Ronald Araujo poleciał wczoraj do Marbelli, by wesprzeć Barçę B w walce o awans do Segunda División A. Rezerwy Barcelony zmierzą się jutro z Badajoz, a środkowy obrońca udzielił wywiadu dla klubowych mediów, podkreślając „nastawienie z poprzedniego spotkania, które było bardzo trudne i w którym zawodnicy zagrali bardzo dobrze i odnieśli zwycięstwo”.
W jaki sposób śledziłeś pierwszy mecz?
Rozpoczął się zaraz po zakończeniu starcia z Alavés. Włączyłem transmisję i razem z Ansu oglądaliśmy na iPadzie. Widzieliśmy pierwsze i ostatnie minuty, bo w międzyczasie mieliśmy lot powrotny. Jestem bardzo zadowolony, z uwagą śledziliśmy to, co się działo.
Byłeś wciąż w dynamice pierwszego zespołu. Pewnie chciałeś dołączyć do kolegów w playoffach?
Tak, bardzo tego chciałem. To owoc pracy w całym sezonie. Naszym celem były playoffy i możliwość awansu. Zostały dwa mecze i trzeba dać z siebie wszystko, by móc wygrać.
Jesteś jednym z kapitanów, czy to sprawia, że tym bardziej musisz tu być?
Jestem na 100% oddany zespołowi. Dam z siebie to, co mogę, chcę pomóc drużynie, bo to jest najważniejsze.
W jaki sposób podchodzi się do takiego pojedynku jak ten z Badajoz?
To bardzo ważny mecz. Musimy wygrać, by móc zagrać w niedzielę. Trzeba mieć wiele chęci i koncentracji, w takich spotkaniach czasem decydują szczegóły. Będziemy musieli być skoncentrowani przez 90 minut.
To nie zwykłe ligowe starcie…
W żadnym razie. Jeśli przegramy, wracamy do domu. Jeśli nie awansujemy, może rozpaść się grupa grająca razem od dawna. Każdy gra o wiele osobistych celów, a do tego dochodzą cele grupowe i klubowe. Musimy podejść do tego z odpowiedzialnością.
To grupa, która wygrała razem UEFA Youth League. Ty przyszedłeś później. Awans byłby świetnym zakończeniem, prawda?
Tak, oczywiście. Awans jest wielkim celem, to byłoby najlepsze i postaramy się to osiągnąć.
W jakiej formie jest Badajoz?
Zawsze oglądam wszystkie nagrania napastników, dzisiaj się za to zabiorę. Badajoz to trudny rywal, który dobrze broni i wyprowadza szybkie kontry. Musimy być skoncentrowani, grać w naszym stylu, a jeśli zrobimy wszystko dobrze, moim zdaniem możemy wygrać.
Badajoz wyeliminowało w Pucharze Króla Las Palmas i Eibar. Czy to dodatkowa motywacja?
Oczywiście, gra przeciwko dobrej drużynie jest motywacją. Musimy być odpowiedzialni i skupieni, dać z siebie wszystko.
Czujesz, że przekonujesz do siebie coraz więcej osób?
Trenuję tak, jak gram. Ciężko pracowałem, by grać w Barcelonie B i dostać szansę w pierwszym zespole. Dzięki Bogu mi się to udaje. Mam nadzieję, że dalej będę mógł dawać coś od siebie. Cieszę się, że ludzie mnie wspierają.
W jaki sposób przeżywasz piłkę?
Bardzo emocjonalnie. Futbol to moje życie, czuję go w każdej chwili. Trenuję i gram z energią.
Uważasz się za jednego z liderów obrony Barçy B?
Trener zaufał mi w wielu meczach. Mamy trzech środkowych obrońców. Jorge Cuenca jest jednym z kapitanów, to świetny defensor. Oscar Mingueza również dobrze się spisuje. Ja ze względu na to, jaki jestem, ciągle rozmawiam w trakcie spotkania, ustawiając drużynę. Myślę, że dzięki temu zostałem kapitanem i mogę wciąż grać.
Jak oceniasz twoje dwa sezony w klubie?
To dwa piękne lata, nawet lepsze, niż sobie wyobrażałem. Dostałem szansę, najpierw na zaaklimatyzowanie się w Barcelonie B i na regularną grę, a teraz na debiut w pierwszym zespole, treningi i przebywanie w dynamice Barçy. Myślę, że to bardzo ważne, że cieszę się każdym dniem i dalej staram się uczyć. Codziennie uczę się czegoś od piłkarzy pierwszej drużyny i jej trenerów. Teraz trzeba się cieszyć i iść do przodu.
Komentarze (2)