Daniel Alves: W finale Ligi Mistrzów w 2015 roku byliśmy jak Muhammad Ali

Maciej Łoś

6 czerwca 2020, 14:30

UEFA, FC Barcelona

16 komentarzy

Fot. Getty Images

Daniel Alves udzielił wywiadu dla UEFA, w którym opowiedział o finale Ligi Mistrzów w 2015 roku. Barcelona z Brazylijczykiem w składzie pokonała wtedy Juventus 3:1. Dziś mija piąta rocznica tego wydarzenia. 

- Pamiętam praktycznie wszystko z tego meczu. Nie minęło od tego wydarzenia dużo czasu. To wspaniałe wspomnienie, jednak namęczyliśmy się, żeby tego dokonać. Ludzie nie chcieli, żebyśmy wygrali tryplet, i kibicowali naszym rywalom. Czuliśmy, że fani nie wierzą, że jesteśmy w stanie to zrobić. Jeśli jesteś dobrze przygotowany do walki ze swoim przeciwnikiem, to raczej nie stanie ci się nic złego. To jest sekret Barcelony w finałach, zawsze jest na nie gotowa.

- Atmosfera była niesamowita. Byliśmy cały czas skoncentrowani. To jest właśnie to, za co kocham Barcelonę. Gdy przychodzi finał, to wiesz, że najgorsze już minęło i teraz możesz się cieszyć. Jeśli radujesz się grą, wtedy twój rywal nie jest groźny.

- Juventus to przeciwnik, który był bardzo dobrze przygotowany pod względem fizycznym, a także organizacyjnym. Zawsze, gdy mierzy się zespół siłowy z zespołem grającym piłką, jest zacięta walka. Z Luisem Enrique wypracowaliśmy przede wszystkim znakomite szybkie ataki. Gdy Juve nie trzymało gardy, my wyprowadzaliśmy cios. Byliśmy jak Muhammad Ali, lataliśmy jak motyle, ale kąsaliśmy jak pszczoły. Uważam, że wygraliśmy zasłużenie i mogliśmy celebrować ponowne zdobycie trypletu.

- Gol Rakiticia na początku był bardzo ważny. Dlatego uważam, że tego typu mecze są wyzwaniem psychologicznym, bardziej niż fizycznym. Gdy wiesz, że grasz przeciwko najlepszym piłkarzom na świecie i tracisz bramkę w pierwszych minutach, wtedy musisz zmienić swoje plany. Mimo to, nigdy nie widziałem żadnego finału, w którym jedna z drużyn nie miałaby ani jednej sytuacji do strzelenia gola. Dlatego cały czas trzeba się mieć na baczności. Tak było w meczu z Juventusem czy wcześniejszym finale z Manchesterem United. 

- Pomimy bramki Moraty na 1:1 nie przestaliśmy myśleć jak drużyna. Zaczęliśmy nawzajem się pobudzać i krzyczeć dla otuchy. Nie można było spuścić głów. 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Byliśmy jak motyle

Pustka po nim pozostała do dziś.

Brakuje Daniego Alvesa bardzo, wspaniały to był zawodnik. Legenda.

Wszystko fajnie ale zdanie z tytułu nigdzie nie występuje w artykule.

Zdanie klucz "Nie można było spuścić głów. "

Pamiętam jak nie chciałem żeby przychodził do Barcelony. Nie mam prawa śmiać się teraz z Abidala :)

Teraz jesteśmy jak Artur Szpilka.

Hehe Juve nie miało sytuacji ale gola strzelili :) Ah ten Alvis