonować te oczekiwania, robić swoje, sukces czasem potrzebuje ciszy.
Każda z bramek w meczu z Realem była po prostu fatalna (nie poruszam tu już kwestii rzutu karnego). Chciałbym jednak zaznaczyć jedno, nasza największą bolączką w tym sezonie jest to, że ta żelazna obrona z poprzedniego sezonu skruszyła się, zarówno pod względem zdrowotnym, ale i mentalnym (czyt. Araujo: Gundogan mnie przeprosił XD).
Słowa Laporty? Tu już nie chodzi o „powtórzenie meczu” tylko o nacisk na LaLiga i o to, aby w końcu sędziowanie i korzystanie z Varu czy zainwestowanie w taki goal line się pojawiło. Kabaret pojawia się w każdej kolejce jeśli ktoś z Was tu żyje meczami poza Realem i Barcelona w LaLiga????????????
Bez względu na to czy to ostatni Klasyk Xaviego czy nie dzisiejszego wieczoru mamy wiele do udowodnienia po wtorkowej wtopie…
Na tym powinniśmy się skupić, można zająć w lidze nawet to drugie miejsce, ale ewentualne zwycięstwo dziś może w dużym stopniu choć w jakimś stopniu uzyskać dobry opatrunek po wtorkowej „ranie”.
Jak już w jakimś stopniu „dojechała” kadra i pewne schematy na boisku, to wróciły do nas stare demony co do spotkań rewanżowych w Champions League oraz nie dojechała głowa tak jak w tym meczu z PSG w kilku sytuacjach.
Pep Guradiola: Powrót do Barcelony w roli trenera? Pewien etap został już zakończony.
Również Pep Guardiola: Jeśli będzie mnie potrzebowała Barcelona nie byłbym w stanie odmówić.
Pożyjemy zobaczymy, jedno jest pewne. Od ostatniego pobytu Pepa w Barcelonie wiele w piłce się zmieniło. Chcę zaznaczyć również jedno jeżdżąc Ferrari (chodzi mi o możliwości wydatków na transfery) ciężko jest przesiąść się do np: Skody (czyt. Barça w kontekście finansowym) która nie aż na tyle może sobie na rynku transferowym pozwolić.
Po porażce z PSG i wypowiedzi Gundogana, która jest rozdmuchiwana bardziej niż jego słowa faktycznie wydają się być bolesne (dla szatni czy zwolenników Araujo w klubie)…. Do drzwi każdego naszego „piłkarza” medialne będzie pukał jakiś klub dla klików i odsłon artykułów :)
Nie od dziś wiadomo że niektóre wejścia Araujo graniczą z faulem. W ostatnim przypadku mógł się powstrzymać, ale nikt z nas już czasu nie cofnie.
Nie mniej jednak patrzyliśmy na niego jak na Puyola, a Puyol po takim meczu uderzył by się w piersi i powiedział „zaje*** Cules, przepraszam, jedziemy dalej”. W tym przypadku Araujo albo obrósl w piórka, albo nie wiem. Nikt mu nie każe brać winy na siebie, ale do znaczącego błędu który był nie nożem a „scyzorykiem” w plecy może się przyznać
Patrząc na ostatnie lata i pasmo niepowodzeń zarówno na płaszczyźnie prowadzenia klubu (czyt. Bartomeu i spółka) jak i sportowej zatrudnienie TOP dostępnego fachowca wydaje się być priorytetem.
Jeśli jednak chodzi o temat Rafy Marqueza. Jedno słowo… Meksykanin wydaje się być tyle nie pożądanym szkoleniowcem co po czasach Rijkaarda Guardiola.
Dla porównania zatrudnienie Xaviego co oczywiste… nowy zarząd, nowe wizje. Wyszło jak wyszło, ale po latach trzymania „reki w mule” sięgnęliśmy po Mistrzostwo Hiszpanii. Przypomnijmy sobie początki kadrę, a obecna, ilość wprowadzonych nowych zawodników… gdybyśmy nie mieli na tyle bogatej historii i aspiracji… i bylibyśmy klubem typu Valencii czy Sevilli gość który wprowadziłby tyle młodzieży… nie każdej ale regularnie na nią stawiał powiedzielibyśmy mamy plan na lat, ale… jest jedno ważne. „ALE” całe Barvelonismo żyje wewnątrz jeszcze latami sukcesów za Guardioli czy Enrique, ale chce zaznaczyć że to już bardzo odległe czasy. Trzeba trzeźwym umysłem spojrzeć na to co się działo zarówno finansowo i z możliwościami na ich wykonanie oraz na całokształt. Co oczywiste nie bronię Xaviego, dźwignie były przeprowadzone po to aby sięgać po sukcesy. Po pierwszym meczu nasze odczucia pozostają „Miało być jak nigdy (w ostatnich latach) a wyszło niemal jak zawsze”. Głowa do góry Cules. Vamos Barca y nada mas!
Niejednokrotnie czytając wypowiedzi piłkarzy stricte „Latinos” zastanawiam się jak oni patrzą na niektóre rzeczy życiowe/ prywatne.
W tym przypadku najlepsze byłoby co oczywiste „bije się w pierś” zawaliłem mecz przepraszam. Bo z jednej strony tego oczekuje opinia publiczna, a z drugiej strony taka jest też prawda.
PO czerwonej kartce Araujo zostało nam odcięte jedno skrzydło. Doskonale wiemy jak „ptak” może lecieć z jednym skrzydłem.
7
Plujecie jadem na Laporte po dzisiejszych słowach, ale przypomnę Wam jedno. Jak przejmował klub w 2003 po równie finansowo zniszczonej Barcelonie na sukcesy czekaliśmy 3-4 lata. Lata się zmieniają, rynek finansowy i transferowy to dwie inne epoki. Miejmy na uwadze to jaki burdel pozostawił po sobie Bartomeu i spółka, którzy potrafili prac kasę na klubie na wszelaki sposób, chociażby będąc "skautem" w USA.
Jeśli ktoś powiedziałby mi przed startem poprzedniego sezonu, że zdobędziemy Mistrzostwo kraju głośno bym się roześmiał.
Nie możemy żyć ciągłą przeszłością, że walczymy o wszystko, teoretycznie powinniśmy walczyć o wszystko po to się gra, ale powinniśmy medialnie tonować te oczekiwania, robić swoje, sukces czasem potrzebuje ciszy.
Każda z bramek w meczu z Realem była po prostu fatalna (nie poruszam tu już kwestii rzutu karnego). Chciałbym jednak zaznaczyć jedno, nasza największą bolączką w tym sezonie jest to, że ta żelazna obrona z poprzedniego sezonu skruszyła się, zarówno pod względem zdrowotnym, ale i mentalnym (czyt. Araujo: Gundogan mnie przeprosił XD).
1
Słowa Laporty? Tu już nie chodzi o „powtórzenie meczu” tylko o nacisk na LaLiga i o to, aby w końcu sędziowanie i korzystanie z Varu czy zainwestowanie w taki goal line się pojawiło. Kabaret pojawia się w każdej kolejce jeśli ktoś z Was tu żyje meczami poza Realem i Barcelona w LaLiga????????????
3
Bez względu na to czy to ostatni Klasyk Xaviego czy nie dzisiejszego wieczoru mamy wiele do udowodnienia po wtorkowej wtopie…
Na tym powinniśmy się skupić, można zająć w lidze nawet to drugie miejsce, ale ewentualne zwycięstwo dziś może w dużym stopniu choć w jakimś stopniu uzyskać dobry opatrunek po wtorkowej „ranie”.
2
Jak już w jakimś stopniu „dojechała” kadra i pewne schematy na boisku, to wróciły do nas stare demony co do spotkań rewanżowych w Champions League oraz nie dojechała głowa tak jak w tym meczu z PSG w kilku sytuacjach.
0
Pep Guradiola: Powrót do Barcelony w roli trenera? Pewien etap został już zakończony.
Również Pep Guardiola: Jeśli będzie mnie potrzebowała Barcelona nie byłbym w stanie odmówić.
Pożyjemy zobaczymy, jedno jest pewne. Od ostatniego pobytu Pepa w Barcelonie wiele w piłce się zmieniło. Chcę zaznaczyć również jedno jeżdżąc Ferrari (chodzi mi o możliwości wydatków na transfery) ciężko jest przesiąść się do np: Skody (czyt. Barça w kontekście finansowym) która nie aż na tyle może sobie na rynku transferowym pozwolić.
0
Po porażce z PSG i wypowiedzi Gundogana, która jest rozdmuchiwana bardziej niż jego słowa faktycznie wydają się być bolesne (dla szatni czy zwolenników Araujo w klubie)…. Do drzwi każdego naszego „piłkarza” medialne będzie pukał jakiś klub dla klików i odsłon artykułów :)
11
Każdy ma mieć prawo do własnego zdania.
Nie od dziś wiadomo że niektóre wejścia Araujo graniczą z faulem. W ostatnim przypadku mógł się powstrzymać, ale nikt z nas już czasu nie cofnie.
Nie mniej jednak patrzyliśmy na niego jak na Puyola, a Puyol po takim meczu uderzył by się w piersi i powiedział „zaje*** Cules, przepraszam, jedziemy dalej”. W tym przypadku Araujo albo obrósl w piórka, albo nie wiem. Nikt mu nie każe brać winy na siebie, ale do znaczącego błędu który był nie nożem a „scyzorykiem” w plecy może się przyznać
3
Patrząc na ostatnie lata i pasmo niepowodzeń zarówno na płaszczyźnie prowadzenia klubu (czyt. Bartomeu i spółka) jak i sportowej zatrudnienie TOP dostępnego fachowca wydaje się być priorytetem.
Jeśli jednak chodzi o temat Rafy Marqueza. Jedno słowo… Meksykanin wydaje się być tyle nie pożądanym szkoleniowcem co po czasach Rijkaarda Guardiola.
Dla porównania zatrudnienie Xaviego co oczywiste… nowy zarząd, nowe wizje. Wyszło jak wyszło, ale po latach trzymania „reki w mule” sięgnęliśmy po Mistrzostwo Hiszpanii. Przypomnijmy sobie początki kadrę, a obecna, ilość wprowadzonych nowych zawodników… gdybyśmy nie mieli na tyle bogatej historii i aspiracji… i bylibyśmy klubem typu Valencii czy Sevilli gość który wprowadziłby tyle młodzieży… nie każdej ale regularnie na nią stawiał powiedzielibyśmy mamy plan na lat, ale… jest jedno ważne. „ALE” całe Barvelonismo żyje wewnątrz jeszcze latami sukcesów za Guardioli czy Enrique, ale chce zaznaczyć że to już bardzo odległe czasy. Trzeba trzeźwym umysłem spojrzeć na to co się działo zarówno finansowo i z możliwościami na ich wykonanie oraz na całokształt. Co oczywiste nie bronię Xaviego, dźwignie były przeprowadzone po to aby sięgać po sukcesy. Po pierwszym meczu nasze odczucia pozostają „Miało być jak nigdy (w ostatnich latach) a wyszło niemal jak zawsze”. Głowa do góry Cules. Vamos Barca y nada mas!
2
Niejednokrotnie czytając wypowiedzi piłkarzy stricte „Latinos” zastanawiam się jak oni patrzą na niektóre rzeczy życiowe/ prywatne.
W tym przypadku najlepsze byłoby co oczywiste „bije się w pierś” zawaliłem mecz przepraszam. Bo z jednej strony tego oczekuje opinia publiczna, a z drugiej strony taka jest też prawda.
PO czerwonej kartce Araujo zostało nam odcięte jedno skrzydło. Doskonale wiemy jak „ptak” może lecieć z jednym skrzydłem.