Bezpośrednio i skutecznie

Daniel Olbryś

5 lipca 2020, 20:44

244 komentarze

Fot. Getty Images

Villarreal CF

VIL

Herb Villarreal CF

1:4

Herb Villarreal CF

FC Barcelona

FCB

  • Gerard Moreno 14'
  • 3' (sam.) Pau Torres 
  • 20' Luis Suárez 
  • 45' Antoine Griezmann 
  • 86' Anssumane Fati 
  • Niedziela, 5 lipca 22:00
  • Estadio de la Cerámica
  • Canal+ Sport

Po bardzo dobrym spotkaniu Barça pokonała Villarreal aż 4:1 po trafieniach Suáreza, Griezmanna, Fatiego oraz jednej bramce samobójczej. Dla gospodarzy honorowego gola strzelił Gerard Moreno. Blaugrana znakomicie poradziła sobie z nieźle dysponowanym ostatnio zespołem Amarillos, choć w obliczu zwycięstwa Realu Madryt nad Athletikiem utrzymany został status quo.

Przed meczem sporo kontrowersji wzbudziły decyzje Quique Setiena co do wyjściowej jedenastki. O ile brak rotacji w obronie był jeszcze w miarę zrozumiały, o tyle wygląd pomocy z bezproduktywnym ostatnio Vidalem i dopiero wracającym po kontuzji Sergim Roberto co najmniej nie przekonywał. Jak się miało wkrótce okazać, niesłusznie.

Od początku widać było że gospodarze nie ograniczą się do wyczekiwania na ruch Barçy. Villarreal z animuszem ruszył do przodu, co skrzętnie wykorzystała nieźle wyglądająca dziś Azulgrana. Lewą stroną ruszył wspomniany Sergi Roberto, dograł do Jordiego Alby, a ten dorzucił w obręb pięciu metrów, gdzie piłka nieszczęśliwie odbiła się od Pau Torresa, który wpakował ją do własnej bramki i było 1:0 dla gości. Spotkanie toczyło się w szybkim tempie i kwestią czasu wydawały się kolejne trafienia.

Tak stało się w 14. minucie, gdy gospodarze doprowadzili do wyrównania. Świetnym podaniem popisał się Chukwueze, Paco Alcácer wycofał na wolne pole do Cazorli, zaś piłkę odbitą po strzale tego ostatniego zebrał Gerard Moreno, który silnym strzałem nie dał szans Ter Stegenowi. Chwilkę potem świetne szanse na trafienia zaprzepaścili Suárez oraz (po raz kolejny) Moreno. Urugwajczyk nie zawiódł jednak dosłownie pięć minut później, gdy po precyzyjnym wyłożeniu piłki przez Messiego silnym strzałem pokonał Asenjo i znów wyprowadził Barçę na prowadzenie. Gol ten zdecydowanie podciął skrzydła gospodarzy, którym od tego momentu jakby zaczęło brakować precyzji w rozegraniu. Podopieczni Quique Setiena wyraźnie przejęli kontrolę nad meczem i wreszcie nieco uspokoili grę.

Nie oznaczało to jednak końca zagrożenia pod bramką Asenjo. Na kolejne trafienie musieliśmy mimo to czekać aż do ostatnich chwil pierwszej połowy, gdy padł gol-ozdoba całego spotkania. Dwójkowa akcja Griezmann-Messi zakończyła się cudownym wyłożeniem piłki podeszwą przez Argentyńczyka i fantastyczną podcinką Antoine'a, który w obliczu ognia krytyki popisał się żelaznymi nerwami i zagrał wręcz perfekcyjne spotkanie.

Druga połowa to zdecydowanie mniej otwarta gra ze strony obu drużyn. W przypadku Villarrealu spowodowane było to poprawą gry w defensywie, zaś Barça po prostu nie próbowała forsować tempa przy dwubramkowym prowadzeniu. Wciąż do sytuacji dochodzili jednak Suárez czy Messi, choć w decydujących momentach brakowało im nieco precyzji. La Pulga mógł się przełamać w 69. minucie, gdy po koronkowej akcji z udziałem Vidala i Sergiego Roberto umieścił piłkę w siatce, ale sędzia po konsultacji z VARem dopatrzył się wcześniejszego spalonego Chilijczyka. Pod koniec meczu nieco oddechu w trwającym maratonie spotkań dostali Piqué, Busquets i Suárez, zastąpieni przez Araujo, Rakiticia i Fatiego. Ostatni z nich zdążył nawet wpisać się na listę strzelców, wykorzystując bierność Raúla Albiola przy kontrze lewym skrzydłem i posyłając piłkę do bramki nagłym strzałem zza tzw. "zasłony". Spotkanie zakończyło się zatem rezultatem 4:1 dla Barçy.

Sam rezultat oraz gra mogłyby napawać optymizmem. Mogłyby, ponieważ w głowie wielu culés rodzi się pytanie "dlaczego dopiero teraz?". Czy potrzeba było spotkania z tak otwarcie grającym przeciwnikiem, by Barça pokazała pełnię swoich możliwości ofensywnych? Czy trzeba było tak długo czekać z eksperymentem z Sergim Roberto w drugiej linii? Pytań nasuwa się wiele, jednak większość z nich pozostaje zagadką nie do wyjaśnienia. W obecnej sytuacji Real Madryt wydaje się znajdować na autostradzie do mistrzostwa Hiszpanii i nawet nadzwyczajna forma piłkarzy z Camp Nou do końca rozgrywek może nie wystarczyć do obrony tytułu...

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (244)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze