José Luis Pérez Mena jest założycielem szkółki piłkarskiej w Herrerze, miejscowości znajdującej się w prowincji Sewilli, w której przygodę z piłką zaczynał Ansu Fati. Na antenie Cadena SER chwalił on młodego skrzydłowego Barcelony i opowiedział o jego początkach.
– Od początku Ansu był powiewem świeżego powietrza, ale przybył ze skromnością. Prawda jest taka, że stanowi przykład tego, czym jest nasza szkoła, i jesteśmy bardzo dumni, każdego dnia coraz bardziej. Spodziewaliśmy się, że będzie się wyróżniał, ale nie tak szybko – powiedział Mena.
Założyciel szkółki Sevilli wyznał, że Fati od początku imponował cechami, którymi wyróżnia się również dziś. – Miał wyjątkowe cechy. Od małego miał siłę mentalną i fizyczną, szybkość, umiejętność zmiany rytmu biegu, drybling… Miał to wszystko. Przybył tu w wieku siedmiu lat i musieliśmy wystawiać go do gry ze starszymi od niego chłopcami, ponieważ się nudził.
Mena opowiedział też o decyzjach rodziny Fatiego i ocenia, że skrzydłowy wciąż nie pokazał jeszcze wszystkiego. – Jego ojciec Bori Fati pracował tutaj i mógł sprowadzić swoją rodzinę. Ansu został odkryty przez kolegę ze szkoły i wszyscy o nim mówili. Przyjeżdżali z Madrytu, Saragossy, andaluzyjskiej federacji… To była rzecz niewytłumaczalna, ponieważ chłopak miał tę magię. Jednak nie pokazał jeszcze nawet 20% tego, co ma w środku. Jego rodzina wybrała canterę Barcelony przed innymi szkółkami ze względu na edukację i filozofię. Jego rodzice zawsze przekazywali bardzo ludzkie i pokorne przesłania. Wyniósł to już z domu.
Przypomnijmy, że nastawienie Fatiego chwalił już nawet selekcjoner reprezentacji Hiszpanii Luis Enrique. – W tym wieku łatwo jest mieć kiełbie we łbie, ale on jest dostatecznie dojrzały, by wiedzieć, że droga, którą podąża, jest najlepsza. To bardzo spokojny i skromny chłopak, któremu nie odbija.
Komentarze (14)