O sobie

  • Zainteresowania Piłka nożna
  • Ulubiony zawodnik Lionel Messi, Luís Ronaldo
  • Ulubione zespoły FC Barcelona, Liverpool, Manchester United
  • Barcelonie kibicuję od 2009 roku

Statystyki

  • Dni w serwisie 1638
  • Liczba komentarzy 1063
  • Polecenia 2691

Komentarze

8

@Kajtek77 Jeśli chodzi o Piratów to uznaję tylko i wyłącznie jedyną słuszną Trylogię. Tam była oryginalna obsada, świetny scenariusz, scenografia, montaż, zdjęcia, oczywiście reżyser (bo w dwóch pozostałych częściach ci się zmieniali), kostiumy, naturalnie chwytająca za serce muzyka, fajna gra aktorska i humor. W ogóle jakby się nad tym zastanowić to zdecydowanie TOPka filmów w historii w tej kategorii, tzn. szeroko pojęte filmy przygodowe, a także bardzo dobra produkcja ogólnie. "Na Nieznanych Wodach" to już zupełnie inny klimat i inni aktorzy, a piątą odsłonę zostawię bez komentarza.

1

@Kusco15 Najman nigdy nie był mistrzem Polski, walczył jedynie o mistrzostwo, ale dostał ciężki nokaut w 2. rundzie od Wawrzyka - kolejnego "wielkiego boksera", który z poważnym przeciwnikiem jakim jest Sasha, dostał lanie w 3. rundzie. Marcin zresztą profesjonalnym boksersem jest tylko teoretycznie, walczył z kelnerami mającymi rekordy 0-11 czy bodaj nawet 5-45. Wcale nie dziwi mnie jego porażka.

1

@Hushovt Podobno Kaczyński ostro interesuje się boksem, myślę, że poskładałby Tuska jak swego czasu Brewster Gołotę :D

0

@LuisSalvano Ale imię to samo :D

4

@MichVeB Zdecydowanie Robert Lewandowski. Gdy giganci jak Messi czy Ronaldo już wygrywali Ligę Mistrzów i zdobywali Złotą Piłkę to Lewy kopał się po czole w Zniczu Pruszków (a przypomnę, że on jest zaledwie 2 lata młodszy Leo). Mało tego Robert w ogóle nie przypominał tego gracza co teraz - chudzina, niepozorny, do tego sprawiał wrażenie lekkiego drewienka. Nawet Rzeźniczak wspominając wspólne mecze w rezerwach Legii, powiedział, że w życiu by się nie spodziewał takiej kariery po Lewym. Osobiście w życiu nie widziałem aż takiego progresu w wykonaniu zawodnika.

Zobacz wszystkie

110

Właśnie odpoczywam i naszła mnie ochota na małe przemyślenia - nie dotyczą one obecnej sytuacji naszego ukochanego klubu, wizji Valverde, formy poszczególnych zawodników i innych tego typu spraw. Mianowicie martwi mnie, nie daje spokoju ogolne postrzeganie naszego zespołu. Od czasu odejścia Neymara, pożegnania się z Xavim, Iniestą, Alvesem, nawet z wojownikiem Masche, mam wrażenie, że Barcy już się nie boją, że straciliśmy pazur, swego rodzaju klasę, ten charakterystyczny barceloński sznyt, który przygniatał( wiadomo - nie zawsze ) niemal każdego przeciwnika. Przytoczę teraz wypowiedź Generała: "To, co odróżnia wielkiego piłkarza od reszty. To, kiedy w trudnych momentach mówi: „Zagraj mi piłkę”. Jak było w Barcelonie? Kiedy wydarzenia na boisku się komplikowały, każdy prosił o piłkę. Wszyscy mieli osobowość." Nie uważacie, że nasi nowi zawodnicy, pomimo oczywistego talentu, nie mają takiego charakteru zwycięscy, charakteru mistrza, wręcz arogancji i świadomości przewagi, w końcu odwagi. Zauważyliście, że na Rambli wielokrotnie psioczono na Alvesa? A że wrzutki do kitu, a że dał się objechać, a że coś tam jeszcze. Jednak gdy przychodził moment krytyczny, on zawsze pokazywał klasę, grał jak na zawodnika Barcy przystało, z iskrą, z odwagą, z klasą i umiejętnościami - w imię zasady Seny, pit i collons. Niby Semedo jest dobry, niby Dembouz ma talent, niby Arthur( akurat tu nastąpi weryfikacja zawodnika, więc w pewnym sensie jest to opinia niesprawiedliwa ) przypomina Xaviego, ale wciąż siedzi mi w głowie myśl, że czegoś im jednak brakuje. Myślę, że trudno będzie ugrać coś wielkiego z tym składem( po prostu wygrać LM ), z jednego powodu - nie dominujemy i nie wzbudzamy strachu. Tak jakby skończyła się recepta na dominację. Pamiętam jak zdobywaliśmy dwie ostatnie LM - przed finałem byłem pewny, że wygramy, widziałem ten niebywały pędzący kataloński pociąg, który jechał własnym kursem. Teraz tego niestety nie ma, są natomiast dające nadzieję przebłyski. Oby się udało.

56

Odnośnie El Classico.
Apeluję do kibiców Blaugrany, by ci schowali dumę wraz z pewnością siebie do kieszeni. Wbrew opiniom wielu, nie gramy z murarzami, Ramos to bynajmniej nie frajer, a nasza pomoc nie jest taka świetna, na jaką zdaje się wyglądać. Czeka nas ważne spotkanie, zarówno ze względu na aspekt czysto punktowy, jak i psychologiczny. Żeby wygrać, trzeba gryźć trawę i poświęcać się dla drużyny. Real Madryt to uznana firma z najlepszymi zawodnikami, którzy, jestem tego pewny, tanio skóry nie sprzedadzą. Bądźmy jednak dobrej myśli i kibicujmy Azulgranie. Już czas wrzucić następny bieg! VeB!!!

49

Ale wiecie co jest najgorsze? Nie wierzyłem w Barcelonę przy stanie 0-2 w 70 minucie. Autentycznie wiedziałem, że odpadniemy, że w ogóle nie zasługujemy na awans. Wierzyłem w awans z PSG przy stanie 4-1, a tutaj, mimo korzystnego wyniku, czułem pustkę. To o czymś świadczy.

49

@cinek090 Większego wyjaśnienia gościa na tej stronie chyba nie widziałem :D Ludzie jadący na Kościół bezmyślnie (bo w wielu sprawach jest za co i należy Kościół naprawiać), nawet nie zdają sobie sprawy, jak wielki wpływ na pomoc potrzebującym ma wspólnota katolików ;)

48

Ale trzeba przyznać, że dzisiaj w obronie nie grał Pique, tylko Piquenbauer.