Nie byłaby to pierwsza batalia stoczona przez Laportę z prezesem Los Blancos Florentino Pérezem. Do jej premierowej odsłony doszło już w 2003 roku, kiedy to odbyły się wybory w FC Barcelonie. Katalończyk w swojej kampanii obiecywał kupno Davida Beckhama, co pomogło mu w sięgnięciu po prezydenturę. Ostatecznie jednak piłkarza do transferu przekonał Pérez. Blaugranie wyszło to na dobre, ponieważ zamiast Beckhama sprowadziła Ronaldinho, który odcisnął znacznie większe piętno na historii Barcelony niż Anglik w Realu. Laporta zdołał za to kupić Samuela Eto’o, choć Real również zastanawiał się nad ściągnięciem Kameruńczyka, który na szerokie wody wypłynął właśnie w zespole Los Blancos.
Håland i Alaba
Według ASa Laporta znów może zmierzyć się z Pérezem w walce o sprowadzenie niektórych zawodników. Oba zarządzane przez nich kluby są łączone z Davidem Alabą i Erlingiem Hålandem. Media sugerowały, że zwycięzca wyborów prezydenckich w Barcelonie spotkał się już z agentami Austriaka, ale Laporta zdementował te doniesienia. Zdaniem Mundo Deportivo agent Alaby Pini Zahavi był jednak w stolicy Katalonii i doszło do zbliżenia między Blaugraną i zawodnikiem, więc ktoś z otoczenia wybranego prezydenta mógł odbyć takie rozmowy. Sam Laporta nie wykluczał możliwości sprowadzenia niektórych piłkarzy, choć przez całą kampanię konsekwentnie unikał podawania nazwisk. Dodawał jednak, że ma świetne i płynne relacje z wszystkimi wielkimi agentami. AS donosi, że wśród nich jest nie tylko Zahavi, ale też reprezentant Erlinga Hålanda Mino Raiola.
Norweski napastnik jest piłkarzem, który wzbudzał zainteresowanie przynajmniej kilku kandydatów na prezydenta Barcelony, ponieważ klub już od lat szuka młodego napastnika. Laporta podczas poprzedniej kadencji bez wątpienia potrafił cechować się odwagą i zdecydowanymi ruchami, ale może zabraknąć mu amunicji, aby wygrać rywalizację o tych piłkarzy. Tym bardziej, że Pérez również ma swoje kontakty, a Real aspiruje do sprowadzenia wielkiej gwiazdy pokroju Kyliana Mbappe lub właśnie Hålanda, a także bardzo potrzebuje wzmocnień w obronie. Kiepska sytuacja finansowa Blaugrany nie sprzyja licytacji na polu transferowym, a zarobki Norwega i Alaby, jak również prowizje dla ich agentów, też nie będą należały do niskich.
Barça musiałaby bardzo korzystnie sprzedać kilku piłkarzy, aby móc myśleć o podjęciu takiej operacji jak kupno 20-letniego napastnika. Z kolei Alaba mógłby przybyć na Camp Nou w ramach wolnego transferu, ale jego wymagania finansowe są bardzo wysokie i również dlatego nie przedłużył kontraktu z Bayernem. Ponadto media są zgodne, że ma porozumienie z Realem i czekał z podjęciem ostatecznej decyzji tylko na odbycie rozmów z nowym prezydentem Barcelony.
Inne cele
Håland i Alaba nie muszą być jedynymi celami Laporty. Mundo Deportivo donosi, że jedną z opcji jest Sergio Agüero, który byłby zachwycony możliwością przeniesienia się do Barcelony. Zdaniem dziennika Argentyńczyk jest gotów obniżyć swoje wymagania co do zarobków, ale chce w zamian otrzymać większą premię za podpisanie umowy. 32-latek spędził w tym sezonie na murawie jedynie 331 minut, także z powodu kontuzji, jednak jego sprowadzenie mogłoby zapełnić lukę w ataku i być atutem, który pozwoliłby na przekonanie Messiego do pozostania w klubie. Aktywny pozostaje też temat związany z zakontraktowaniem Érica Garcíi, który m.in. według Fabrizio Romano jest już po słowie z Barceloną.
Komentarze (47)