Już od kilku tygodni media donosiły o możliwej wymianie na linii Barcelona - Juventus. Wśród zawodników, którzy mogliby zostać włączeni do operacji, pojawiało się m.in. nazwisko Pjanicia. Wczoraj La Gazzetta dello Sport podała informację o dojściu do porozumienia 30-latka z katalońskim klubem, co mogło dawać do zrozumienia, że zainteresowanie Blaugrany jest poważne. Do transferu jednak daleka droga, ponieważ Barça musiałaby jeszcze uzgodnić warunki z Juventusem. Nie byłoby to łatwe z uwagi na konieczność włączenia do operacji innych zawodników. Stara Dama chce w zamian otrzymać Arthura, który publicznie powiedział, że nie chce odchodzić z Barcelony. Dyrektor sportowy Juventusu Fabio Paratici spróbuje go przekonać do zmiany zdania, a nie wiadomo, jak gotowość do sprzedaży Brazylijczyka ze strony katalońskiego klubu (dziś taką informację podało również Tuttosport) wpłynie na podejście i stanowisko samego pomocnika. Można sobie wyobrazić, że takie doniesienia nie wpływają na Arthura pozytywnie.
Warto przypomnieć, że Barcelona od dłuższego czasu ma Pjanicia na celowniku. Już w 2017 i 2018 roku media donosiły o zainteresowaniu Blaugrany pomocnikiem Juventusu. Bośniak zwrócił uwagę Katalończyków cechami, które zawsze są pożądane na Camp Nou: dobrą techniką, zdolnością organizowania gry, kreatywnością i podawaniem piłki z dużą szybkością. Takie właściwości mogłyby pomóc Pjaniciowi w szybkim dostosowaniu się do stylu Barcelony i niewykluczone, że hiszpański futbol wydobyłby z pomocnika najlepsze cechy. W pierwszych dwóch sezonach w Turynie Bośniak zdobył 15 goli i zanotował 25 asyst, co mogło robić wrażenie. 30-latek niewątpliwie wyróżnia się skutecznością strzelecką, ale wiele trafień zaliczył po uderzeniach z rzutów wolnych, których w Barcelonie z oczywistych względów nie miałby okazji wykonywać zbyt często. Pjanić imponował też dobrym ustawianiem się i pracą w defensywie. Dlatego też byłby w stanie występować nie tylko jako środkowy pomocnik, ale także na pozycji Sergio Busquetsa.
Barcelona interesowała się zresztą Pjaniciem jeszcze w czasach jego występów w Romie, zwłaszcza po świetnym sezonie 2015/2016, w którym strzelił 12 goli i zanotował 11 asyst. Jednak to Juventus sprowadził go po tych rozgrywkach za 32 miliony euro. Mimo to Barça nie przestała obserwować Pjanicia, a w 2017 i 2018 roku prowadziła negocjacje z Juventusem. Była wówczas bliska zawarcia porozumienia, ale ostatecznie nie była gotowa spełnić oczekiwań finansowych włoskiego klubu, który wyceniał pomocnika na ponad 60 milionów euro. W następnych miesiącach również mówiło się o zainteresowaniu Barcelony Pjaniciem, jednak nie było realnej możliwości przeprowadzenia transferu, a Barça skupiała się przede wszystkim na postawieniu na Frenkiego de Jonga. Ponadto poprzedniego lata Bośniak był bliski transferu do Realu Madryt, ale warunkiem było odejście Luki Modricia.
Mimo zalet Pjanicia sprowadzenie tego zawodnika budzi spore wątpliwości. Po pierwsze, mimo rozegrania 32 meczów (trzy gole i cztery asysty) nie jest to najlepszy sezon w jego wykonaniu. Nie wiadomo, czy pomocnik, który w tym roku przekroczył 30. rok życia, nie ma już czasem najlepszego okresu za sobą. Być może Pjanić zdołałby na Camp Nou odbudować formę, ale i tak ze względu na wiek trudno wiązać z nim długoterminową przyszłość. W przeciwieństwie do Arthura, którego Juventus bardzo chce sprowadzić. Zaletą Pjanicia może być zdolność dostosowania się do stylu gry Blaugrany, dzięki czemu według Sportu panuje zgoda co do jego sprowadzenia w dyrekcji sportowej i sztabie szkoleniowym, ale Brazylijczyk pasuje do filozofii klubu jeszcze lepiej. Być może Barcelona chce powierzyć środek pola bardziej doświadczonemu zawodnikowi, biorąc pod uwagę możliwe odejście Ivana Rakitica czy Arturo Vidala, ale nijak ma się to do zapewniania drużynie spokojnej przyszłości, o czym często wspomina prezydent klubu Josep Maria Bartomeu.
Komentarze (29)