Zgodnie z oczekiwaniami Barcelona wyszła dziś na boisko w ustawieniu 4-2-3-1, w którym znalazło się miejsce dla Griezmanna i Leo Messiego. Parę środkowych pomocników utworzyli po raz kolejny De Jong i Busquets, a na skrzydłach zagrali Trincão i Coutinho. W przypadku Brazylijczyka cały korytarz był jednak otwarty dla Alby, a on sam szukał sobie miejsca przed polem karnym. Już w 6. minucie udowodnił zresztą, że nie ma z tym problemu, trafiając z dystansu w poprzeczkę. W odpowiedzi Girona zmusiła Neto do interwencji, ale na skali trudności wskazówka ledwie drgnęła.
W 20. minucie Messi był bliski wykorzystania dośrodkowania Coutinho ze skrzydła, a już minutę później to Leo zapoczątkował akcję bramkową. Świetne dograł do wbiegającego w pole karne Trincão, a ten wyłożył piłkę Philippe, który dopełnił formalności. Nie był to koniec popisów odmienionego Coutinho, bo w 30. minucie uderzył on groźnie zza pola karnego, zmuszając bramkarza do interwencji. Końcówka pierwszej połowy także należała do Barcelony. W 44. minucie strzał Messiego co prawda obronił golkiper gości, ale już kolejne uderzenie zza pola karnego Argentyńczyka przyniosło bramkę na 2:0. Chwilę później sędzia odesłał zawodników do szatni.
Druga połowa rozpoczęła się od poważnej pomyłki De Jonga. Holender podał piłkę pod nogi zawodnika Girona, a szybką akcję zakończył skutecznie Samu Saiz. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, bo już w 51. minucie na bramkę uderzył Leo Messi, a piłka po kontakcie z obrońcą wpadła do siatki obok bezradnego Juana Carlosa. W 63. minucie Ronald Koeman postanowił zmienić aż dziewięciu zawodników, pozostawiając na placu gry jedynie Neto i Araujo. Już w 66. minucie bliski bramki był Pedri, jednak dobrze interweniował golkiper Girony. Sytuacja powtórzyła się siedem minut później, kiedy młodziutki Hiszpan nie zdołał wykończyć ładnej akcji indywidualnej Konrada.
Ostatnie 20 minut meczu pokazało, że warto dawać minuty takim piłkarzom, jak Pedri czy Konrad de la Fuente. Obaj stwarzali duże zagrożenie, a Hiszpan powinien zakończyć spotkanie z przynajmniej dwiema bramkami. Niestety trafić do siatki już się nie udało i skończyło się na 3:1. Bez wątpienia dużo brakuje jeszcze do poziomu, który pozwoliłby walczyć o tytuły, ale Barcelona Koemana gra zdecydowanie bardziej agresywnie. Świetny mecz rozegrał Ronald Araujo, a pozyskani przed sezonem Trincão oraz Pedri również pokazali ponadprzeciętne umiejętności.
FC Barcelona: Neto - Sergi Roberto (min. 63, Semedo), Gerard Piqué (min. 63, Cuenca), Ronald Araujo, Jordi Alba (min. 63, Firpo) - Sergio Busquets (min. 63, Aleñá), Frenkie de Jong (min. 63, Riqui Puig) - Leo Messi (min. 63, Pedri), Philippe Coutinho (min. 63, Konrad de la Fuente), Francisco Trincão (min. 63, Dembélé) - Antoine Griezmann (min. 63, Braithwaite).
Girona: Juan Carlos - Jordi Calavera, Pedro Alcala (min. 46, Jonas Ramalho), Bernardo Espinoza, Johan Mojica (min. 46, Enric Franquesa) - Gerard Gumbau (min. 46, Alex Granell), Ibrahima Kebe (min. 46, Pape Diamanka) - Valery Fernández (min. 46, Alex Gallar), Jairo Izquierdo, Samu Saiz - Adria Turmo (min. 46, Joaquín Zeballos).
Komentarze (285)