Ojciec Ilaixa Moriby: Mam nadzieję, że mój syn nigdy nie odejdzie z Barcelony

Dariusz Maruszczak

13 marca 2021, 21:09

Sport

46 komentarzy

Fot. Getty Images

Ojciec Ilaixa Moriby Mamady udzielił wywiadu dziennikowi Sport, w którym szczegółowo opowiedział, jakie emocje wywołują występy pomocnika w rodzinnym domu. Liczy on, że jego syn zostanie w Barcelonie na zawsze i sam stanie się przykładem dla młodych piłkarzy. Mamady docenia też znaczenie Ronalda Koemana dla rozwoju 18-latka, opisuje relacje syna z Messim i Fatim, a także trudy rozłąki z własnym dzieckiem, które musiał zostawić w La Masii, aby odniosło sukces.

[Dziennikarz wręcza okładkę Sportu, na której widnieje Ilaix] Pierwsza z wielu.
Mamady: Kiedy zobaczyłem tę okładkę, zacząłem płakać. Byłem bardzo poruszony. W miejscowości Conakry w Gwinei, gdzie urodził się Ilaix, po meczu urządzono spektakularną imprezę. Wysyłali mi filmy wideo, na których świętują jego gola, tańcząc na ulicy. Byli bardzo szczęśliwi, a to dla naszej rodziny wielka duma.

Jak świętowaliście to w domu?
Byłem w szoku. Nie mogłem wstać. Wszystkie dzieci biegały po salonie, a ja pozostawałem nieruchomo. Było takie szaleństwo, że nawet mój siostrzeniec zaczął płakać z powodu krzyków, jakie panowały w domu.

Nie spodziewaliście się tego.
To były rzeczy, których sobie nigdy nie wyobrażałem. Marzenie całej naszej rodziny. Ilaix to spełnił. Zawsze mu o tym przypominam i dziękuję mu za to, że nam pomaga.

Koemanowi nie zadrżała ręka, żeby na niego postawić.
Uważam Ronalda za „tatę” Ilaixa. Osobie, która daje życiową szansę, jaką on dał mojemu synowi, trzeba być bardzo wdzięcznym. Nie wszyscy trenerzy wykonują tego typu gesty. Gdyby nie Koeman, niektórych z tych młodych nie byłoby w pierwszym zespole.

Gdy przychodzi czas na przedłużenie umowy, ważne jest, żeby mieć trenera, który stawia na canterę.
W tej sytuacji, dzięki Koemanowi, w 100% myślę o Barcelonie. Po co odchodzić? W tym wieku, ryzykując przejście do innego zespołu, gdy ma się trenera, który w tak skomplikowanym meczu jak ten z Sevillą stawia na młodego chłopaka z La Masii. Trzeba to docenić. Prawie nikt tego nie robi.

Laporta też jest zakochany w La Masii.
Prezydent jest najważniejszą osobą w klubie. Miejmy nadzieję, że będziemy mieli z nim szczęście. Bardzo pomaga posiadanie prezydenta, który lubi La Masię. Pamiętam, że kiedy Rijkaard zakończył pracę, Laporta postawił na Guardiolę, który był w Barcelonie B. Postawił na niego, choć grał on w niższej lidze. Nie wszyscy prezydenci robią to w klubie mającym taką presję jak w Barcelonie. Łatwiej jest zatrudnić innego szkoleniowca z większym doświadczeniem. Mieli tę samą koncepcję. Stawiać na dzieciaków.

To, że Laporta będzie prezydentem, pomaga w myśleniu, że Ilaix może zostać w Barcelonie na wiele lat?
Pomaga, oczywiście. Mam nadzieję, że Ilaix nigdy nie odejdzie z Barcelony i będzie mógł być przykładem dla nowych pokoleń La Masii. Chcę, żeby inne dziecko, kiedy będzie miało wątpliwości, czy zostać, czy odejść, zobaczyło w Ilaixie chłopca, który postawił na pozostanie, a teraz jest w pierwszym zespole. Zdarzyło się to już w swoim czasie z Messim, Iniestą, Busquetsem, Xavim. Postawili na nich i wyszło dobrze. Mam nadzieję, że będzie mógł zostać w Barcelonie na całe życie.

Messi przeszedł od bycia idolem twojego syna do zawodnika, który zalicza asysty przy jego golach. Jak to odbierasz?
Trudno to przyswoić. Ilaix wyjaśnił mi, że Leo jest spektakularną osobą. Aby dobrze go poznać, musisz być z nim codziennie. Jest bardzo dobrym człowiekiem. Zawsze mówi mu, żeby strzelał w polu karnym. Najlepszy na świecie żartuje z moim synem. To marzenie każdego rodzica i nie mam słów, bardzo doceniam to, co robi.

Powiedziano mi, że nie widziałeś debiutu, to prawda?
Tak. Kiedy gra, wpadam w takie nerwy, że wychodzę na ulicę. Nie mogę patrzeć. Bardzo cierpię. Nie widziałem go w meczu z Cornellą. W spotkaniu z Alavés tak. Podobał mi się jego mecz, ale popełnił błąd, który kosztował gola. Zadzwoniłem do niego, żeby go wesprzeć, ale także po to, żeby zdał sobie sprawę z wymagań gry w pierwszym zespole. Taki błąd może ci mocno zaszkodzić w twojej karierze.

W następnym spotkaniu Koeman wezwał go do gry na Pizjuán.
Oglądałem to. W momencie największej presji, kiedy Koeman go zawołał, poszedłem do swojego pokoju. Dzieci zostały w salonie. Kiedy zaliczył asystę przy golu Messiego, słyszałem dużo hałasu, ale nie wiedziałem, co się stało. Zobaczyłem to później, kiedy zacząłem otrzymywać wiele wiadomości. Byłem bardzo szczęśliwy. Pogratulowałem mu.

Dużo z nim rozmawiasz w dniu meczu?
Tak, przed meczem zawsze wysyłam mu wiadomość ze wsparciem i mówię mu, że będziemy się modlić, aby wszystko poszło dobrze. Kiedy skończy, wysyłam mu wiadomość i dziele się swoimi wrażeniami na temat jego postawy na boisku. Wie, że robię wszystko, co w mojej mocy, i podobało mi się to, kiedy mówił o mnie w telewizji, aby mi podziękować.

Droga tutaj nie była łatwa.
Nigdy nie zapomnę, jak pomogła mi La Masia. Oddzielenie się od dziecka, kiedy ma tylko siedem lat, jest bardzo trudne. To był dla mnie bardzo trudny czas. Był najmniejszy ze wszystkich. Poświęciłem się, żeby nie być blisko mojego syna, aby nadać priorytet jego szkoleniu. Jestem bardzo wdzięczny Barcelonie za wszystko, w czym nam pomogła.

Co pamiętasz z jego przybycia do klubu?
Kiedy graliśmy w Espanyolu, skontaktowała się z nami Barca. Moja pierwsza rozmowa odbyła się z Albertem Benaigesem. Spotkaliśmy się w hotelu niedaleko Mini Estadi. On jest kluczowy w kontekście tego, że Ilaix trafił do Barcelony, był pierwszą osobą, która w nas wierzyła.

Jako młody chłopiec spotkał się z Ansu Fatim.
Mam bardzo dobre relacje z Borim, jego ojcem. Znamy się od czasów, gdy chłopcy byli mali. Nazywają siebie nawzajem braćmi. Poznali się na turnieju, kiedy Ansu grał w Peléteros, a Ilaix w Barcelonie. I od tamtego czasu utrzymują doskonałe relacje.

Teraz marzą o wspólnej grze w pierwszym zespole.
Zawsze to mówią, mam nadzieję, że będą mogli grać razem na Camp Nou. Od wielu lat wyobrażają sobie tę chwilę. W La Masii zawsze byli razem.

I o tym, żebyś ty zobaczył to z trybun.
Czekam na ten dzień. Pójdę dla mojego syna, nawet jeśli będę to bardzo źle przechodził. Chcę, żeby Ilaix mógł spojrzeć w górę i zobaczyć swojego ojca na trybunach. Nie każdy może mieć tę szansę, a posiadanie u twojego boku ojca w takim momencie jest bardzo ważne. Pandemia nie pozwoliła nam na to, ale wierzę, że wkrótce będziemy mogli to osiągnąć.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (46)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze