Luis Suárez: Nie mam nic przeciwko Lautaro, chętnie pomogę mu w adaptacji

Julia Cicha

15 lipca 2020, 11:30

Mundo Deportivo, Sport

22 komentarze

Fot. Getty Images

Luis Suárez udzielił obszernych wywiadów dziennikom Mundo Deportivo i Sport. Urugwajczyk podsumował swoje dokonania w Barcelonie, jasno odniósł się do utraty szans na mistrzostwo Hiszpanii oraz podkreślił, że drużyna powalczy w Lidze Mistrzów, ale nie może szukać wymówek.

Przeszkadza ci, że tak otwarcie mówi się o Lautaro Martínezie?

Nie, wręcz przeciwnie. To piłkarz, który dobrze sobie radzi we Włoszech, co nie jest łatwe, kiedy przychodzi się z Argentyny. Jeśli do nas przejdzie, jestem tu, żeby mu pomóc. Lautaro jest młody i musi mieć u boku doświadczone osoby. Nie jest łatwo trafić do Barcelony i grać jak gdyby nigdy nic. Trzeba nauczyć się różnych koncepcji, do których nie jest się przyzwyczajonym. Ja zawsze pomogę, niezależnie od pozycji, na jakiej gra nowy zawodnik.

Nikt nie ukrywa też, że szatnia Barcelony chciałaby powrotu Neymara. Nie wiem, czy znajdzie się miejsce dla was wszystkich: Messi, Suárez, Griezmann, Lautaro, Neymar…

Tak, trener miałby problem przy podejmowaniu decyzji, ale uważam, że wszyscy wielcy piłkarze zawsze są mile widziani, a wszyscy wiedzą, jakiej klasy graczem jest Ney i jak go lubimy. To prawda, że obecna sytuacja na świecie, nie tylko w piłce nożnej, sprawia, że transfer byłby trudny do przeprowadzenia, ale nic nie jest niemożliwe, dzieją się niewiarygodne rzeczy, więc możliwość jest.

Jesteś bliskim przyjacielem Messiego, znasz go lepiej niż ktokolwiek inny. Widzisz go w innym klubie niż Barca?

Nie. To on podejmie decyzję, myśląc o dobru swoim i swojej rodziny. Wszyscy czasem czujemy się źle, bo przegrywamy i ucieka nam mistrzostwo. Wtedy planuje się cokolwiek, ale jako przyjaciel Leo zawsze doradzę mu, by był tam, gdzie czuje się wygodnie i gdzie jest szczęśliwy. Jeśli jest szczęśliwy w Barcelonie, to niech tu zostanie. Jeśli potrzebuje zmiany, to będzie wiedział, czego dokładnie potrzebuje wraz z rodziną.

Co obecnie będzie priorytetem Leo: zwycięski projekt sportowy czy rodzina?

Myślę, że jego rodzina jest zachwycona życiem w Barcelonie. On chciałby zwycięskiego projektu, dającego mu radość, ale to sytuacje, którymi zajmie się z rodziną, w tym przypadku z ojcem.

W meczu z Villarrealem widzieliśmy waszą najlepszą wersję w tym sezonie, ale zarówno w derbach, jak i w spotkaniu z Realem Valladolid znowu cierpieliście. Jak to wyjaśnisz?

Trzeba zdawać sobie sprawę, że to, jak zagraliśmy z Villarrealem, jest odpowiednią drogą, którą trzeba podążać, gdy walczymy o ważne rzeczy takie jak Liga Mistrzów. Ona nam pozostała, jeśli wszyscy zagramy na 150%, możemy osiągnąć nasz cel. Takie było przesłanie tamtego starcia – jeśli chcemy, możemy to zrobić. To prawda, że z Espanyolem obniżyliśmy poziom i musimy być samokrytyczni. W pojedynku z Realem Valladolid rozegraliśmy świetną pierwszą połowę, ale druga, również dzięki zasługom przeciwników, którzy podeszli wysoko, sprawiła, że musimy być samokrytyczni, także z powodu strat i niewykorzystania okazji.

Po wygranej Realu z Granadą mistrzostwo Hiszpanii jest prawie niemożliwe, a dojście do finału Ligi Mistrzów będzie trudno. Widzisz się z jakimś trofeum?

W lidze musimy stwierdzić jasno: sami wypuściliśmy mistrzostwo. Teraz jest to prawie niemożliwe. Zdajemy sobie sprawę, że zależeliśmy od siebie, nie możemy szukać wymówek. Teraz z powodu naszej dumy i prestiżu Barçy trzeba wygrać dwa pozostałe do końca mecze i skupić się na jedynym tytule, o który możemy walczyć: Lidze Mistrzów. Jeśli staniemy na wysokości zadania, pokażemy, dlaczego jesteśmy w tym klubie, będziemy mogli walczyć z każdym. Jeden błąd może nas drogo kosztować, więc musimy być uważni. Potrzebujemy wszystkich, by móc wygrać Ligę Mistrzów.

Mówisz o samokrytyce. Jednym z czynników jest VAR, na który skarżyli się Piqué i Bartomeu. Jesteś zdania, że gdybyście ciągle grali tak jak z Villarrealem, nikt nie wspominałby o systemie VAR?

Jasne jest, że powinniśmy byli stanąć na wysokości zdania przeciwko Sevilli, z którą można zremisować, ale przede wszystkim przeciwko Celcie i zaraz później z Atlético. Umniejszanie szczegółów związanych z systemem VAR jest czasem trudne. O niektórych sytuacjach mówi się słusznie. Gerard i prezydent wypowiedzieli się, ale uważam, że rywale Realu również walczyli o ważne rzeczy… To oni byli poszkodowani. Nie tylko my. Mówili to sami piłkarze, skarżyli się publicznie. Nie możemy jednak szukać tylu wymówek, tylko być samokrytyczni i zmierzyć się z rzeczywistością.

W meczu z Villarrealem widzieliśmy też najlepszą wersję Griezmanna na zmienionej pozycji. Publicznie wsparłeś go w mediach społecznościowych. Przeżywał trudne chwile?

Trzeba mieć takiego zawodnika. Ma sposób bycia, który jest bardzo pożądany w kadrze, bardzo go lubimy. Przechodził przez trudne chwile, bo nie wychodziło mu tak, jak by chciał, ale wspieraliśmy go. Czasem kiedy jest się zmienianym, poczucie wartości nieco spada, nie tylko w jego przypadku. Koledzy są po to, żeby doradzać. Gracze, którzy są w klubie od wielu lat, wiedzą, jak trudno jest trafić do Barcelony, tutaj wymagania są maksymalne, co trzy dni, co nie pozwala cieszyć się świetnym spotkaniem w weekend, jeśli potem we wtorek czy środę zremisujesz, zagrasz źle i znów pojawi się krytyka. Trzeba nauczyć się z tym żyć, Antoine zaczyna to rozumieć. Dużo rozmawia z kolegami, wszyscy staramy się mu pomóc, by zyskał pewność siebie, strzelał gole i asystował.

Ty wróciłeś po pięciu miesiącach przerwy, ale nie straciłeś zmysłu strzeleckiego. Jak się czujesz?

Trudno jest wrócić w taki sposób, do czasu pandemii dobrze trenowałem. W domu to nie to samo, choć można mieć jakiś sprzęt. Koronawirus wpłynął na wszystkich, ale i tak wróciłem do gry z maksymalną radością i chęcią pomocy drużynie. Zdaję sobie sprawę, że mięsień czworogłowy czasem nie jest w takim stanie, w jakim bym chciał, ale jestem uparty i chcę grać, choć jestem samokrytyczny i wiem, że czasem potrzebuję odpoczynku.

W meczu z Realem Valladolid nieco odpocząłeś. To część planu czy decyzja trenera umotywowana sportowo?

Myślę, że trener wie, że przez długi czas nie grałem, potem wystąpiłem w kilku spotkaniach z rzędu i skoro mogliśmy przeprowadzić zmianę, to tak zrobiliśmy. Później po kontuzji Antoine’a wszedłem na boisko, by pomóc zespołowi. Zdaję sobie sprawę, że kiedy się starzeję, muszę dozować wysiłek, mimo że jestem uparty.

Nie obrażasz się, tylko akceptujesz, że okoliczności są, jakie są, a po kontuzji trzeba podchodzić do wszystkiego inaczej?

Tak, chcę grać zawsze, szczególnie w obecnej sytuacji, kiedy musimy wywierać presję na rywalu, ale jesteśmy tu, by uczyć się i pomagać. Zdaję sobie sprawę, że kiedy nie zagram, wystąpi bardziej wypoczęty kolega.

Musicie jeszcze przejść Napoli, ale jeśli polecicie do Lizbony, czy rozgrywanie tylko jednego meczu może wam pomóc, biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się z Romą i Liverpoolem?

Myślę, że musimy być przygotowani na wymagania związane z walką o Ligę Mistrzów. Najpierw trzeba się całkowicie skupić na Napoli, a potem myśleć o reszcie. Wiemy, że będzie bardzo ciężko, ale zwycięstwo nie jest niemożliwe, jeśli staniemy na wysokości zadania. Fizycznie i technicznie jesteśmy grupą, która wie, że może powalczyć. W sezonie 2014/15 trafiliśmy na najtrudniejszych rywali w 1/8, ćwierćfinale, półfinale i finale, ale daliśmy radę. Teraz okoliczności są inne, ale wiemy, że kiedy jest trudno, musimy dać z siebie wszystko.

Jedną ze spraw do rozwiązania jest strzelenie przez ciebie gola na wyjeździe w Lidze Mistrzów…

Jeśli trafię w Lizbonie będzie się liczyło? [śmiech]

Właśnie miałem powiedzieć, że z odrobiną szczęścia będziesz miał trzy mecze w Lizbonie.

Mam nadzieję, że zdobędę bramkę, kiedy drużyna będzie tego najbardziej potrzebować. Wiem, że wcześniej mi się nie udawało, ale tak jak mówiłem, jestem uparty i przełamię tę statystykę. Mam nadzieję, że będę miał szansę w Lizbonie.

Jaką wiadomość przesłałbyś kibicom w tych wyjątkowych chwilach, które przeżywają?

Niektórzy ludzie stracili członków rodziny i przyjaciół… Jeśli nie będziemy się chronić, droga się wydłuży, musimy starać się sobie pomagać, by świat był taki jak wcześniej i byśmy nie tracili ludzi, bo to bardzo boli. Pod względem piłkarskim oczywiście nie oczekiwaliśmy tych potknięć, ale uważam, że możemy dać kibicom radość w Lidze Mistrzów. Postaramy się zakryć nieco ten zły moment w lidze.

Jesteś trzecim najlepszym strzelcem w historii Barcelony ze 194 golami na koncie. To nie przelewki.

Jestem bardzo dumny, że przeszedłem do historii klubu. Byłem już bardzo zadowolony, kiedy trafiłem do pierwszej dziesiątki, a teraz jestem w trójce. Dodaje mi to pewności siebie na przyszłość, trzeba doceniać to, co zrobiło się, by dotrzeć tam, gdzie się jest. Jestem w trójce najlepszych strzelców klubu, w którym zawsze chciałem grać, to przejdzie do historii.

Nigdy nie ukrywałeś swojej miłości do Barcelony i tego, co musiałeś poświęcić, by tu grać. Ile wiesz o Ladislao Kubali i co oznacza dla ciebie dogonienie go w zaledwie sześć sezonów?

Trzeba docenić te sezony, gole, które pomogły w wielu rzeczach, i przegonienie tak historycznej postaci jak Kubala. Nie oglądałem go na żywo, ale wiele osób opowiadało mi, jaki był niesamowity. Ma nawet swój pomnik na Camp Nou. Nie wyobrażałem sobie, że to wszystko osiągnę, kiedy przyszedłem tu w 2014 roku. Chciałem się rozwijać i pomagać zespołowi, osiągnięcia indywidualne same się pojawiają w miarę upływu czasu, trzeba być z tego dumnym.

Może teraz trzeba rozpocząć kampanię, by tobie też postawiono pomnik…

[śmiech] On napisał historię w swojej epoce, ja jestem częścią grupy. Przede mną są wielcy piłkarze, którzy wiele zrobili dla tego klubu, statystyka goli to nie wszystko. Czuję się jednak doceniony.

Masz umowę z Barceloną do 2021 roku. Chcesz ją przedłużyć? Mijają lata, a ty nie ukrywałeś nigdy, że rozumiesz, że Barça pozyskuje środkowego napastnika.

Zawsze będę to rozumiał. Starzeję się i zdaję sobie sprawę, że potrzebuję czasem zmiennika. Bardzo dużo mówi się o Lautaro, to świetny zawodnik. Mówiono też, że niektórzy nie są za tym transferem, ale wręcz przeciwnie. Chcemy, by najlepsi byli z nami. Mam rok umowy z opcją przedłużenia o kolejny. W zależności od potrzeb klubu zawsze będę tu, żeby pomóc, bez żadnego problemu. Chcę, by klub się rozwijał, by dalej sprowadzał młodych zawodników pokazujących, że nie bez powodu Barça jest najlepszym kubem na świecie.

Czyli jeśli nie będziesz czuł się potrzebny, możesz odejść.

Dopóki będę mógł pomóc, zostanę. Jestem bardzo uparty. Przeszedłem przez trudne chwile, ciągle żyję z krytyką, dzięki której staję się silniejszy. Jeśli będę dostawał szanse, a liczby mnie wesprą, będę walczył o miejsce w składzie dla dobra kolegów i klubu, bo to najważniejsze.

Jak widzisz swoje relacje z klubem po zakończeniu kariery? Mógłbyś dalej mieszkać w Barcelonie?

Czujemy się tu bardzo dobrze, dwoje z trojga moich dzieci urodziło się tutaj, tutaj dorastają, mają przyjaciół ze szkoły, ze szkółki piłkarskiej. Nigdy jednak nie wiadomo. Gdybym został, chciałbym pomagać młodym. Sam wiele wycierpiałem, trzeba sprawić, by młodzi doceniali to, co mają. Muszą wiedzieć, że trzeba być skupionym i nie rozpraszać się tym, co nas otacza.

Widzisz się w roli trenera?

Byłoby o to trudno. Robię to, co lubię, ale bycie trenerem wiąże się z wymaganiami, których nie chciałbym ponownie przeżywać. Już straciłem wiele z życia rodzinnego, będąc piłkarzem.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Sam zacznij jeszcze dobrze grać i potem mu pomagaj ostatnio się skupił na pomaganiu Griezmannowi i teraz on go przerósł fatiemu zaniedlugo będzie od niego lepszy i wszystkim pomaga i przez to staje się gorszy ładny gest itp ale mówię powinien znowu świetnie grać a niestety tak nie ma skup się na sobie! Oraz tekst "Czujemy się tu bardzo dobrze"to po ci on? chłop mnie powoli denerwuje

Żaden napastnik nie ma w swojej kolekcji tak spektakularnych trafień, jak Suarez. Zawsze z ogromną przyjemnością będę wspominał te wszystkie gole, jakie strzelił dla Barcelony.
Niestety, poza trafieniami, coraz rzadszymi zresztą, Luis nie jest w stanie dać tyle, ile dawał w swoich pierwszych 3-4 sezonach. Pies drapał te gole na wyjazdach w LM, istotniejsze są inne aspekty, jak brak udziału w pressingu, celność podań na żenujaco niskim poziomie, straty przy próbach dryblingu czy problemy z przyjęciem. Kiedyś potrafił kierunkowo przyjąć piłkę, czasem jeszcze że zwodem minąć rywala, a w obronę wchodził jak dzik w kartofle. I z tamtego Suareza nie zostało już prawie nic. I boli najbardziej to, że na rynku podobnego piłkarza po prostu nie ma. Nie ma tak silnego, zdecydowanego i przebojowego napastnika, którego na dodatek omijały kontuzje. A przecież styl gry Suareza jest cholernie wyniszczający.
Niech mu nawet pomnik postawią obok Leo (jak już będą stawiać) b
o radości dał wiele, ale dziś to jest zmiennik na 20 minut, góra 1 połowę, bo zwyczajnie nie daje rady fizycznie. I nawet tego Lautaro chętnie zobaczę, choć nigdy nie będzie to piłkarz na poziomie Suareza, a przede wszystkim nie za takie dutki, bo nawet te 80-90 baniek to stanowczo za wiele, jak na kogoś, kto nie daje żadnej gwarancji. Szkoda, że ten Mbappe umiłował sobie białą zarazę, bo akurat on byłby w stanie wnieść do drużyny pewną jakość.
Trener musi w przypadku Suareza wykazać się odwagą i zdecydowaniem. Trzymanie na boisku piłkarza, licząc na jego ewentualny przebłysk geniuszu, to nie jest najlepszy pomysł.

Ciekaw jestem kto będzie naszym nowym napastnikiem. Ciekawą opcją wydawał się Maxi Gomez z Celty, ale po przejściu do Valencii chyba już nie jest rozpatrywany w tej roli. Aczkolwiek Valencia jest tak beznadziejnie prowadzona, że tak ciężko o dobry rozwój dla piłkarzy.

Suarez z kontuzja kolana jest lepszy od tego całego Martineza więc nie ma co się dziwić, że nie ma nic przeciwko :)

Czy będzie to duży problem jakbyście pogrubiali czcionkę z pytaniami? Wszystko jest takie jednolite i nieprzejrzyste.

"Takie było przesłanie tamtego starcia – jeśli chcemy, możemy to zrobić"
Czyli brakuje im czasami chęci, że się znajdują w tym miejscu, gdzie są?

Barcelona niech ściąga z wypożyczenia tych piłkarzy ,bo mają na ławce małe pole do popisu. Coutinho, Dembele i Firpo dac im szansę i wtedy zobaczyć czy się nadają. Umtti, Rakitic, Vidal, Rafinha, Neto sprzedać. Todibo zostawić aby była rotacja na ŚO i oglądać sytuację Semedo czy zgodzi się na warunki jakieś tam . Później dogadać się z Ajaxem wstępnie o tego Desta czy jakoś tam i zapytać o Van Beek . Nie kupować żadnego Martineza, bo i tak jest dalej Suarez i Martin, a Martinez to nie wypał. I skład byłby (Mats/Pena) - (Semedo/Roberto)- (Pique/Todibo)-(Lenglent/Araujo )-(Alba/Firpo)- (Busi/Pjanic )-(De Jong/Puiq)-(Coutinho/Collado)-(Messi/Dembele)- (Suarez/Martin)-(Grizu/Ansu) ,a Pedri i Trincao dac szansę w rotacji. A Messi już przy przedłużeniu kontraktu daje jasno ,że odejdzie więc teraz lepiej kasę zostawić na kogoś z Top

Człowiek ma mieszane uczucie co do Suareza. Sympatia jednak nie powinna przesłaniać faktu, że taki napastnik będzie już tylko i wyłącznie osłabieniem dla zespołu.
Tylko pomyślcie o jakości Samuela Eto'o gdy Barca wygrywała LM a obecnym Suarezem. W LM od lat Urus nie broni się liczbami, a gra momentami jest jeszcze gorsza. W lidze jego braki i nieregularność jest jeszcze bardziej uderzająca.
Eto'o a nawet Suarez sprzed lat byli gotowi na 38 bitew w La Lidze i kilkanaście w LM. Obecnie nie ma o tym mowy. Parametry fizyczne Suareza pikują.

Nie może być tak, że klub chce zdobywać trofea, a kibic jest w stanie wymieniać litanię zawodników, którzy nie dają rady grając w podstawowej jedenastce. W zwycięskich projektach sprzed lat, każdy członek "11" miał swoje miejsce i rolę. Teraz tego nie widać.

Barca wygląda jak dzieło pijanej krawcowej.

Długo nie znajdziemy takiej 9.
Mnóstwo pięknych goli i zagrań.
Na pewno dał nam dużo radości

w obecnej formie ty lepiej mu nic nie pomagaj,poza tym
NIE dla placka Lauturo !