Po spotkaniu z Dynamem Kijów nie powinno być wątpliwości, że Ter Stegen jest w odpowiedniej formie i wybiegnie na boisko w podstawowym składzie Barcelony w jutrzejszym starciu z Betisem. Niemiec spotka się na murawie z Claudio Bravo, z którym w przeszłości rywalizował o miejsce w składzie Blaugrany. Obaj zawodnicy trafili do klubu w 2014 roku po odejściu Víctora Valdésa. Luis Enrique zdecydował, że Chilijczyk będzie bronił w LaLidze, a Ter Stegenowi pozostaną występy w rozgrywkach pucharowych.
Ten dyskusyjny ruch okazał się jednak niezwykle skuteczny w pierwszym sezonie. Bravo doskonale spisywał się w Primera División i puścił tylko 19 bramek w 37 spotkaniach, zasłużenie sięgając po Trofeo Zamora. To były ostatnie rozgrywki, w których bramkarz Barcelony zdobył tę nagrodę. Co ciekawe, niższą średnią goli puszczonych na mecz w całej historii LaLigi mieli tylko Francisco Liano (0,47 w rozgrywkach 1993/1994), Jan Oblak (0,47 w kampanii 2015/2016) i Víctor Valdés (0,5 w sezonie 2010/2011). Z kolei Ter Stegen świetnie spisywał się w Lidze Mistrzów, a do historii przeszły m.in. jego interwencje z pojedynku z Bayernem. Ostatecznie Barça zdobyła tryplet, a Niemiec pomógł też w sięgnięciu po Puchar Króla.
W trakcie drugiego sezonu zaczęła dawać o sobie znać ambicja Ter Stegena, który chciał grać więcej. Bramkarz poczuł się źle zwłaszcza po Klubowych Mistrzostwach Świata, w których wystąpił Bravo. W drodze powrotnej po zdobyciu trofeum nastroje Niemca chwilowo potrafił uspokoić były bramkarz i świetny psycholog Juan Carlos Unzué. Niezadowolenie Ter Stegena narastało jednak z miesiąca na miesiąc i w końcu postawił on klubowi ultimatum, twierdząc, że albo zostanie pierwszym bramkarzem, albo odejdzie. Barça stanęła przed trudną decyzją, ponieważ Bravo nie zawodził, ale zdecydowała się postawić na 24-letniego zawodnika kosztem 33-letniego weterana. Ostatecznie Chilijczyk został sprzedany do Manchesteru City za 18 milionów euro.
Przyszłość pokazała, że Barcelona podjęła słuszną decyzję, stawiając na Ter Stegena, choć sezony 2015/2016 i 2016/2017 nie były wybitne w jego wykonaniu i zdarzało mu się popełniać bardzo proste błędy. Kariera Bravo nie potoczyła się jednak dobrze. Już w połowie pierwszych rozgrywek w Manchesterze stracił on miejsce w podstawowym składzie. Jednym z powodów mógł być występ w spotkaniu z Barceloną, w którym osłabił swój zespół przy stanie 0:1 w 53. minucie, otrzymując czerwoną kartkę. Ter Stegen zachował czyste konto, a Barça wygrała 4:0. W kolejnym sezonie The Citizens sprowadzili Edersona, a Bravo musiał zadowolić się rolą rezerwowego. Doświadczonego bramkarza nie omijał też pech, ponieważ z powodu kontuzji stracił niemal całą kampanię 2018/2019. Przed obecnym sezonem 37-latek wrócił do Hiszpanii, aby reprezentować barwy Betisu, gdzie w pięciu spotkaniach puścił sześć goli i dwa razy zachował czyste konto.
Bravo spotkał się z Ter Stegenem jeszcze w finale Pucharu Konfederacji w 2017 roku, gdy Niemcy wygrały 1:0, a obaj bramkarze porozmawiali na murawie po zakończeniu rywalizacji. Mimo walki o miejsce w składzie Barcelony, odbywającej się nie tylko na boisku, ale także w klubowych biurach, między nimi nie ma specjalnej wrogości. Niektórzy mieli za złe Ter Stegenowi jego zachowanie z tego okresu, ale późniejsza postawa 28-latka przyznała rację decyzji o postawieniu na młodszego golkipera. Obecnie nikt nie wyobraża sobie Dumy Katalonii bez niemieckiego zawodnika, który wyrósł na czołowego bramkarza świata, jednego z najlepszych piłkarzy Barcelony, a nawet na kandydata do roli kapitana drużyny, którą wielokrotnie ratował w opałach.
Komentarze (15)