absolutnie nie zgodzę się z wyborem "najgorsze", szczególnie z argumentacją. Barcelona Valverde wielokrotnie pokazywała, jak reguluje grę i to właśnie regulowanie gry zadecydowało o "odpuszczeniu" LFC w drugiej połowie. Wszyscy dziwili się wynikiem 0:3 w Madrycie, gdy po pierwszej połowie Real totalnie dominował. Już wtedy zapomnieli, że to samo (i również 0:3) było niemal równo rok wcześniej - dla przykładu. Liverpool miał się wyszaleć i to zrobił, za to po po jednym z wypadów naszych zrobiło się 0:2 i goście tylko jakimś nadprzyrodzonym siłom zawdzięczają brak kompromitacji np. manitą.
Widziałeś dzisiejszy mecz? Ile razy można odrabiać? Za którymś razem się nie odrobi, vide LM. Wolę konkretny zimny prysznic, wnioski i dalej seryjne zwycięstwa i tytuły, a nie "może za drugim razem rezerwowy skład wygra, bo ostatnio się udało odrobić". Wiemy, jak wyglądają mecze na Pizjuan, czym dla nich są i jakie rezultaty tam padają. Zatem to się udać nie mogło. Tu nie chodzi o jeden mecz, patrz trochę szerzej.
Lepiej bym się czuł po 0:4, ale po meczu, w którym widziałbym jakąkolwiek walkę. Nie uwierzę, że to "jednorazowa" wtopa, bo wtapiamy regularnie. Być może odrobimy, być może nie, ale taka gra nawet wizerunkowo nie przystoi FCB (oddawanie piłek, nonszalancja, błędy, brak prób, brak zespołowych akcji, pomysłu, walki...wszystkiego).
Absolutnie nie było karnego w drugiej sytuacji Neymara. Biegł, ile fabryka dała i tylko na to (na kontakt) liczył, bo akcja była stracona po pierwszej próbie, a on sam miał za daleko. Mało tego, piłka była tak mocno wypuszczona, że nie było ŻADNYCH szans na jej przejęcie po minięciu bramkarza.
Proponuję Redakcji nie robić ślepych tłumaczeń takich krótkich tekścików (szczególnie z madryckich dzienników), ale na bazie takiego 'artykułu' rzeczywiście opisać pozostałe sytuacje lub opatrzyć jakimś komentarzem te wymienione.
Messi nie stał za blisko, podłożono mu piłkę pod nogi. Niemniej, jego zachowanie to momentami błaganie o kartkę. Na trudnym terenie jest 0:1, a on robił wszystko, żeby podgrzać atmosferę. To nie powinno mieć miejsca, to nie 5:0 u siebie z Las Palmas, żeby mieć nos w górze. W '10' to już mogło skończyć się różnie.
"zaskakujące", że nie napiszą, że dwie czerwone kartki dla zawodników VCF w pierwszej połowie nie mogłyby być brane za niesprawiedliwe... Jak wtedy wyglądałby wynik, można gdybać. Ale gdybanie to domena przeciwników, zatem kończę wątek. (:
8
absolutnie nie zgodzę się z wyborem "najgorsze", szczególnie z argumentacją. Barcelona Valverde wielokrotnie pokazywała, jak reguluje grę i to właśnie regulowanie gry zadecydowało o "odpuszczeniu" LFC w drugiej połowie. Wszyscy dziwili się wynikiem 0:3 w Madrycie, gdy po pierwszej połowie Real totalnie dominował. Już wtedy zapomnieli, że to samo (i również 0:3) było niemal równo rok wcześniej - dla przykładu. Liverpool miał się wyszaleć i to zrobił, za to po po jednym z wypadów naszych zrobiło się 0:2 i goście tylko jakimś nadprzyrodzonym siłom zawdzięczają brak kompromitacji np. manitą.
0
Widziałeś dzisiejszy mecz? Ile razy można odrabiać? Za którymś razem się nie odrobi, vide LM. Wolę konkretny zimny prysznic, wnioski i dalej seryjne zwycięstwa i tytuły, a nie "może za drugim razem rezerwowy skład wygra, bo ostatnio się udało odrobić". Wiemy, jak wyglądają mecze na Pizjuan, czym dla nich są i jakie rezultaty tam padają. Zatem to się udać nie mogło. Tu nie chodzi o jeden mecz, patrz trochę szerzej.
7
Lepiej bym się czuł po 0:4, ale po meczu, w którym widziałbym jakąkolwiek walkę. Nie uwierzę, że to "jednorazowa" wtopa, bo wtapiamy regularnie. Być może odrobimy, być może nie, ale taka gra nawet wizerunkowo nie przystoi FCB (oddawanie piłek, nonszalancja, błędy, brak prób, brak zespołowych akcji, pomysłu, walki...wszystkiego).
1
Do autora: albo skrót "tzw.", albo cudzysłów, na pewno nie obie rzeczy razem (: pozdrowienia! (:
0
Absolutnie nie było karnego w drugiej sytuacji Neymara. Biegł, ile fabryka dała i tylko na to (na kontakt) liczył, bo akcja była stracona po pierwszej próbie, a on sam miał za daleko. Mało tego, piłka była tak mocno wypuszczona, że nie było ŻADNYCH szans na jej przejęcie po minięciu bramkarza.
Proponuję Redakcji nie robić ślepych tłumaczeń takich krótkich tekścików (szczególnie z madryckich dzienników), ale na bazie takiego 'artykułu' rzeczywiście opisać pozostałe sytuacje lub opatrzyć jakimś komentarzem te wymienione.
Messi nie stał za blisko, podłożono mu piłkę pod nogi. Niemniej, jego zachowanie to momentami błaganie o kartkę. Na trudnym terenie jest 0:1, a on robił wszystko, żeby podgrzać atmosferę. To nie powinno mieć miejsca, to nie 5:0 u siebie z Las Palmas, żeby mieć nos w górze. W '10' to już mogło skończyć się różnie.
0
"zaskakujące", że nie napiszą, że dwie czerwone kartki dla zawodników VCF w pierwszej połowie nie mogłyby być brane za niesprawiedliwe... Jak wtedy wyglądałby wynik, można gdybać. Ale gdybanie to domena przeciwników, zatem kończę wątek. (: