Wczoraj minęły równo trzy lata od debiutu Ousmane’a Dembel w FC Barcelonie. W tym czasie Francuz stracił aż 512 dni, czyli 80 meczów przez dziewięć różnych kontuzji, a nawet jego koledzy zwątpili w pewnym momencie w jego profesjonalizm. Teraz wydaje się, że skrzydłowy ma ostatnią szansę na odniesienie sukcesu na Camp Nou.
Wielu kibiców wciąż w niego wierzy, ponieważ Dembélé momentami grał naprawdę znakomicie, był odważny, szybki, nieprzewidywalny i bramkostrzelny. Czasem zdarzało mu się jednak źle skontrolować piłkę lub nie zrozumieć gry kolegów. Sport pisze, że Francuz na razie najlepiej wypadał w kompilacjach na YouTube, ale nie w trakcie obserwowania go przez 90 minut gry. Barça zapłaciła za niego ponad 100 milionów euro, licząc, że pozyskała następcę Neymara. Piłkarz, który w Rennes i Dortmundzie praktycznie nie miał problemów ze zdrowiem, ciągle łapał jednak kontuzje. Po raz ostatni miało to miejsce w momencie, gdy Setien akurat ogłosił jego powrót do gry.
Dembélé zerwał ścięgno w mięśniu dwugłowym prawego uda w lutym, a więc 7 miesięcy temu. Oznaczało to dla niego koniec sezonu. Pandemia sprawiła, że Ousmane był już w dynamice zespołu na ostatnie mecze Ligi Mistrzów, ale trener nie ryzykował wystawieniem go do gry. Teraz odrzucono możliwość sprzedania go i wszystko wskazuje na to, że skrzydłowy otrzyma kolejną szansę pod wodzą nowego szkoleniowca. Dembélé pracuje fizycznie, jest silniejszy, a przyjście Koemana jest dla niego nowym początkiem.
Sport zastanawia się też nad rolą, jaką Francuz będzie odgrywać w zespole. Koeman może postawić na ustawienie 4-2-3-1, w którym Messi znalazłby się za środkowym napastnikiem. Wtedy Dembélé mógłby zająć prawe skrzydło, choć jest on zdolny również do występów z lewej strony. Do tej pory zawodnik zanotował w Barcelonie 19 goli i 17 asyst w 74 meczach. Wszyscy czekają, aż jego talent w końcu eksploduje.
Komentarze (98)