Marcelino został dziś zaprezentowany jako nowy trener Athleticu, a niedługo później wziął udział w konferencji prasowej przed jutrzejszym meczem z Barceloną. Szkoleniowiec rozpoczyna pracę od sporego wyzwania.
Praca w Athleticu: Nie jestem czarodziejem, z dnia na dzień nie zmienię wszystkiego, potrzeba procesu, by zbudować solidną bazę. Nie zadrży mi jednak ręka, moim priorytetem jest podejmowanie sprawiedliwych decyzji. Wiem, jaka jest tutaj filozofia. Nie znam zbyt dobrze wychowanków, ale pomoże mi wiele osób i razem otworzymy im drogę.
Mecz z Barçą: Nie gra mi się przeciwko niej dobrze, aż do finału Pucharu Króla z Valencią z 20 meczów nie wygrałem żadnego, choć czasem byliśmy o krok… Pamiętam, że raz w 70. minucie wygrywaliśmy 2:0, a przegraliśmy 2:3 po dwóch golach samobójczych. Statystyki są względne. W zależności od skuteczności zawsze można pokonać Barcelonę i każdą inną ekipę. Spotkanie będzie trudne, wielu piłkarzy rywali może zdecydować o małych szczegółach, szczególnie Messi. Barça jest jednak mniej regularna niż w poprzednich sezonach. Kiedy będziemy mieli piłkę, będziemy chcieli skrzywdzić przeciwników, a kiedy to oni przejmą futbolówkę, spróbujemy zamknąć wolną przestrzeń, grać zwarcie i sprawić trudności. Normalne jest, że Barcelona częściej ma piłkę, ale Athletic ma pazur, intensywność i odwagę.
Chciałeś trenować za granicą. Co się zmieniło?
Pojawiła się możliwość trenowania wielkiego klubu. Szybko musieliśmy odpowiedzieć, podjąć decyzję, pomyśleliśmy, że to zapewne jedyna taka okazja. Razem z resztą sztabu postanowiliśmy tu przyjść, bo podobał nam się ten pomysł. Na pewno nie przytrafi się nam to po raz kolejny.
Nie nawiązano z wami kontaktu w listopadzie?
Gaizka zasługuje na szacunek, bardzo dobrze pracował. Przejął drużynę w trudnej sytuacji i niemal udało mu się awansować do pucharów. Mam spokojne sumienie, szanowałem go tak jak innych trenerów. Aż do niedzieli nie wiedziałem o realnej szansie podjęcia tu pracy. Musieliśmy szybko zdecydować. To pasjonujące wyzwanie i piękne doświadczenie.
Jakie wyzwania was czekają? Podoba ci się kadra?
Kadra robi na mnie dobre wrażenie, ona oraz wielkość tego klubu to powody, dla których tu jestem. Jesteśmy o krok od jednego trofeum i o dwa kroki od kolejnego. Będziemy myśleć z dnia na dzień, dzięki temu nasz poziom będzie lepszy. Wykorzystamy poprzednią pracę i dodamy coś od siebie.
Jak oceniasz swoje poprzednie deklaracje sugerujące, że sędziowie faworyzują Athletic?
To było wiele lat temu. Jestem przekonany, że nie zabrakło mi szacunku. Niektórzy mogą myśleć, że popełniłem błąd, nie mam problemu z przeproszeniem. Broniłem interesu zespołu, który prowadziłem. Użyliśmy argumentów, by odwrócić uwagę, zostawić piłkarzy w spokoju. Teraz będę bronił interesów Athleticu. Z doświadczeniem można popełniać mniej błedów.
Jaką drużynę mają zobaczyć kibice?
Fani chcą zobaczyć zwycięstwa oraz jasne wartości Athleticu. Z poprzednimi klubami zawsze tu cierpiałem, bo Baskowie grali intensywnie, dynamicznie, szybko, z ambicją… To otoczenie tego wymaga.
Jesteś miłośnikiem 4-4-2.
To bardzo podobne do 4-1-4-1 lub 4-2-3-1, nie ma wielkich różnic. Najważniejszy jest styl, nie odejdziemy od tego, w co wierzymy. Postaramy się grać intensywnie, szybko, zespołowo, atakować jak najlepiej. Nie uważam się za kogoś, kogo nie można zwolnić.
Na początek czeka was straszny kalendarz.
Wyniki pojawiają się z gry, a nad grą się pracuje. Zmierzymy się z trzema wielkimi drużynami, które pokazują swoją wyższość nad innymi w ostatnich latach.
Komentarze (3)