Na klęskę z PSG złożyło się wiele czynników. Mundo Deportivo przedstawia dzisiaj kilka z nich zidentyfikowanych wewnątrz klubu po analizie tego spotkania. Wszystkie wymagają poprawy, jeśli Barça chce zacząć liczyć się w walce o trofea w przyszłym sezonie.
Braki fizyczne w kolejnym europejskim starciu
Tak wysoka porażka jest tłumaczona m.in. różnicą w przygotowaniu fizycznym obu zespołów. Barcelona zaczęła dobrze, choć nie ryzykowała. W miarę upływu czasu spisywała się jednak coraz gorzej, a w drugiej połowie widać było braki fizyczne. Było to pewnym zaskoczeniem, ponieważ w poprzednich meczach Katalończycy dobrze radzili sobie w drugich połowach, często odmieniając wtedy losy starć. Rytm gry obu ekip był we wtorek odmienny, a do tego gospodarze nie grali zbyt wysokim pressingiem, cofając się nieco w stronę własnej bramki, czekając na rywali.
Niewykorzystana szansa na 2:0
Leo Messi wykorzystał rzut karny po faulu na De Jongu, a Barcelona wyszła na prowadzenie. Niedługo później Dembélé miał na nodze piłkę na 2:0, ale uderzył słabo, a Keylor Navas bez problemu poradził sobie z tym strzałem. Gdyby padł gol, PSG musiałoby zaatakować i zostawić wolną przestrzeń z tyłu, co dałoby Barcelonie szansę na znalezienie dziur w obronie Franuzów
Szybkie wyrównanie i cios psychologiczny
Niedługo po wspomnianej okazji Dembélé PSG wyrównało, co mocno wpłynęło na morale Barçy. Klęski w Lidze Mistrzów w poprzednich latach wciąż ciążą na zespole, wiec podświadomie taka utrata gola również mocno zadziałała na psychikę piłkarzy, a ci mniej ryzykowali.
Brak ataków w polu karnym
Ronald Koeman chciał, by Barça ponownie grała wysokim pressingiem w polu karnym przeciwnika. Czasem się to udawało, np. w pierwszych 30 minutach niedawnego meczu z Sevillą. Z drugiej strony w finale Superpucharu Hiszpanii z Athletikiem zespół czekał na rywali na własnej połowie. Mundo Deportivo zauważa, że jeśli drużyna czyje się silna, naciska, a jeśli nie, czeka na kontry. Przeciwko PSG Katalończycy nie stosowali pressingu i nie grali na wolną przestrzeń.
Nieobecność Araujo
Urugwajczyk to najsilniejszy fizycznie obrońca Barcelony, a do tego był ostatnio w bardzo dobrej formie, więc jego kontuzja była dużym problemem. To Araujo miał pomóc powstrzymać Mbappe i Icardiego.
Brak Érica Garcíi
Kontuzja Araujo sprawiła, że Gerard Piqué musiał pospieszyć się z powrotem na boisko. Katalończyk starał się zagrać jak najlepiej i wykorzystać swoje doświadczenie, ale brakowało mu rytmu meczowego i nie dawał sobie rady z Mbappe. Sprowadzenie zimą Érica Garcíi mogło okazać się więc dobrym rozwiązaniem.
Brak goli i skuteczności
W teorii skład Barçy pozwalał na równą rywalizację z PSG. W ataku wystąpili Messi, Griezmann i Dembélé, którzy mogli wydawać się lepszym tercetem od Mbappe, Icardiego i Keana. Do siatki trafił jednak tylko Messi, a Griezmann zmarnował dwie okazje. Dembélé również nie wykazał się skutecznością.
Kolejny błąd przy stałym fragmencie gry
Ten problem najlepiej widać przy faulu, który doprowadził do trzeciego gola dla PSG. Nie ustawiono muru mającego utrudnić strzał, w polu karnym pojawiło się dziewięciu graczy Barçy przy sześciu rywalach, ale aż trzech piłkarzy nikogo nie kryło. Piqué zajął się Icardim, Lenglet Marquinhosem, a De Jong zaspał przy Keanie, który z łatwością oddał strzał. To kolejna sytuacja, w której Katalończycy nie radzą sobie przy stałym fragmencie gry.
Komentarze (110)