Barcelona rozgromiła Deportivo Alavés!

Błażej Gwozdowski

13 lutego 2021, 19:54

462 komentarze

Fot. Getty Images

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

5:1

Herb FC Barcelona

Deportivo Alavés

ALV

  • Francisco Trincão 29', 74'
  • Lionel Messi 45', 75'
  • Junior Firpo 80'
  • 57' Luis Rioja 
  • Barcelona rozniosła Deportivo Alavés aż 5:1 i przedłużyła swoją ligową passę
  • Bramki dla Dumy Katalonii zdobyli dzisiaj Trincão (2), Messi (2) oraz Firpo
  • Niezłe spotkanie rozegrał młodziutki Ilaix Moriba, choć popełnił błąd na wagę gola dla Alavés

Wyraźna porażka z Sevillą na wyjeździe w Pucharze Króla przerwała znakomitą passę Barcelony. Dzisiaj w meczu z Deportivo Alavés miała wrócić na właściwe tory. Ronald Koeman zdecydował się na dość eksperymentalny skład z Moribą i Puigiem w środku pola, a także De Jongiem obok Lengleta na środku obrony. Na lewej stronie zabrakło Alby, którego zastąpił Junior Firpo, z kolei na prawej obronie wystąpił Mingueza. W ataku obok Griezmanna i Leo Messiego zagrał natomiast Trincão.

Początek meczu to odważne ataki gospodarzy. Już w drugiej minucie Trincão przedzierał się w polu karnym, a piłka ostatecznie trafiła pod nogi Griezmanna, który został jednak zablokowany. W kolejnej akcji ponownie Portugalczyk ruszył z piłką i wypracował sobie pozycję do strzału, niestety piłka minęła słupek w bezpiecznej odległości. Deportivo Alavés zagroziło dwukrotnie - za pierwszym razem zabrakło dokładności w końcowej fazie, a po jednym z rzutów rożnych sędzia dopatrzył się faulu na Busquetsie. W 27. minucie z dystansu uderzył Battaglia, ale piłkę pewnie złapał Ter Stegen. Gospodarze odpowiedzieli dużo bardziej konkretnie. W 29. minucie piłka spadła pod nogi Ilaixa Moriby, który wypatrzył przemieszczającego się wszerz pola karnego Trincão, a ten precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Zaledwie pięć minut później znów lewy skrzydłowy Barcelony miało okazję do zdobycia bramki, ale przegrał pojedynek sam na sam z Pacheco, a sędzia dodatkowo zasygnalizował pozycję spaloną.

Gospodarze nie zamierzali odpuszczać. Busquets znakomicie rzucił piłkę za plecy obrońców, dopadł do niej Griezmann i choć okazję zmarnował, to Leo Messi po nim poprawił, podwyższając na 2:0. Niestety tylko przez chwilę, bo po interwencji VAR sędzia bramkę anulował - pozycja spalona Francuza. Dość dyskusyjna. Wydawało się, że kolejnych goli już nie będzie. Wtedy z piłką zabrał się Leo Messi, znalazł lukę między obrońcami i dokładnym uderzeniem zza pola karnego wpakował piłkę do siatki, obijając jeszcze po drodze słupek. Chwilę później sędzia zarządził przerwę.

Na drugą część spotkania Abelardo dokonał dwóch zmian, a Ronald Koeman zmienił Busquetsa, wprowadzając w jego miejsce Umtitiego. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili goście, ale Lucas Pérez uderzył tyleż mocno co niecelnie. W 57. minucie fatalny błąd popełnił Ilaix Moriba, który zagrał piłkę w poprzek boiska. Nierozważne podanie przeciął wprowadzony po przerwie Luis Rioja, pognał w kierunku pola karnego Barcelony i pewnym strzałem pokonał Ter Stegena. Po drugiej stornie boiska z rzutu wolnego strzelił Messi, jednak Pacheco spokojnie złapał piłkę. W 62. minucie doskonałą okazję miał Trincão, ale uderzył niecelnie. Portugalczyk mógł w tej akcji wyłożyć piłkę na pustą bramkę Moribie, co tym bardziej działa na niekorzyść skrzydłowego. W kolejnej akcji na strzał zdecydował się Messi, ale i on chybił.

W 66. minucie Barcelona rozegrała fantastyczną akcję. Firpo wycofał do Messiego, ten z pierwszej piłki zagrał w kierunku Griezmanna, niestety Francuz uderzył z powietrza nieczysto i niecelnie. Na ostatnie 20 minut na boisku pojawili się Pjanić i Dest w miejsce De Jonga i Minguezy. To Pedri zaczął jednak akcję bramkową w 74. minucie doskonałym podaniem do Messiego. Argentyńczyk nie zdołał minąć Pacheco, ale piłka wpadła pod nogi Trincão, a ten nie zmarnował okazji i wpakował ją do pustej bramki. Nim rywale zdążyli się na nowo zorganizować, było 4:1 po fantastycznym strzale z dystansu Messiego. Właśnie na to czekali wszyscy kibice Barcelony - pewną wygraną kilkoma golami. To wciąż nie był jednak koniec. Znów w roli głównej wystąpił Argentyńczyk, zagrał do Griezmanna, a on dokładnie do Firpo, który okrasił bardzo dobry występ bramką.

W samej końcówce Trincão mógł skompletować hat-tricka, ale sędzia anulował to trzecie trafienie słusznie odgwizdując pozycję spaloną. Sędzia doliczył zaledwie minutę i po jej upływie Barcelona mogła świętować okazałe zwycięstwo. Warto wyróżnić po tym meczu Trincão, który wreszcie zaczął strzelać. Niezłe spotkanie rozegrał także Moriba, choć błąd przy golu pokazał, że to wciąż zawodnik bardzo młody i niedoświadczony. Na wysokości zadania stanęli natomiast Griezmann i Messi - obaj mają już w lidze udział przy 30 bramkach. Teraz czas na PSG.

FC Barcelona: Ter Stegen, Mingueza (min. 72, Dest), De Jong (min. 72, Pjanić), Lenglet, Junior, Busquets (min. 46, Umtiti), Riqui Puig, Ilaix (min. 54, Pedri), Griezmann (min. 81, Dembélé), Messi, Trincão.

Deportivo Alavés: Pacheco, Martín (min. 46, Laguardia), Lejeune, Tachi, Duarte, Edgar Mendez, Battaglia, Pina (min. 72, Pere Pons), Córdoba (min. 46, Luis Rioja), Lucas Pérez (min. 81, Borja Sainz), Joselu (min. 81, Deyverson).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (462)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze