Jaume Roures: Barcelona ma dużą dziurę w budżecie i jakoś nikt się tym nie przejmuje

Julia Cicha

24 maja 2020, 11:00

Marca

1 komentarz

Fot. Getty Images

Założyciel firmy Mediapro Jaume Roures był gościem Radio Marca, gdzie opowiedział o wznowieniu rozgrywek ligi hiszpańskiej oraz o transferach Barcelony i o Sandro Rosellu.

Powrót piłki nożnej: Wiele osób pracowało, by do tego doszło. Mamy nadzieję, że nie pojawi się nic, co by to popsuło. Piłka nożna żyje w swojej bańce, a wirus sprowadził nas na ziemię. Wszyscy widzą, że idą chude czasy, więc trzeba współpracować, by dokończyć sezon w godny sposób i nie pogorszyć sytuacji.

Straty w wypadku niedokończenia sezonu: Byłoby to około siedem miliardów w Europie i 600 milionów euro w Hiszpanii. Do tego trzeba by dodać to, co już teraz tracimy. To pieniądze nie do odzyskania. Mamy nadzieję, że chociaż telewizja zrealizuje mecze i unikniemy dużo większych szkód.

Realizacja meczów: Spróbujemy, robimy różne próby. Mamy nagrany dźwięk ze wszystkich stadionów, testujemy też wirtualne rozwiązania na trybunach. Dziwi mnie, że w Niemczech nie wysilają się nieco bardziej, brakuje tam dwunastego zawodnika. Dopingu, atmosfery, to ważne części piłki. Dopóki nie będzie szczepionki nie wrócimy jednak do tego, co było.

Godziny meczów: Na szczęście można grać niemal każdego dnia, skoro nie ma kibiców, to nie jesteśmy ograniczeni do weekendów. Możliwości jest więcej niż w trakcie normalnego sezonu. O godzinach zdecyduje LaLiga, weźmie pod uwagę upały oraz transmisje w innych krajach.

Stanowisko prezydenta Barcelony: Ten pomysł nie sprawia mi radości, nie zwraca mojej uwagi. Wolę robić dokumenty, zajmować się muzeami, kinami… Robię wiele rzeczy, które mnie motywują o wiele bardziej niż wizja bycia członkiem zarządu.

Transfery Barcelony: Od dawna mówię, że Barça ma dużą dziurę w budżecie, a nikt się tym jakoś nie martwi. Do tego trzeba dodać straty związane z koronawirusem, to pieniądze nie do odzyskania. Skończą się też ogromne transfery za setki milionów euro, bo nie ma pieniędzy. Rzeczywistość wygra z chęcią wyrzucania pieniędzy. Tak będzie ogólnie w piłce, ale szczególnie w Barcelonie. Nikt już nie wyda 150 milinów, bo ich nie ma, a bank mu ich raczej nie pożyczy. Mówi się o wymianach… Oby nie były to takie sztuczne operacje fiskalne jak ta z Neto i Cillessenem…

Sandro Rosell: To ogromna głupota mówić, że mam wpływy w Sądzie Najwyższym…

Tebas: Czasem mieliśmy problemy, a czasem nie. Kiedy politycznie sytuacja jest napięta, śmiejemy się ze słabości pozycji każdego z nas i idziemy do przodu. Mam przyjaciół w różnych opcjach politycznych, ale to niczego nie zmienia. Musimy razem żyć i zaakceptować, że ludzie mają różne wizje świata. Niektórych linii nie można przekraczać, a gdy to się dzieje, zrywam relacje z taką osobą.

Darmowe mecze w szpitalach: Już są, jedno spotkanie Primera i dwa Segunda w tygodniu. Czytałem o tym pomyśle, ale nikt mnie o nic nie pytał. Istnieją umowy, których nie można zmienić. Trzeba rozsądnie podejść do tego tematu. Nie sądzę też, by ktoś zaproponował to Movistarowi.

Liga: Rozsądnie jest ją dokończyć ze względów sportowych, z powodu spadków, awansów i tytułu. Jeśli się nie uda, moim zdaniem trzeba wziąć pod uwagę procenty. Federacja już rozważała, kto mógłby zagrać w europejskich pucharach. Tak jak we Francji, choć nie rozumiem, dlaczego zakończono tam rozgrywki.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze