W dzisiejszych meczach Ligi Narodów zagrało trzech piłkarzy Barcelony. Hiszpania z Sergim Roberto w składzie rozgromiła Niemcy, a zadowoleni po dzisiejszym wieczorze mogą być też Antoine Griezmann i Francisco Trincão.
Hiszpania - Niemcy 6:0
Hiszpanie musieli wygrać z Niemcami, aby awansować do Final Four Ligi Narodów, a każdy inny wynik dawał promocję drużynie Joachima Löwa. Luis Enrique nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Ansu Fatiego i Sergio Busquetsa, ale w podstawowym składzie znalazł się Sergi Roberto. Hiszpanie po raz pierwszy zagrozili rywalom po strzale Sergio Ramosa z rzutu wolnego, który zatrzymał jednak Manuel Neuer. Niemiecki bramkarz nie zdołał za to wybronić mocnego uderzenia głową Álvaro Moraty po precyzyjnym dośrodkowaniu Fabiana Ruiza w 17. minucie gry. Pomocnik Napoli zaliczył asystę zaledwie pięć minut po wejściu na murawę w miejsce kontuzjowanego Sergio Canalesa.
Po pół godzinie gry Hiszpanie mogli podwyższyć prowadzenie, ale Ferran Torres nie potrafił pokonać Neuera w sytuacji sam na sam. Po chwili zawodnik Manchesteru City mógł jednak cieszyć się z bramki. W 33. minucie po strzale głową Daniego Olmo piłka odbiła się od poprzeczki, ale dobitka Torresa okazała się skuteczna. Hiszpanie nie zamierzali się zatrzymywać i w 38. minucie znów trafili do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Kolejne doskonałe zagranie Fabiana Ruiza tym razem wykorzystał Rodri, dla którego był to pierwszy gol w narodowych barwach. Bierni w obronie i grający bez pomysłu Niemcy do przerwy przegrywali 0:3.
Druga połowa okazała się dla gości równie nieudana. W 55. minucie Niemcy próbowali założyć pressing, ale Hiszpanie umiejętnie z niego wyszli, mijając kolejnych rywali. W końcowym etapie akcji José Gaya zagrał do Ferrana Torresa, który po raz drugi trafił do siatki. Nie było to ostatnie słowo w tym meczu zawodnika Manchesteru City. W 71. minucie udało mu się ustrzelić hat-trick, a swoją trzecią asystę zanotował Fabian Ruiz. Na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry beznadziejnie prezentujących się Niemców dobił Mikel Oyarzabal. Hiszpanie rozbili rywali 6:0 i awansowali do finałowej czwórki Ligi Narodów. Z kolei Niemcy nie zdołali oddać nawet jednego celnego strzału. Sergi Roberto rozegrał pełne 90 minut i miał 95% udanych podań. Zawodnik Barcelony grał solidnie, ale to nie on był gwiazdą dzisiejszego wieczoru.
Francja - Szwecja 4:2
Francja już przed meczem ze Szwecją miała zapewnione pierwsze miejsce w swojej grupie i awans do finałowej czwórki rozgrywek. Z kolei zespół ze Skandynawii walczył o utrzymanie w Dywizji A. Od pierwszej minuty wystąpił Antoine Griezmann, a Clement Lenglet zasiadł jedynie na ławce rezerwowych. Obrońcę Barcelony w składzie Les Bleus znów zastąpił Presnel Kimpembe. Defensywa Francuzów nie sprawdziła się już w piątej minucie gry, a apatię gospodarzy w polu karnym wykorzystał Viktor Claesson, choć w strzeleniu gola pomógł mu rykoszet od nogi Raphaëla Varane’a. Francuzi zdołali jednak wyrównać w 16. minucie po bramce Oliviera Giroud, którego w szesnastce znalazł Marcus Thuram. W 36. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Thuram popisał się efektowną akcją i minął trzech rywali, ale jego strzał zablokował jeden z obrońców. Do dobitki dopadł jednak Benjamin Pavard, który złożył się do uderzenia tak jak w meczu z Argentyną na mistrzostwach świata, z identycznym skutkiem.
Giroud podwyższył prowadzenie Francuzów w 59. minucie po dośrodkowaniu Kyliana Mbappe. Mimo to Szwedzi walczyli do końca i w 88. minucie bramkę kontaktową zdobył Robin Quaison. W doliczonym czasie gry pod pole karne Francuzów powędrował nawet bramkarz zespołu ze Skandynawii, ale fatalnie rozegrany stały fragment otworzył szansę na kontratak dla podopiecznych Didiera Deschampsa. Wykorzystał ją Kingsley Coman, który ustalił wynik rywalizacji na 4:2. Griezmann rozegrał niezły mecz. Choć nie błyszczał, potrafił rozsądnie rozprowadzać futbolówkę. Z kolei Lenglet nie pojawił się na boisku. Francuzi potwierdzili swoją dominację w grupie, a Szwedzi żegnają się z Dywizją A.
Chorwacja - Portugalia 2:3
Dla Portugalii spotkanie miało już znaczenie wyłącznie prestiżowe. Po pierwszej połowie Chorwaci prowadzili dzięki trafieniu Mateo Kovacicia. Francisco Trincão pojawił się na murawie dopiero po przerwie. Losy rywalizacji odwróciły się w 51. minucie, gdy drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Marko Rog, a gola strzelił Ruben Dias. Po godzinie gry Portugalczycy wyszli na prowadzenie po bramce João Feliksa, ale pięć minut później nadzieje Chorwatów na dobry wynik utrzymał Kovacić, wyrównując stan rywalizacji po precyzyjnym uderzeniu.
W ostatnim kwadransie aktywny był Trincão, który miał pięć udanych prób dryblingu. W 75. minucie poradził sobie z dwoma rywalami w polu karnym, ale uderzył obok słupka. Kilka chwil później jego strzał obronił Dominik Livaković. To jednak właśnie błąd bramkarza Chorwatów przesądził o wygranej gości. 25-latek wypuścił piłkę z rąk po dośrodkowaniu, a Ruben Dias nie miał problemów ze skierowaniem jej do siatki. Ostatecznie Portugalczycy zakończyli zmagania na drugim miejscu w grupie za Francuzami, a Chorwaci utrzymali się w Dywizji A dzięki porażce Szwedów.
Komentarze (24)