Ronald Koeman notuje identyczne wyniki jak Quique Setien

Julia Cicha

12 stycznia 2021, 15:30

Sport, Marca, Cadena SER

104 komentarze

Fot. Getty Images

Jutro minie dokładnie rok od zwolnienia Ernesto Valverde z FC Barcelony po porażce z Atlético w półfinale Superpucharu Hiszpanii. Trener odszedł z klubu z dwoma mistrzostwami Hiszpanii, Pucharem Króla i Superpucharem Hiszpanii, a jego następcy nie dorównali na razie jego wynikom.

Prawdą jest, że kadencja Valverde została naznaczona przez klęski 0:3 z Romą i 0:4 z Liverpoolem. Mimo zauważalnych zmian, do których dążył klub, Barça nie poprawiła jednak na razie swoich rezultatów. Txingurri poprowadził drużynę w 145 meczach, odnosząc 97 zwycięstw, 32 remisy i ponosząc 16 porażek. Oznacza to, że wygrał 67% spotkań. Później Quique Setien wygrał 16 z 25 starć, co daje 64% wygranych. Obecny bilans Ronalda Koemana to 15 z 24, a więc 62,5%. Jeśli Katalończycy pokonają jutro Real Sociedad, Holender zanotuje identyczny początek jak jego poprzednik.

Warto zauważyć, że Ernesto Valverde w swoich pierwszych 25 meczach odniósł 18 zwycięstw, zanotował pięć remisów i poniósł zaledwie dwie porażki (z Realem w Superpucharze Hiszpanii). Od momentu startu sezonu ligowego Barcelona pod wodzą Valverde nie przegrała 29 spotkań z rzędu. Teraz trudno myśleć o takich wynikach, a Koeman, który nie jest krytykowany aż tak jak Setien, zaledwie wyrównuje wyniki swojego poprzednika.

Z okazji tej rocznicy drugi trener za czasów Ernesto Valverde Jon Aspiazu udzielił wypowiedzi na kilka tematów na antenie Cadena SER:

- Mieliśmy kontuzjowanych piłkarzy, grała akurat Barça B i poszliśmy obejrzeć Ansu Fatiego. Już kiedy dotknął piłki, wydawał mi się wyjątkowy. Powiedzieliśmy Ernesto, że dobrze się zapowiadał. Już po pierwszym treningu Valverde powiedział: „Ansu zostaje z nami”.

- Śmieję się, gdy mówi się, że nie trenowaliśmy. Barça jest wyjątkową drużyną, od wielu lat ma konkretny sposób pracy, a gracze rywalizują co trzy dni i łapią formę, grając.

- To nie był odpowiedni moment, by nas zwolnić. Byliśmy pierwsi w lidze i awansowaliśmy z grupy Ligi Mistrzów bez porażki. Klub chciał jednak zmienić kierunek i musieliśmy odejść.

- Porażki z Romą i Liverpoolem drogo nas kosztowały. Na Anfield mecz był bardziej wyrównany, niż wskazywał na to wynik. Ostatni gol był tak niezwykły i ważny, że było to ogromnym ciosem. Podchodziliśmy do tego spotkania z większym strachem, jeden piłkarz powiedział nawet do trenera: „mister, jak możesz myśleć, że możemy przegrać”. Valverde odpowiedział: „jestem trenerem, muszę brać pod uwagę wszystkie okoliczności”.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Wyniki identyczne, a odczucia jednak inne
« Powrót do wszystkich komentarzy