Carles Aleñá w wywiadzie dla mediów Realu Betis wypowiedział się na temat czasu spędzonego w zespole Verdiblancos i swojej przyszłości.
Okres w Betisie: Myślę, że zacząłem dość dobrze w pierwszym meczach. Później jednak mogłem pokazać lepszą wersję siebie. Nie byłem tym piłkarzem, którym jestem. Muszę się poprawić ze względu na zaufanie, jakim mnie obdarzono, i to, skąd przychodzę. Jestem przygotowany na podjęcie wyzwania, aby zrobić krok dalej i prezentować najwyższy poziom. Ta przerwa dobrze mi posłużyła, żeby rozluźnić głowę. Nie jest też łatwo, gdy całe życie gra się w jednym miejscu i w końcu idzie się występować gdzie indziej, przy innym sposobie gry, ustawieniu… Nie szukam wymówek, przyznaję, że muszę dać z siebie trochę więcej. Nie sądzę, żeby to był problem z umiejętnościami, po prostu muszę być odważniejszy. Często chce się robić wszystko dobrze, a kiedy tak się dzieje, gra się zbyt „płasko”, co czasem nie jest właściwe. Chcę być prawdziwym Aleñą, którym byłem w Barcelonie, gdzie byłem pewny siebie.
Przyszłość: Kiedy myślę o przyszłości, nie wybiegam poza te jedenaście meczów w Betisie. Byłby to brak szacunku wobec moich kolegów. Jestem tu szczęśliwy, nie myślę o tym, co może się wydarzyć za dwa miesiące. Byłoby szalone, gdybym zamknął drzwi przed Betisem. Jestem zachwycony, że mogę tu być, a także tym, jak traktuje się tu zawodników. Nie mogę się na nic skarżyć. W ogóle nie żałuję, że tu przyjechałem, zmiana otoczenia była świetną decyzją.
Sezon: Kończyliśmy z dobrymi wrażeniami po pokonaniu Realu Madryt. Wierzymy, że będziemy osiągać dobre wyniki i wygramy wszystkie mecze. Marzenie o Europie wciąż jest żywe. Jesteśmy pewni, że będziemy mieli na to szansę, jeśli będziemy spisywać się dobrze. Fakt, że w pierwszym spotkaniu po powrocie gramy z Sevillą, jeszcze bardziej nas motywuje. Jestem bardzo podekscytowany możliwością zagrania w derbach. Ten pojedynek wyznaczy, dokąd będziemy mogli zajść w tej końcówce sezonu. Chcemy podarować naszym kibicom zwycięstwo.
Treningi: Samodzielne trenowanie jest dziwne, ale jesteśmy szczęśliwi, że wróciliśmy do pewnej normalności. 7 kwietnia zostałem ojcem i w tej dramatycznej sytuacji miałem to szczęście, że wszystko poszło świetnie. Mogłem cieszyć się tym pierwszym miesiącem z dzieckiem. Pracujemy dość ciężko, ponieważ musimy być w najlepszej możliwej formie, gdy nadejdą intensywne dni. Myślę, że miesiąc przygotowań wystarczy, o ile pracuje się wystarczająco ciężko. Będziemy w świetnej formie na rozpoczęcie ostatniej części sezonu. Chcemy, żeby można było grać i wrócić do normalności.
Komentarze (5)