Barcelona przystępowała do dzisiejszego spotkania z Osasuną z zaledwie jedenastoma punktami na koncie. Taki dorobek plasował podopiecznych Ronalda Koemana na dopiero 14. miejscu w tabeli, a strata do Realu Sociedad i Atlético Madryt była większa niż cała zdobycz punktowa Dumy Katalonii. Jednocześnie porażka Realu z Deportivo Alavés dawała szansę na zbliżenie się do czwartej w tabeli ekipy z Madrytu na zaledwie trzy oczka, mając wciąż jeden mecz mniej niż zawodnicy Zidane’a. Pomimo fatalnego startu seria zwycięstw nadal mogła dać szybki awans do czołówki LaLigi.
Osasuna rozpoczęła mecz ustawiona dość głęboko na własnej połowie, jednak w fazie ataku wszystkie linie przesuwały się wysoko w kierunku bramki strzeżonej przez Ter Stegena. To pozwalało na zagrywanie piłek za plecy obrońców i w 11. minucie jedno z takich podań mogło dać prowadzenie. Griezmann urwał się jednemu z defensorów, minął bramkarza i wyłożył piłkę Coutinho, ale Brazylijczyk nie zdołał pokonać dwóch obrońców Osasuny chwilowo zastępujących Sergio Herrerę między słupkami. W 16. minucie tym razem dobre podanie Coutinho zmarnował Griezmann, uderzając obok słupka. Gra Barcelony mogła się jednak podobać, a brakowało jedynie skuteczności. Nim minęły dwie minuty, Budimir był bliski pokonania Ter Stegena. Powtórki sugerowały co prawda pozycję spaloną, ale całkowitą pewność dałby zapewne dopiero VAR. W 30. minucie wreszcie szczęście uśmiechnęło się do Barcelony, kiedy po kolejnej akcji oskrzydlającej Alba dośrodkował w pole karne, a Martín Braithwaite po dużym zamieszaniu umieścił piłkę w siatce za pomocą kolana.
W 40. minucie mogło być 1:1, ale przed rozpoczęciem bombardowania Ter Stegena strzelcy znaleźli się na pozycjach spalonych. Tymczasem odpowiedź Barcelony była imponująca, a dokładnie strzał Griezmanna. Francuz uderzył z powietrza, a piłka choć wydawała się być w zasięgu Herrery, zatrzepotała w siatce. Do końca pierwszej połowy Barcelona wciąż atakowała i mogła jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale brakowało dokładności. Podopieczni Ronalda Koemana i sam trener mogli jednak schodzić do szatni z poczuciem dobrze wykonanej pracy.
W przerwie Busquets zmienił Pedriego, a Barcelona przeszła ponownie na ustawienie 4-2-3-1. Już w 46. minucie groźny strzał z dystansu dobrze wybronił Ter Stegen. Na pierwszą godną uwagi akcję gospodarzy trzeba było poczekać do 57. minuty, ale piłka od razu wylądowała w siatce po tym, jak Griezmann przytomnie podał do Coutinho, a ten tym razem okazji nie zmarnował. W odpowiedzi Budimir miał gola na głowie, ale chybił z bliskiej odległości. W 68. minucie dobrze uderzył wprowadzony w drugiej połowie Roberto Torres, jednak piłka zatrzymała się na słupku. Kolejna akcja Barcelony przyniosła bramkę i asystę wpuszczonemu po przerwie duetowi Dembélé - Trincão, niestety interweniował VAR, wskazując na pozycję spaloną Portugalczyka.
W 70. minucie wątpliwości już jednak nie było - Leo Messi podryblował przed polem karnym i uderzył z dystansu, a piłka zatrzepotała w siatce. Argentyńczyk dedykował bramkę zmarłemu niedawno Diego Maradonie, prezentując koszulkę Newell's Old Boys z numerem 10. W samej końcówce oglądaliśmy jeszcze dobrą interwencję Ter Stegena oraz dwie okazje Barcelony po akcji Messi - Trincão oraz rzucie wolnym Leo. Niestety goli już nie oglądaliśmy. Barcelona wróciła jednak na zwycięską ścieżkę, a z dobrej strony pokazało się kilku rzadziej oglądanych w tym sezonie zawodników. Martwi natomiast uraz Lengleta w obliczu kontuzji Piqué i Araujo. Na szczęście Urugwajczyk powinien niebawem wrócić do gry, a w odwodzie jest także pracujący nad powrotem na boisko Umtiti. Miejmy nadzieję, że pomimo problemów kadrowych dzisiejsze zwycięstwo zapoczątkuje długą serię.
FC Barcelona: Ter Stegen; Dest (min. 61, Firpo), Mingueza, Lenglet (min. 66, Aleñá), Alba; De Jong, Pedri (min. 46, Busquets); Coutinho (min. 61, Trincão), Messi, Griezmann; Braithwaite (min. 61, Dembélé).
Osasuna: Sergio Herrera; Nacho Vidal, Roncaglia, Navas, Unai García, Jony (min. 23, Juan Cruz); Moncayola, Oier (min. 64, Brasanac), Iñigo Pérez (min. 63, Roberto Torres); Rubén García (min. 74, Kike Barja), Budimir (min. 74, Enric Gallego).
Komentarze (370)