Madrycka Marca publikuje dziś specjalny artykuł poświęcony sytuacji na prawej stronie obrony FC Barcelony. W ostatnich dniach Nélson Semedo był wymieniany w kontekście włączenia go w transfery Lautaro Martíneza lub Ndombele, jednak czy Barça naprawdę może pozwolić sobie na oddanie Portugalczyka?
Kiedy Nélson Semedo słyszy o możliwym włączeniu go w operację sprowadzenia Lautaro czy Ndomele lub wymianie za João Cancelo, może czuć się dziwnie. Jeszcze na początku sezonu mówiło się, że Barcelona przedłuży wygasającą w 2022 roku umowę z Portugalczykiem. Potem temat upadł, za to zaczęły pojawiać się informacje o możliwym odejściu Semedo w lecie 2020. Na początku tego roku Barcelona położyła jednak na stole ofertę przedłużenia kontraktu o trzy lata, lecz w tym momencie nie toczą się żadne rozmowy, za to pojawia się coraz więcej pogłosek o transferze Portugalczyka.
Marca sugeruje Barcelonie, aby klub zadał sobie pytanie, czy naprawdę chce pozbywać się Semedo. Madrycki dziennik podkreśla, że w trakcie trzech sezonów spędzonych na Camp Nou Portugalczyk nie grał źle, a teraz zna już wszystkie mechanizmy funkcjonowania zespołu. Marca zaznacza, że Semedo ma dobrą opinię w Europie, co pozwoliłoby sprzedać go za duże pieniądze, lecz w takiej sytuacji Barcelona musiałaby szybko znaleźć jego następcę, a w drużynie są obecnie inne dziury do załatania.
Ponadto Marca podkreśla, że nowy piłkarz potrzebowałby czasu na adaptację, a Bartomeu nie ma czasu. W ostatnim roku swojej kandencji prezydent chce wygrać za wszelką cenę, każdym sposobem. Obecnie Semedo jest jedynym klasycznym prawym obrońcą w kadrze Quique Setiena. Sergi Roberto został jedynie przekwalifikowany na prawego obrońcę z pomocnika, a zdaniem Marki w najtrudniejszych meczach widać jego braki w defensywie.
W Barcelonie już chyba zapomniano o Wagué, który nie spełnił pokładanych w nim nadziei i w zimie odszedł na wypożyczenie do Nicei. Barça nie planuje jego powrotu do pierwszej drużyny, choć mało prawdopodobne jest, aby francuski klub skorzystał z opcji wykupu za 10 milionów euro. Odpowiedniej jakości i gwarancji nie dają też Dani Morer i Guillem Jaime z Barçy B. Dlatego też Marca uznaje, że decyzja o wystawieniu Semedo na rynek jest ogromnie ryzykowna. W dobie kryzysu gospodarczego dodatkowe miliony są mile widziane, jednak tylko wtedy, kiedy ich pozyskanie nie osłabi drużyny pod względem czysto sportowym. A odejście Semedo byłoby pod tym kątem bardzo niebezpieczne.
Komentarze (11)