Decyzja Leo Messiego o opuszczeniu Barcelony wydaje się nieodwołalna. Jak podaje dziś Mundo Deportivo, klub w dalszym ciągu nie chce mu tego ułatwiać, a jego pracownicy otrzymali zakaz rozmów z innymi klubami ws. transferu Argentyńczyka. Dziś piłkarz nie pojawił się na testach na obecność koronawirusa przed nowym sezonem, co może nieść za sobą konsekwencje.
Każda drużyna, która chciałaby negocjować sprowadzenie Messiego lub nawet doszłaby do porozumienia z samym zawodnikiem, otrzyma od Barçy odpowiedź odmowną. Dziennik wyraźnie podaje, że telefony nie będą odbierane i nie dojdzie do żadnych spotkań. Możliwe jest tylko opłacenie klauzuli odejścia wynoszącej 700 milionów euro. Barcelona zaprzecza bowiem doniesieniom Cadena SER, jakoby ostatni rok kontraktu Argentyńczyka był opcjonalny, a klauzula nie obowiązywała.
Równocześnie Barcelona chce przekonać Messiego do pozostania jeszcze na jeden sezon. Wtedy nowy zarząd i nowy prezydent mogliby spróbować porozumieć się z nim w sprawie przyszłości. Leo chciałby odejść bez skandalu, za porozumieniem stron, ale Mundo Deportivo pisze, że Josep Maria Bartomeu jest skłonny usiąść z nim do rozmów tylko, gdyby miały one dotyczyć przedłużenia umowy. Byłaby to już dziesiąta prolongata jego kontraktu, choć wydaje się to wysoce nieprawdopodobne.
Komentarze (124)