García Pimienta: Jeśli trener pierwszego zespołu będzie potrzebował kogoś na daną pozycję, możemy mu pomóc

Julia Cicha

26 marca 2021, 15:30

Mundo Deportivo

19 komentarzy

Fot. Getty Images

Barça B jest już pewna awansu do nowej ligi Primera RFEF, ale pozostaje też w grze o miejsce w Segunda División A. Mundo Deportivo porozmawiało z jej trenerem Garcíą Pimientą o progresie drużyny oraz o poszczególnych piłkarzach, którzy awansowali już do pierwszego zespołu.

Pierwszy cel osiągnięty.

To duży sukces. Mamy trudną grupę, w Katalonii jest wysoki poziom, a my zapewniliśmy sobie awans na dwa mecze przed końcem. Jesteśmy bardzo zadowoleni, teraz przed nami kolejne wyzwanie.

Latem, przy tylu zmianach w kadrze wydawało się, że czeka was sezon przejściowy.

Zawsze gdy dostaje się nową kadrę z tyloma młodymi graczami, jest ciężko. Szczególnie kiedy wiesz, że przed tobą tylko 20 meczów. Rezerwy zazwyczaj kończą sezon dużo lepiej, niż zaczynają, teraz też tak było. W szóstej kolejce byliśmy chyba przedostatni. Wiedziałem jednak, że będziemy rywalizować, od początku widziałem oddanie piłkarzy. Miałem jednak wątpliwości co do wyników. Codzienność dodała nam sił i pokazaliśmy, że to możliwe. Zawodnicy wygrywali i grali dobrze, a to zaleta w porównaniu do innych sezonów.

Do tego przydarzyło się wam wiele kontuzji, a kilku graczy awansowało do pierwszego zespołu.

Być może nie jest to coś, co najbardziej lubią trenerzy, ale czasem nie ma się więcej opcji i trzeba iść naprzód. Wiem, jak grać, a do tego trzeba zaufać młodym. Jeśli da się im szansę w odpowiedniej chwili, dobrze sobie poradzą, bo wychowali się tutaj, by grać w taki sposób. Piłkarze juvenilu mają odpowiedni poziom, by z nami grać.

Jest w tym twoja zasługa.

Jest też praca polegająca na przekonaniu zawodników, gdzie powinni grać, by najwięcej dać drużynie. Gra na wielu pozycjach jest dobra. Kluczowe jest zaufanie i przekonanie do czegoś piłkarza, później on jest za to wdzięczny.

Czujesz się doceniony?

Tak, oczywiście. Jestem trenerem drugiej drużyny, wiele osób chciałoby być na moim miejscu. Jesteśmy ciągle pod lupą, a ja mam tę zaletę, że wierzę w nasz sposób pracy i gry. Jestem zadowolony, bo niezależnie od dostępnych zawodników nasz styl jest rozpoznawalny. Trenuję rezerwy, bo klub na nie stawia.

Jesteś przygotowany do przejęcia pierwszego zespołu?

Wszyscy trenerzy Barçy muszą być przygotowani do podjęcia wyzwania, które znajduje się o poziom wyżej, tak jak piłkarze muszą się przygotowywać do awansu. Uwielbiam moją pracę, trenuję i szkolę zawodników, by byli gotowi do gry w pierwszej drużynie, żeby dyrekcja sportowa na koniec sezonu spojrzała i zobaczyła 3, 4 czy 5 graczy z potencjałem do awansu. Trener też musi mieć taki profil. Musi się szkolić i być w stanie podjąć większe wyzwanie.

Nigdy nie rozważałeś odejścia?

Z Barçy mogą cię wyrzucić albo możesz odejść, jeśli otrzymasz ofertę nie do odrzucenia. Na razie wszystko mi wychodziło, nie jestem jeszcze nasycony. Jeśli przyjdzie odpowiedni moment, rozważę odejście, ale moim celem jest rozwój tutaj, by być gotowym na każde wyzwanie.

Masz jeszcze rok kontraktu. Rozmawiałeś już z Laportą?

Nie rozmawiałem o mojej umowie. Kiedy przyszedł się przywitać, powiedział, że wszyscy dobrze o mnie mówili. Wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak traktuje nas Laporta.

Porozmawiajmy o piłkarzach w pierwszym zespole. Najpierw Oscar Mingueza.

Jestem bardzo zadowolony z jego powodu. Spędził tu całą karierę, ja trenowałem go przez trzy sezony i doskonale wiem, jaki ma potencjał. Myślę, że świetnie spisywał się w juvenilu A, gdzie wygrał UEFA Youth League i był liderem w obronie. Przeskok do Segunda B nieco go kosztował, Araujo, Cuenca czy Chumi było od niego silniejsi fizycznie. Minionego lata jednak z nim porozmawiałem, bo to musiał być jego sezon, musiał być liderem i wykorzystać okazję w pierwszym zespole, gdyby się pojawiła. Ma idealne warunki, bardzo w niego wierzę. Jest szybki, agresywny i bardzo dobrze wyprowadza piłkę. Dobrze zaadaptował się też na boku obrony, gdzie grywał u nas.

Ilaix Moriba wydaje się fenomenem.

Bardzo szybko awansował z jednego zespołu do drugiego. Powinien spędzić drugi sezon w juvenilu, a ze względu na okoliczności w poprzedniej kampanii był już ważny w Barcelonie B, szczególnie w playoffach. Ciągnął zespół tak, jakby był weteranem. Ma świetną osobowość, może grać w Barcelonie i gdziekolwiek indziej. Jest silny i dobrze rozumie grę, umie podchodzić w pole karne i strzelać. Jest jednak młody i musi iść krok po kroku. Teraz jest w pierwszym zespole, ale potrzebuje minut. Jeśli w pewnym momencie ich nie dostanie, my w rezerwach zawsze mu pomożemy.

Trenowałeś też Araujo, który sprawił miłą niespodziankę.

Kiedy go pozyskaliśmy, nie znałem go. Zacząłem oglądać filmiki i zdałem sobie sprawę z jego potencjału fizycznego, ale nie byliśmy pewni, jak dostosuje się do naszego stylu. Od kiedy przyszedł, chciał jedynie się uczyć grać tak jak my. Pod względem fizycznym i obronnym nie było problemów, nigdy nie zawodził, trudniej było mu z wyprowadzaniem piłki. Pracował nad tym po treningach, dał z siebie wszystko.

Czy przypadek Araujo cieszy cię szczególnie, bo miałeś na to wpływ?

Wszyscy dobrze o nim mówią, to znaczy, że to dobry człowiek. Ogląda mecze na Estadi Johan Cruyff i dopinguje kolegów oraz gratuluje im, kiedy dobrze im idzie. Jest skromny, pracowity, wykorzystuje szanse. Pracowałem z nim, by osiągnął swoje cele, więc jestem jeszcze bardziej zadowolony.

Na których wychowanków powinniśmy jeszcze zwrócić uwagę?

Mamy wielu piłkarzy na poziomie pierwszej drużyny, z tego jestem najbardziej zadowolony. Poza dobrą grą i odnoszeniem zwycięstw mamy grupę młodych, przygotowanych zawodników. Jeśli trener pierwszego zespołu będzie potrzebował kogoś na daną pozycję, możemy mu pomóc.

Nico González szybko się rozwija.

Nie możemy powiedzieć, by była to niespodzianka, ponieważ wszyscy widzieli jego poziom. Daje z siebie 100% i dostosowuje się do tego, o co proszę. Może grać na środku pomocy, jako piwot, na środku i na boku obrony. Chce po prostu zostać piłkarzem. Daje z siebie wszystko i poprawia się. Wiążę z nim duże nadzieje.

Wcześniej mówiłeś, że dostawałeś oferty. Nie wiedzieliśmy o tym.

Kiedy jesteś w Barcelonie, to normalne, że ludzie zwracają uwagę na sposób trenowania i gry, bo zazdroszczą nam wszyscy.

Skąd były te oferty?

Z pierwszego zespołu Realu Madryt [śmiech].

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (19)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze