Były napastnik będzie jednym z asystentów Koemana i podpisał już kontrakt do 2022 roku. Tym samym po czternastu latach przerwy wróci do katalońskiego klubu w nowej roli. Za pierwszym razem Larsson wylądował w Barcelonie już podczas jesieni swojej kariery piłkarskiej w 2004 roku, gdy miał już prawie 33 lata. W Europie cieszył się sporą renomą po strzeleniu 242 goli w 313 meczach Celticu, ale dopiero wraz z przeniesieniem się do Blaugrany trafił do naprawdę wielkiego klubu. Potrafił wpasować się do niego doskonale, mimo roli, do której nie był przyzwyczajony.
Mimo że był określany jako jeden z najskuteczniejszych snajperów na Starym Kontynencie, Larsson był w stanie przystosować się do roli zmiennika Samuela Eto’o i odgrywać ją z pełną pokorą. Według Sportu Szwed bardzo dobrze działał też na szatnię, choć jego staż w drużynie był niewielki. Larsson potrafił motywować swoich kolegów, aby nie obniżali poziomu. Sam był dobrym wzorem utrzymywania formy, ponieważ w wieku 38 lat wciąż grał w piłkę, a na EURO 2008 był podstawowym napastnikiem reprezentacji Szwecji. Dziennik przytacza również anegdotę, że Ronaldinho wyznał niegdyś Larssonowi, że po występie na mundialu w 1994 roku Szwed stał się jego idolem. Nawet taki komplement nie mógł sprawić, że były zawodnik Celticu przestał twardo stąpać po ziemi.
W zakresie sportowym droga Larssona w Barcelonie jest dość znana. Początek był dobry, ponieważ w pierwszych siedmiu meczach zdobył cztery gole. Później jednak przydarzyła mu się poważna kontuzja, która wykluczyła go z gry na większość sezonu. Ogółem w siedemnastu spotkaniach spędził na murawie tylko 929 minut i strzelił cztery bramki. Drugi rok był już znacznie lepszy. W 42 pojedynkach (2090 minut) Larsson pokonywał bramkarzy rywali piętnaście razy, a do siatki trafiał co 139 minut. Dodatkowo zanotował pięć asyst, w tym dwie, którymi na stałe zapisał się w historii klubu. Larsson pojawił się na boisku w 61. minucie finału Ligi Mistrzów z Arsenalem, gdy londyńczycy prowadzili 1:0. To właśnie dwie asysty Larssona przyczyniły się do odwrócenia losów rywalizacji i zdobycia drugiego w historii Blaugrany Pucharu Mistrzów. Napastnik słynący ze skuteczności strzeleckiej tym razem popisał się inteligentnymi podaniami, co świadczyło o jego dojrzałości, zimnej krwi i zdolności do myślenia kolektywnego.
Rozpoczęcie na ławce rezerwowych najważniejszego meczu w karierze nie wpłynęło na zachowanie Larssona, który wspierał swoich kolegów będących na boisku, podobnie jak przez cały okres gry w Barcelonie. Szwed otrzymał propozycję pozostania w klubie, ale rodzina była u niego na pierwszym miejscu i wrócił do Helsinborgu, w którym się urodził. O Larssonie i szacunku, jaki wzbudzał, świadczą również inne wydarzenia, jak otrzymanie tytułu doktora honoris causa uniwersytetu w Glasgow czy odznaczenie Orderem Imperium Brytyjskiego. Nie znaczy to, że Szweda spotykały w życiu tylko dobre chwile. Sam szczerze przyznawał, że potrzebował fachowej pomocy po śmierci jego brata z powodu przedawkowania narkotyków, i podkreślał, jak ważna jest rozmowa, aby rozwiązywać problemy.
W osobie Larssona Barcelona może zyskać dobry wzór do naśladowania, zwłaszcza dla młodszych piłkarzy. Napastnik wyróżniał się pokorą i brakiem gwiazdorskich odchyłów. Boiskowe doświadczenie Szweda i znajomość klubu to kolejne atuty, dzięki którym może odpowiednio doradzać zawodnikom. Larsson zaskarbił sobie sympatię kibiców Barcelony, choć był głównie rezerwowym, a teraz może wnieść do katalońskiego klubu kolejny wkład z ławki.
Komentarze (21)