Leo Messi chce opuścić Barcelonę. Zawodnik uważa, że może zrobić to za darmo, ponieważ jego kontrakt zawiera taką klauzulę. Zdaniem klubu wygasła ona jednak 10 czerwca. Obie strony obstają przy swoim, co może skończyć się w sądzie. Jak podaje dziennik AS, w sprawie nie interweniują UEFA i FIFA.
Barcelona miała zapisać w umowie Messiego, że w razie sporów będą one rozstrzygane sądownie w Hiszpanii. Europejskie organy o tym wiedzą, w związku z czym nie będą one musiały interweniować, co jest dla nich ulgą, ponieważ system klauzul odejścia w Hiszpanii przynosi efekt odmienny od założonego. Miały one gwarantować wypełnienie całego kontraktu, a tymczasem często są rozwiązaniem finansowym dla klubów.
AS przytacza sytuację Neymara, który musiał zapłacić 222 miliony klauzuli, by móc rozwiązać umowę i związać się z PSG. W kwestii zaległej premii za podpis Brazylijczyk musiał już jednak udać się do hiszpańskiego sądu. Sprawa ciągnęła się przez trzy lata między różnymi sądami, aż w końcu zapadł wyrok pierwszej instancji.
FIFA i UEFA są zazwyczaj zwolenniczkami prawa piłkarzy do gry i nie będą mieszać się w konflikt piłkarza z Barceloną. Gdyby to zrobiły, wszystko bardzo by się przedłużyło, co w efekcie oznaczałoby, że Messi nie mógłby grać. AS sugeruje, że Leo ma sytuację pod kontrolą i niewykluczone, że już 19 września zagra w nowym klubie w Premier League. FIFA zatwierdzi transfer, gdy otrzyma odpowiednią dokumentację, co może nastąpić nawet w najbliższy poniedziałek. W tym samym czasie Barcelona może rozpocząć batalię w hiszpańskich sądach, ale prawdopodobnie zakończy się ona dopiero po kilku latach, być może gdy Messi nie będzie już grał w piłkę.
Komentarze (51)