Claudio Bravo wrócił do ligi hiszpańskiej i obecnie występuje w Realu Betis. Były bramkarz Barcelony opowiedział nieco o grze w tym klubie oraz o powrocie do LaLigi.
Co oznaczała dla ciebie gra w Barcelonie w sezonie ostatniego trypletu?
To był wspaniały etap. Dzieliłem szatnię ze świetnymi piłkarzami i osobami, mam wspaniałe wspomnienia. Byłem w klubie w latach, gdy wygrano wszystko. To była niewiarygodna grupa! Gra z Leo, Andrésem, Xavim, Alvesem, Gerardem, Busim, Neyem, Luisem, Masche… Bardzo się szanowaliśmy.
Przyjaźnisz się z Griezmannem. Co o nim powiesz?
Ma się dobrze, to wspaniały piłkarz. Zawsze będę życzył mu wszystkiego najlepszego, bo wiem, jak trudno było mu dojść tam, gdzie jest.
Ter Stegen jest tak straszny, jak się wydaje?
Marc jest bardzo pracowity. Bardziej twardy niż straszny, przede wszystkim jest wspaniałym profesjonalistą. Jego rozwój bardzo mnie cieszy.
Grałeś w Barcelonie i w City z powodu dobrej gry nogami?
Nie każdy bramkarz może grać w Barcelonie czy w City. Rozumieją to tylko ci, którzy mieli zaszczyt tam być. Łatwo jest stanąć w polu bramkowym i zająć się tylko bronieniem. W tych klubach jest jednak inaczej, myśli się o większej liczbie rzeczy. Trzeba być stoperem, pomagać wyprowadzać piłkę od tyłu, by trafiała do ataku, wypracowywać przewagę. Gra się z przodu i trzeba umieć czytać grę, czego nie umie wielu golkiperów. Jeśli ktoś tego nie ma, cierpi. Dodatkowo na Camp Nou, gdy 100 tysięcy kibiców się denerwuje, bo bramkarz nie umie kontrolować lub podawać piłki. Nie wybaczają wybijania w trybuny. Cieszę się robieniem czegoś, co robi niewielu.
Komentarze (12)