Od dłuższego czasu mówi się o staraniach Barcelony dotyczących sprowadzenia Érica Garcíi i Memphisa Depaya. Media podawały, że piłkarze zgodzili się już na przeprowadzenie operacji, ale na drodze staje porozumienie się z ich klubami. W obliczu fatalnej sytuacji finansowej bardzo trudno będzie Barcelonie sprowadzić ich już w styczniu, o ile Katalończycy nie zarobią pokaźnej kwoty ze sprzedaży swoich graczy. Być może Blaugranie pozostanie czekanie do lata na ich przybycie.
Jednak wcale nie muszą to być jedyne cele Barcelony. Już latem z klubem był łączony Georginio Wijnaldum, który ostatecznie został w Liverpoolu, a Ronald Koeman bardzo go ceni. W kontekście wzmocnienia defensywy mówiło się o Davidzie Alabie, który prawdopodobnie nie przedłuży umowy z Bayernem. Dodatkową zaletą Austriaka jest to, że może występować na kilku pozycjach. Problemem w przypadku Alaby byłoby jednak wysokie wynagrodzenie, podobnie jak przy próbie sprowadzenia Juana Bernata. Nie wiadomo, jak będzie wyglądała ofensywa Barcelony po zakończeniu sezonu, ale Mundo Deportivo informuje, że umowy kończą się też tak klasowym piłkarzom jak Sergio Agüero czy Ángel Di María. Musieliby jednak oni znacznie obniżyć swoje oczekiwania finansowe, co byłoby mało prawdopodobne, nawet jeśli kusiłaby ich gra z Leo Messim. Wielkim utrudnieniem byłaby bowiem konkurencja ze strony innych klubów.
Kataloński dziennik wymienił też nazwisko Arkadiusza Milika, któremu wygasa kontrakt z Napoli. Barcelonie brakuje środkowego napastnika, ale 26-latek nie był ostatnio na celowniku Blaugrany, a ponadto według włoskich mediów doszedł do porozumienia z Interem ws. warunków współpracy. Mundo Deportivo informuje, że dobiega również końca umowa skrzydłowego Floriana Thauvina, który w tym sezonie strzelił trzy gole i zaliczył pięć asyst w dziewięciu meczach Ligue 1.
Barcelona ma też jednak problem z końcem kontraktu Leo Messiego. Przedłużenie współpracy z Argentyńczykiem z pewnością będzie priorytetem klubu, przed pozostałymi wzmocnieniami. Nie wiadomo jednak na razie, czy Messi w ogóle dopuszcza myśl o pozostaniu w Blaugranie. Oprócz kłopotów finansowych sytuację utrudnia też położenie instytucjonalne Barcelony. Wygląda na to, że wybory prezydenckie odbędą się w drugiej połowie stycznia, a tymczasem kapitan zespołu już od pierwszego dnia nowego roku może negocjować umowę z innym klubem, podobnie jak wszyscy wyżej wymienieni zawodnicy.
Komentarze (46)