Monchu: Rozważałem pozostanie w Barcelonie, ale to był odpowiedni moment na odejście

Dariusz Maruszczak

26 grudnia 2020, 09:35

Marca

24 komentarze

Fot. Getty Images

Wychowanek Barcelony Monchu udzielił wywiadu dziennikowi Marca, w którym opowiedział o ostatnich miesiącach spędzonych na wypożyczeniu w Gironie, swoim debiucie w zespole Blaugrany i decyzji o odejściu.

Marca: Trzy miesiące w Gironie. Jak odnajdujesz się w klubie, w mieście, a co najważniejsze, w zespole?
Monchu: Jestem bardzo zadowolony, że przybyłem do Girony. Zrówno klub, jak i koledzy oraz kibice traktują mnie bardzo dobrze. Przyjechałem tu po to, żeby zdobyć doświadczenie w zawodowym futbolu, i to osiągam. Mieszkam w Fornells de la Selva, dziesięć minut drogi od miasta. To spokojne miejsce i czuję się bardzo komfortowo, na nic nie narzekam.

To były trzy miesiące, podczas których przeżyłeś już wszystko. Pod względem osobistym radość z gola przeciwko Oviedo, ale również smutek z powodu czerwonej kartki ze spotkania z Almeríą.
Przeżyłem wszystkiego po trochu na boisku podczas początkowego etapu w Gironie. Ważne jest to, żeby zyskać doświadczenie na poziomie rywalizacji i kontynuować szkolenie piłkarskie oraz ewoluować w mojej grze.

Przyzwyczaiłeś się do tak częstego grania?
Znosimy to dość dobrze. Granie co trzy dni pozwala ci dobrze się zregenerować, ale przy graniu co dwa dni, bez 72-godzinnej regeneracji, ciało to odczuwa. Są kontuzje i być może więcej absencji niż zwykle, a drużyna i sztab szkoleniowy adaptują się do tego, jak mogą.

Łącznie 18 rozegranych meczów, 16 w podstawowym składzie, 1370 minut, czyli jesteś pewnym punktem dla Francisco. Podejrzewam, że jesteś usatysfakcjonowany…
Jestem bardzo zadowolony. Trener na mnie stawia, ale jest nas wielu, i to bardzo dobrych graczy. Ciężko pracuję i każdego dnia lepiej odnajduję się na boisku, przyswajając wszystko, o co prosi mnie Francisco.

Zadebiutowałeś już w Segunda División z Barceloną B w sezonie 2017/2018. Jak postrzegasz te rozgrywki? Są tak samo czy bardziej konkurencyjne?
Uważam, że liga jest tak samo konkurencyjna jak wówczas. Jest wiele zespołów, które grały w Primera División i w swoich kadrach mają piłkarzy o wysokim poziomie i dużym doświadczeniu. Segunda ma wysoki poziom i każda drużyna może sprawić kłopoty swojemu rywalowi.

Przez wiele lat czerpałeś z DNA Barçy, które opiera się na dużej liczbie kontaktów z piłką, dominowaniu meczów… Trudno było przystosować się do piłki nożnej poza Barceloną?
W Barcelonie czułem się bardzo dobrze, ale w tym roku musiałem zrobić krok dalej w mojej karierze. Zaadaptuję się do każdego systemu gry, jestem młodym chłopakiem i mam chęci, żeby dostosować się do tego, co jest.

Czy opuszczenie Barcelony kosztuje tyle, ile mówią?
W Barcelonie czułem się bardzo dobrze, ale moje ciało prosiło mnie o zrobienie kolejnego kroku. Byłem przygotowany do odejścia. W Barcelonie B było wiele zmian, a niektórzy piłkarze byli gotowi do zrobienia tego kroku do przodu.

Na przykład Collado, który jest łączony z Gironą?
W rzeczy samej. Przydarzyło mu się wiele rzeczy i po kontuzji wraca do gry w rezerwach. Collado jest świetnym piłkarzem o dużej jakości i byłoby dobrze mieć go w Gironie, aby pomógł nam wszystkim.

Dlaczego Girona i dlaczego nie drużyna z Primera División?
Było zainteresowanie i oferty od zespołów Primera, ale chciałem grać maksymalną liczbę minut, a Girona była klubem, który najbardziej na mnie stawiał.

Wyobrażałeś sobie odejście z klubu po zadebiutowaniu w Lidze Mistrzów w meczu z Napoli i rozegraniu dobrego sezonu w rezerwach? Brak awansu do Segunda División był decydujący?
Przyznaję, że rozważałem pozostanie w klubie, ale pod względem zawodowym wiedziałem, że to był moment na zostawienie za sobą pewnego etapu i wejście w pełni do zawodowego futbolu. To było najlepsze rozwiązanie, a w końcu to poczułem i zrobiłem.

Co czułeś, wchodząc na murawę Camp Nou, niestety bez publiczności?
To było bardzo dziwne. Przechodziło mi przez głowę dużo pięknych chwil, od kiedy grałem na boisku szkolnym z kolegami, do etapów w Mallorce i Barcelonie. To była dziwna chwila, ale bardzo satysfakcjonująca.

Kiedy Setien powiedział ci, że wchodzisz za Griezmanna, drżały ci nogi?
To było ekscytujące, ale wyszło dobrze. Był to wynik wspaniałego sezonu, który rozegrałem w rezerwach i Setien dał mi tę nagrodę, nie mogłem spać tej nocy.

Kryzys instytucjonalny i sportowy pomógł ci w podjęciu decyzji?
Rozważałem pozostanie, ale wszyscy zdecydowaliśmy, że najlepiej będzie zrobić krok do przodu wyjść do zawodowego futbolu. To było niezależne od tego, co działo się w klubie.

Gdzie widzisz się za rok?
Wiele może się wydarzyć, ale celem Girony i moim własnym jest bycie w przyszłym roku w Primera División. Takie jest życzenie wszystkich i będziemy walczyć, żeby tak się stało.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (24)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze