Z okazji zakończenia sezonu przez FC Barcelonę w tak spektakularny sposób przygotowaliśmy dla Was wywiad, jakiego się nie spodziewaliście.
Z liderem Działu Ocen FCBarca.com Gasparem rozmawiamy o taktyce, trenerach, formie, transferach i, dla odmiany, znów o taktyce. Obwinianie Bartomeu za wszystko, co spotkało culés w ostatnich sezonach i Lizbonie, jest pójściem na łatwiznę. Nie idziemy tu na łatwiznę.
Zarząd jest jednym z listy problemów. W szukaniu genezy obecnych problemów klubu sięgamy głębiej i dalej. Podróżujemy w czasie. Wymieniamy z nazwiska. Podczas takich poszukiwań daleko do trafienia na żyłę optymizmu. W FC Barcelonie może być teraz równie źle albo znacznie gorzej. Przeczytacie dziś o warunkach koniecznych, aby mogło być trochę lepiej. Barça jest w drodze do wyjścia z poważnego impasu. To droga kręta, długa i pełna zasadzek. Warto poznać je bliżej.
Drugą część poświęcimy kulisom działu ocen FCBarca.com, które Gaspar wystawia dla Was od trzech lat.
Zapraszamy do lektury i komentowania. Tematów z pewnością nie brakuje!
Challenger: Kacper, jak oceniasz miniony sezon Barçy w skali 1-10 i dlaczego tak nisko?
Gaspar: Uważam, że słabe przygotowanie fizyczne i brak pomysłu na budowę kadry są fundamentalne dla bilansu tego sezonu. Z tego wynikają kolejne problemy FC Barcelony, jak słabe skrzydła, mała dynamika środka pola oraz linii ataku, jednowymiarowość przy budowaniu ataku pozycyjnego itd. Oczywiście, brak tytułów obniża ocenę, ale dla mnie ważniejsza jest atrakcyjność gry.
Trofea traktuję jak wisienkę na torcie – rzecz przyjemną i na pewno lepiej, kiedy tort jest nimi usiany, ale samego ciasta mi nie zastąpią. Puchary przeżywa się raptem kilka razy w roku. Dobrą grę widzi się co tydzień. Po to poświęcam 90 minut swojego życia, żeby obejrzeć kolejny mecz Barçy. Od jakiegoś czasu robię to, mimo miewania po spotkaniu niemiłego uczucia, że mógłbym lepiej spożytkować ten czas. To trochę jak bycie w związku; każdy ma swoje wzloty i upadki. Kibicowanie wybranej drużynie też miewa chwile lepsze i gorsze, choć w tym przypadku nie mamy wpływu na przebieg wydarzeń. Po prostu trzeba to przetrwać.
Co do oceny, to stawiam 3/10. Sezon był słaby, ale uważam, że trzeba zachować zdrowy rozsądek – nie jest z Dumą Katalonii aż tak źle jak z Milanem, Manchesterem United czy Arsenalem, choć na pewno Barça powinna uciekać z drogi przetartej przez te kluby. Na pewno na korzyść Barcelony przemawia to, że u nas socios wybierają zarząd, więc jest nadzieja na poprawę.
Minęło 17 lat od ostatniego razu, kiedy kataloński klub prowadziło dwóch trenerów w jednym sezonie. Przyjście Quique Setiéna pomogło drużynie? Co Twoim zdaniem wniósł na Camp Nou były opiekun Logroñés, Lugo i Betisu?
Siedemnaście lat temu leciałem jeszcze na oparach fascynacji latającym po złoto Małyszem oraz uwielbieniem „Gwiezdnych Wojen”, tak że zwyczajnie nie wiem, co działo się z Barceloną w 2003 roku. Wspomnienia związane z Blaugraną tamtego okresu wiążą się dla mnie z jednym meczem Ligi Mistrzów, komentowanym przez pana Dariusza Szpakowskiego, w którym rozpływał się nad niejakim Iniestą. Co do Setiéna, uważam, że został rzucony przez zarząd na pożarcie fanom i mediom.
Dostał w połowie sezonu drużynę, która nie przepracowała optymalnie okresu przygotowawczego, źle zbudowaną, do tego wypaloną i sytą sukcesami z minionych lat. Cieszyłem się z samego faktu, że Valverde przestał być trenerem Barcelony, ale wtedy zwyciężyło to moje nierozsądne „ja”. Miałem dość szkoleniowca z Estremadury, lecz z dzisiejszej perspektywy mogę ocenić, że roszada na ławce praktycznie niczego nie zmieniła.
No, prawie niczego. Riqui Puig nie miał wysokich notowań u Valverde. Cieszy mnie fakt, że kolejny wychowanek La Masii pokazał się ze świetnej strony. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Setiéna zachęciła do tego sytuacja. Intensywna gra co trzy dni w parze z „profesjonalizmem” Arthura sprawiły, że zwolniony w poniedziałek trener musiał mocniej od poprzednika sięgnąć do rezerw. W tych warunkach, przy trenerze, który znany jest ze stawiania na młodych, Puig i Fati mogli naprawdę się rozwinąć. Sądzę, że będziemy mieli z nich masę radości w przyszłości. Czasem warto zrobić krok w tył, aby później ruszyć z kopyta. I tak zmarnowano wiele lat, mając Messiego w składzie.
Jak porównasz obu trenerów Barçy z kampanii 2019/20? Pokusisz się o wystawienie im ocen?
Nie chcę oceniać Setiéna, mimo że można uważać go za trenera, który był „za mały” na ten klub. Prowadził zespół zaledwie pół roku. Mam jeszcze jeden argument, który wstrzymuje mnie przed oceną drugiego w minionym sezonie opiekuna Barçy. Czy ktoś byłby w stanie wycisnąć z tego składu coś więcej? Szczerze wątpię.
Uważam, że została wykorzystana miłość Quique Setiéna do cruyffizmu. Z perspektywy zarządu był pewniakiem, który zaakceptowałby ofertę FC Barcelony nawet pracując zdalnie z domu podczas wypasania swoich krów. Jednocześnie trochę mi go szkoda, bo z jednej strony otrzymał szansę spełnienia swojego marzenia, z drugiej: zanotował potężne zderzenie z rzeczywistością.
Przechodząc do Valverde, przed sezonem 19/20 uważałem, że powinien odejść po blamażach z Romą i Liverpoolem. Teraz rozumiem, że jego zwolnienie bez gruntownego odświeżenia składu nie zmieniło wiele. Trudno ocenić mi Valverde bez patrzenia na minione kampanie, ponieważ z okresem 2,5 roku, kiedy prowadził klub z Camp Nou, kojarzy mi się kunktatorstwo, minimalizm i kompletny brak „seksapilu” w grze zespołu. Były oczywiste wyjątki, ale według mnie było ich bardzo mało.
Reasumując, nie potrafię porównać Valverde i Setiéna, gdyż uważam, że obaj są ofiarami złego zarządzania klubem. Obok tego, co wyżej stwierdziłem o Valverde, mimo apatii, którą wprowadził do zespołu, nie uważałem i nie uważam go za złego trenera. W swoim pierwszym sezonie miał świetny pomysł na drużynę, tyle że nie miał do niego piłkarzy – a dokładniej skrzydłowych, aby wdrożyć prawdziwe 4-4-2. Przed drugim sezonem otrzymał graczy do ustawienia 4-3-3 i wszystko zdawało się funkcjonować, gdyż kosmiczna forma Leo przykrywała większość mankamentów drużyny. Odsłonił je Liverpool i wszystko runęło jak domek z kart. Ten bałagan przejął Setién i dalsza część sezonu potoczyła się w Barcelonie dokładnie tak, jak widzieliśmy.
Krytykowanie zarządu Bartomeu jest łatwe i popularne. Spróbujmy oprzeć się temu przez chwilę. Jakie czynniki taktyczne uważasz za największe problemy obecnej Barçy?
Mam wrażenie, że ekipa zmuszona jest do pchania wszystkiego środkiem boiska przez brak nominalnych skrzydłowych. Pomijając osobę Dembélé i tematy z nim związane, sądzę, że ze względu na specyfikę gry Dumy Katalonii muszą to być piłkarze, którzy poza cechami typowymi dla bocznych pomocników sprawnie operują z piłką i bez piłki w środku pola, przed polem karnym, a dodatkowo będą wykonywali swoją pracę w obronie. Wymagania spore, ale myślę, że taki Oyarzabal pasowałby idealnie. Podobnie jak mało popularny w kręgach sympatyków Barçy Willian. Cena i wiek Brazylijczyka mogły odstraszyć, ale myślę, że byłby to idealny prawoskrzydłowy, zwłaszcza do wzięcia za darmo tego lata, a nie za pieniądze, jakich wcześniej domagała się za niego Chelsea.
W obecnej sytuacji ciężar rozciągania akcji wszerz boiska spoczywa na bocznych obrońcach. Zrozumiałbym tę tendencję, gdyby Barça miała dwie młodsze wersje Daniego Alvesa – jedną na lewej, drugą na prawej stronie boiska. Wiemy, że tak nie jest. Myślę też, że w obecnych okolicznościach od bocznych obrońców Blaugrany wymaga się za dużo. Dlatego skrzydła powinny być wzmocnione w trybie natychmiastowym.
Dużych zmian wymaga moim zdaniem środek pola. Brakuje mu dynamiki, agresji, kreatywności. Busquets wygrał wszystko, Rakitić zdobył wszystkie możliwe tytuły z Barçą. Sądzę, że brak motywacji połączony z ich brakami biegowymi dyskwalifikują ten duet na przyszłe sezony do „trzymania” strefy środkowej we współczesnej drużynie aspirującej do ciągłego powtarzania cyklu zwycięstw.
Zakładam brak motywacji, bo na miejscu Busiego, widząc w domu wszystkie medale za mistrzostwo świata, Europy, szafę medali za wygrane ligi, Puchary Króla, Ligę Mistrzów i inne rozgrywki, byłoby mi trudno mobilizować się do dalszego śrubowania tego dorobku. No, a skoro nikt mnie z szatni nie wyrzuca, to czemu mam zostać w domu i rezygnować z gigantycznych pieniędzy? To nie jest krytyka Busquetsa, a krytyka władz klubu. Poza tym może być inaczej, w końcu go nie znam. Faktem pozostaje głęboki regres formy Busiego od czasu kadencji Luisa Enrique.
Dynamiczny środek i kompatybilne do ataku pozycyjnego skrzydła umożliwiłyby Barcelonie powrót do rozwiązań taktycznych, które przywróciłyby drużynie atrakcyjność spotkań w oczach widzów.
Nawet dzieci na końcu świata wiedzą, że każda akcja Barçy przejdzie przez Messiego, a Leo poda do Alby bądź Suáreza. Co należy Twoim zdaniem zmienić w filozofii gry drużyny? Dlaczego od lat nie udaje się to kolejnym trenerom klubu?
Gdybym był pewny tego, co trzeba zmienić, oferowałbym swoje CV w biurach FC Barcelony. Myślę, że sama Barça za bardzo nie wie, co robić. Nie widzę spójnej wizji budowy drużyny od czasu zwolnienia Zubizarrety, jakby obecny zarząd, a konkretnie dyrekcja sportowa, nie wiedział, w jakim kierunku pójść, aby zbudować zwycięską ekipę. Nic dziwnego, skoro dyrektorzy sportowi są wymieniani jak rękawiczki.
Z perspektywy ekranu łatwo nam mówić, co powinno się zrobić, gdyż nie ponosimy żadnych konsekwencji tych decyzji. Wykorzystam ten fakt i pokuszę się o stwierdzenie, że Barça powinna zrobić restart. Tylko nie w stylu „proszę spróbować wyłączyć komputer i włączyć ponownie”, chodzi mi o format systemu, po którym powinny zniknąć oprogramowania „PepTeam” i „LuchoTeam”.
Barceloński „Dream Team 2.0” z lat 2008-2012 oraz wersja 3.0 z 2015 roku stały się punktem odniesienia, który stale wciąga barcelonismo w kompleksy. Ani nie ułoży się drugiego MSN, ani nie znajdziemy idealnych następców Xaviego, Iniesty, Alvesa czy Puyola. Nie cofniemy przecież czasu, aby przywrócić Messiego mijającego w zabójczym tempie każdą istotę znajdującą się na boisku lub wzniecić na nowo niedosyt trofeów u Busquetsa, Alby, Piqué i Suáreza.
Czemu żadna z osób decyzyjnych w klubie nie mogła wcześniej dopuścić do siebie myśli, że ci zasłużeni piłkarze Barçy zgubili głód zwycięstwa? Że mogą być wypaleni? W oczach kibiców będących świadkami ich wielkości „mają” wieczny szacunek. Trójkę z wymienionej na koniec poprzedniego akapitu czwórki umieściłbym w najlepszej 11-stce Barcelony, którą dano mi oglądać, ale nie potrafię, po prostu nie potrafię zaprzeczyć, że ich czas już minął. To smutne, ale przemijanie jest częścią naszego życia, a trzymanie się przeszłości za wszelką cenę może nas jedynie ranić, jak to obecnie robi Barcelona.
Tylko Messi wykazuje niezwykłą odporność na nieubłagany upływ czasu, podobnie jak CR7. Czy nam się to podoba, czy nie, obaj są wielcy i na kartach historii piłki już teraz uzyskali życie wieczne. Zdają się być odporni na utratę głodu zwycięstw, który doścignął wielu przed nimi. Być może dlatego, że de facto nie zdobyli jeszcze wszystkich najważniejszych trofeów swojej dyscypliny Michael Jordan?
A może Barça potrzebuje innego typu trenera? W departamencie charyzmy Valverde i Setién wykazują dla mnie podobne braki. Nawet nie ma sensu porównywanie ich w tym względzie do Lucho. Czy po zakończonym w ten sposób sezonie właściwa była bezwzględna konieczność zwolnienia Setiéna?
FC Barcelona potrzebuje znacznie głębszych zmian, jak zaznaczyłem wcześniej, niż sama wymiana trenera. Zatrudnienie nowego mistera uważam za zmianę kosmetyczną. Trzeba zastrzec, że rewolucję kadrową musi przeprowadzić osoba kompetentna, znająca FC Barcelonę od podszewki, a przy całym moim szacunku do Abidala, on taką osobą w moich oczach nie jest – dlatego cieszę się, że odszedł z klubu. Liczę, że po wyborach 2021 nastąpią w całym klubie zmiany pozytywnie wpływające na poziom sportowy drużyny. To wersja optymistyczna. Nastawiam się jednak na to, że wychodzenie z tego kryzysu zajmie kilka sezonów. Taki może być prawdziwy koszt „pyrrusowego zwycięstwa” Barcelony w 2015 roku, choć ja bym to nazwał „katalońskim zwycięstwem”, okupionym tragicznymi (z punktu widzenia fana) skutkami.
Mam dużo uznania dla Pochettino za jego dokonania z Tottenhamem. Problem jego przeszłości w Espanyolu to dla mnie nie problem, ale z tego powodu szatnia prawdopodobnie nie dopuści do jego zatrudnienia. Wysoko cenię Roberto Martíneza, a Koeman prędzej będzie nowym Lucho niż Pepem, co nie musi wyjść na dobre zespołowi w tak delikatnym położeniu jak dzisiaj. Imponują mi kompetencje taktyczne i przywódcze Allegriego, lecz wydaje się, że nie jest w ogóle rozpatrywany w obecnej sytuacji. Masz swojego faworyta?
Pomijając kwestie drużynowe, o których wspomniałem wcześniej, to, cóż… Guardiola. Moje serce opowiada się wyłącznie za nim, choć mózg mówi, że to zamknięty rozdział i nie warto żyć przeszłością, co zresztą sam powiedziałem wcześniej. Allegriego uważam za kontynuację idei Valverde, a wybacz, tego mam już serdecznie dość.
Co do mojego „realnego” faworyta, który powinien kiedyś przejąć Blaugranę, to na pewno nie rozpatruję tu Xaviego. Mam bardzo złe przeczucia co do niego, choć naprawdę niezwykle bym się ucieszył z pomyłki. Dawniej był to mój ulubiony gracz obok Ronaldinho i Puyola. Xavi zawsze pozostanie dla mnie niedoścignionym wzorcem pomocnika-dyrygenta.
Pimienta to trochę liczenie na powtórkę tego, co mieliśmy w 2008 roku. Wątpię, aby się to udało przy skali obecnych problemów sportowych drużyny. Może postawiłbym na Ten Haga, ale to głos oddany na loterii. Albo bym trafił, albo nie. Pochettino? Drugi farmer FC Barcelonie niepotrzebny.
Mimo naszych dywagacji, trenerem Barçy zostanie prawdopodobnie Koeman. Patrząc na jego dokonania w piłce klubowej, nie jestem przekonany do tego wyboru. Jednak skoro tak szybko zbliża się na Camp Nou, odcinam się od swoich przeczuć i intuicji. Zobaczymy, jak poukłada drużynę, jak wpłynie na zawodników. Zostaje mi trzymać za niego kciuki.
Przejdźmy do personaliów na boisku. Jakich graczy możesz wyróżnić pozytywnie i negatywnie za miniony sezon?
Mecz z Bayernem odbył się i powinien zostać włączony do wyróżnienia poszczególnych zawodników, jednak wolę pominąć go w tym miejscu. Po pierwsze, negatywne emocje dalej buzują, co przysłania osąd. Po drugie: w moim odczuciu to mecz będący konsekwencją nie jednego, gorszego wieczoru, a wszystkich złych wyborów, jakie podjął klub po 2015 roku. Dlatego oddzielam piątkowy mecz grubą, czerwoną krechą.
Pozytywnie poza Messim? Fati i Puig. Fati mimo 17 lat gra z niesamowitą bezczelnością i pewnością siebie. Jeśli będzie dobrze prowadzony i będą go omijać kontuzje, to Barcelona powinna dorobić się kolejnego wielkiego wychowanka. To samo mogę powiedzieć na temat Puiga.
Poza tym myślę, że Semedo w końcu zaczyna robić postępy. Przy prawoskrzydłowym z prawdziwego zdarzenia powinien pokazać pełnię swojego potencjału. Obecnie jest na prawej flance bardzo osamotniony. Lenglet w niektórych meczach był prawdziwą ostoją defensywy. Prawdę mówiąc, dzięki niemu nie myślę o Umtitim. Ter Stegen stawał na wysokości zadania i trzeba się wysilić, żeby wymienić mecze, w których popełnił istotne błędy.
Negatywnie oceniam Firpo. Sprawia wrażenie, jakby gra w Barcelonie go przerastała. Bura dla Arthura – za brak profesjonalizmu. Wielka szkoda, bo uważam, że ma potencjał do stania się godnym ksywy „Xarthura”. Nie osiągnie tego jednak, mając kisiel zamiast mózgu. Z innych względów wyróżnię in minus Rakiticia. W jego przypadku można intuicyjnie wyczuć wypalenie. Uważam, że po odejściu Alvesa czas Chorwata w Barcelonie się skończył, ale to taka luźna opinia. Suárez również zalicza postępujący regres, lecz z drugiej strony jest to zawodnik niezwykle nieprzewidywalny i tak dużej klasy, że wyrzucanie go już teraz z klubu byłoby błędem.
Na koniec: Umtiti. Może w 2003, kiedy gdzieś podskórnie wierzyłem w istnienie Mocy, uwierzyłbym również w zapobiegawcze leczenie. Szkoda mi francuskiego obrońcy, gdyż to kolejny, obok Arthura i Coutinho, gracz o naprawdę olbrzymim potencjale, którego nie zrealizował na Camp Nou.
Ponieważ moje top 3 najlepszych bramkarzy świata jest zajęte przez Alissona, Oblaka i Courtois, moim zdaniem nie ma tam miejsca dla Ter Stegena. Spróbujesz mnie przekonać, że jestem w błędzie?
W moich oczach Ter Stegen jest obok Oblaka najlepszym golkiperem świata. Piątkowa katastrofa w Lidze Mistrzów może całkowicie zaprzeczać tym słowom, ale jak to powiedział Forrest Gump: „sh*t happens”, po czym biegł dalej.
Wystarczy oglądać regularnie mecze FC Barcelony, aby wiedzieć, ile razy ratował kolegom cztery litery. A to, że nie zawsze rzuca się do strzałów, to przytoczę pewną anegdotkę. Kolega-bramkarz dostawał regularnie od trenera wiązankę za to, że nie rzuca się w niektórych sytuacjach. Pewnego razu, kiedy nasz treneiro skończył dawać w przerwie instrukcje oraz skończył „ochrzaniać” portero, że był zbyt przyziemny przy jednym ze strzałów, dał nam czas dla siebie. Wtedy kolega-bramkarz powiedział do mnie lekko poddenerwowany „Po **uj mam się rzucać, skoro wiem, że i tak tego nie wyciągnę?”. Może Ter Stegen wychodzi z podobnego założenia?
Jak wiesz, uważam, że mnóstwo problemów drużyny leży na środku obrony. Słaba dyspozycja stoperów jest przyczyną czy pochodną chwiejnej formy całej drużyny?
Pamiętam jeden artykuł ocenowy, w którym jeden z Czytelników zwrócił mi uwagę, że „się nie znam”, bo za obronę, jak za atak, odpowiada cały zespół. Po namyśle zgodziłem się z nim całkowicie, również w kwestii „się-nie-znania”. Jestem w końcu amatorem, który poświęca swój czas, tworząc pewien kontent na stronę dla kibiców. Podziękowałbym mu tu za dobrą lekcję, ale moja pamięć jest dobra, tyle, że krótka. Już nie pamiętam, kto napisał ten komentarz. Tyle ich było...
Środkowi obrońcy to tylko element. Barcelona lubi utrzymywać się przy piłce, budować atak pozycyjny, co sprawia, że zespół podchodzi wysoko. Skoro podchodzi wysoko, to gra w pressingu jest kluczowa dla właściwego funkcjonowania całego zespołu. Tylko jak grać skutecznie w pressingu, skoro Messi często jest zwolniony z tego zadania? To duży problem i aby go rozwiązać, najłatwiej byłoby pozbyć się La Pulgi. Ha, co za „genialny” pomysł! Może zatem wystarczą piłkarze, którzy będą robić robotę za dwóch? Jak… Griezmann?
Kwestia umiejętnego wykorzystania potencjału poszczególnych graczy jest moim zdaniem kluczowa w obecnych okolicznościach. Klub nie ma warunków finansowych na wymianę połowy składu, więc powinien robić jak najlepszy użytek z posiadanych piłkarzy. Nikt nie da w ataku tyle co Messi, żaden piłkarz na świecie. Tak jak żadna z największych gwiazd nie da w pracy na rzecz zespołu tyle co Griezmann. Zakończenie mojej wypowiedzi w tym momencie sprawiłoby, że byłaby ona naga jak Maja u Goi. Dlatego chcę dodać, że problemy Barcelony są dużo bardziej złożone niż nam się wydaje i nie wystarczy tu wymienić tylko jednego elementu, aby wszystko „zatrybiło”. To temat na dłuższą rozmowę i głębszą analizę. Jeśli chodzi o to drugie, jest to dla nas utrudnione, bo dysponujemy ograniczonymi danymi, nie siedzimy wewnątrz klubu.
Część druga naszej rozmowy pojawi się na stronie za parę dni. Wypatrujcie jak podpisania nowego trenera.
Komentarze (23)