Finansowe, sportowe i instytucjonalne podsumowanie działalności Barcelony pod wodzą Bartomeu [cz.2]

Julia Cicha

15 kwietnia 2020, 18:00

Palco23.com

6 komentarzy

Fot. Getty Images

Wczoraj opublikowaliśmy pierwszą część ciekawego i obszernego podsumowania działań Josepa Marii Bartomeu i jego zarządu. Dzisiaj zapraszamy na drugą część tekstu pokazującego, z jakimi problemami mierzy się obecnie klub.

Problemy sportowe

Do wspomnianych wcześniej kwestii finansowych nie sposób nie dodać destabilizacji sportowej, która pogłębiła się po odejściu w ostatnich miesiącach wiceprezydenta ds. sportowych i osoby odpowiedzialnej za obszar piłki nożnej oraz wobec braku zgody w szatni, gdy Piqué i Messi publicznie kwestionowali działania zarządu. Należy wspomnieć też o dziwacznych wydarzeniach takich jak wyciek do mediów informacji o podróży Oscara Grau i Érica Abidala do Kataru w celu zaproponowania Xaviemu posady trenera, gdy wciąż mówiło się o pozostaniu na stanowisku Ernesto Valverde.

„Nie było oferty. Jeśli ją ma, niech ją pokaże, bo ja jej nie widziałem” – zapewniał Abidal w wywiadach dla Mundo Deportivo i Sportu. „Wyciekły warunki umowy… Chciałbym pracować z osobami, którym mogę zaufać, które są lojalne i solidne. W pobliżu szatni nie może być nikogo toksycznego” – odbił piłeczkę Xavi, wyjaśniając, dlaczego odrzucił ofertę Bartomeu.

W obszarze sportowym często pojawiały się problemy, a najbardziej widoczne były one w szkółce, która powoli traciła swój styl gry stworzony przez Johana Cruyffa i rozwinięty przez Pepa Guardiolę. Odejścia trenerów i dobrze ocenianych pracowników zdarzały się często, ale kluczowym momentem było zwolnienie latem 2018 roku dyrektora ds. metodologii Joana Vili, który rok później połączył siły z Xavim, by wypuścić na rynek oprogramowanie pozwalające interpretować taktykę w piłce nożnej.

Napięcie rosło w obecnym sezonie i nie brakowało jasnych wiadomości piłkarzy do członków zarządu. „Kiedy dwie osoby nie chcą się obrazić, nie ma kłótni. Musimy sprawić, by klub był zjednoczony, inaczej skrzywdzimy się nawzajem” – ostrzegał Piqué we wrześniu. „Myślę, że kiedy mówi się o piłkarzach, trzeba podać nazwiska, bo jeśli nie, brudzi się wizerunek nas wszystkich i podsyca się nieprawdziwe informacje, które są rozpowszechniane” – żalił się Leo Messi w lutym po krytyce ze strony Abidala.

To jasna krytyka nowych zawodników, których transfery okazały się porażkami, a więc np. Dembélé i Coutinho, z których zapłacono ponad sto milionów euro. Stawianie na tanie, ale niekoniecznie potrzebne młode talenty z Ameryki Południowej również stało się obiektem krytyki, bo zamykało drzwi wychowankom z La Masii.

Kryzys instytucjonalny

Najsilniejszy cios spadł na Barcelonę później. „Nie przestaje nas zaskakiwać, że w klubie są osoby, które przykładają do nas lupę i wywierają na nas presję, byśmy zrobili coś, co i tak zamierzaliśmy zrobić” – krytykowali zarząd zawodnicy w liście, w którym zaakceptowali obniżenie pensji o 70% na czas trwania stanu alarmowego.

Oprócz tego nierozwiązana pozostaje sprawa Barcagate, w której Barcelona zapłaciła milion euro firmie mającej teoretycznie monitorować media społecznościowe. Śledztwo Cadena SER wykazało jednak, że I3 Ventures używało także fałszywych kont do niszczenia wizerunku takich osób jak Messi, Piqué, Xavi, Puyol czy przeciwnicy zarządu. Wszystko za klubowe pieniądze.

Problemem nie jest już hipotetyczne zapłacenie przez Barcelonie za podważanie pozycji jej rywali, ale dołożenie do tego złego zarządzania i braku kontroli wewnętrznej. Emili Rousaud, wiceprezydent ds. instytucjonalnych, który podał się do dymisji, oznajmił, że podzielono faktury na mniejsze, nieprzekraczające 200 tysięcy euro każda, w celu uniknięcia wewnętrznej kontroli przez komisję.

„Więcej niż jednak osoba została naznaczona, gdy odmówiła włączenia jednej z tych faktur do swojego departamentu” – wyznaje pracownik klubu. To nie pierwszy raz, gdy pojawiają się takie sytuacje. Sabine Paquer podała się do dymisji po trzech latach na stanowisku dyrektora ds. zgodności [compliance officer] po tym, jak naciskano na nią, by zamknąć śledztwa przeciwko niektórym członkom zarządu. Jej stanowisko przejęła Noelia Romero, pochodząca z hiszpańskiej filli funduszu inwestycyjnego Blackstone. Pracy jej nie brakuje.

Problemy prawne

Najbardziej bolesnym przykładem, który sprawił, że Barça została pierwszym w historii klubem sportowym skazanym jako osoba prawna za przestępstwo podatkowe, jest sprawa Neymara. Była ona naznaczona półprawdami w kwestii ceny operacji, do czego dochodzą liczne sprawy sądowe między zawodnikiem a klubem. Nie przeszkadza to jednak w negocjacjach w sprawie jego powrotu, a zawodnicy Barçy dalej fotografują się z Neymarem, choć zdają sobie sprawę, że w żaden sposób nie pomagają stabilizacji instytucjonalnej.

Kolejną trwającą sprawą sądową jest ta dotycząca Mediapro, które kiedyś pozwało byłego prezydenta Sandro Rosella oraz klub, oskarżając ich o szpiegostwo oraz przestępstwo przeciwko prawu do prywatności, wyjawienie sekretów firmowych oraz ciągłą kradzież. Sąd numer 8 w Barcelonie zwolnił klub z odpowiedzialności, ale sprawa przeciwko Rosellowi i pracownikowi działu IT Robertowi Camie wciąż trwa. Mediapro dostarczyło dowody pokazujące, że przez lata pracownik kradł e-maile Jaume Rouresa, by przekazywać je Rosellowi. Kolejna z oskarżonych osób, Joan Carles Raventos, jest dziś szefem spółki retailowej Barçy.

Oddzielenie władzy zarządu, interesów klubu i samego zarządu to jedna z największych szkód wyrządzanych Barcelonie. Klub nie jest w stanie wytworzyć optymalnego systemu zarządzania, w którym połączyłby potrzebę posiadania profesjonalnych, wykształconych pracowników w każdym obszarze z zachowaniem roli, do której pretendują członkowie zarządu, którzy ręczą swoim własnym majątkiem, by móc pracować w klubie.

Decyzje

Wielu profesjonalistów odeszło z klubu, krytykując proces podejmowania decyzji w Barcelonie. Nie rozumieli, dlaczego, skoro to oni są ekspertami w swoich dziedzinach, wiele inicjatyw było obalanych lub kwestionowanych przez część członków zarządu, którzy poza doświadczeniem biznesowym nie mają głębokiej wiedzy w branży sportowej i rozrywkowej.

Od momentu zostania prezydentem klubu w 2015 roku Josep Maria Bartomeu miał dwóch dyrektorów generalnych, którzy aż cztery razy restrukturyzowali dyrekcję, zmieniając funkcje. Najmniej stabilnym obszarem jest ten handlowy, który miał już aż trzech różnych dyrektorów. Niektórzy pracownicy w ciszy znoszą powierzanie im coraz mniejszej odpowiedzialności w porównaniu do tej, którą oferowano im, gdy godzili się przyjść swoje stanowisko.

Wiele osób godzi się na takie traktowanie w celu zachowania posady i niesplamienia swojego curriculum, choć równocześnie wiedzą oni, że nie jest to idealne środowisko pracy. W klubie znajdują się profesjonaliści lojalni wobec każdego z zarządów i szefów, zastanawiający się, czy ich posada jest zagrożona po wyborach w 2021 roku lub nawet przed nimi. Dziura ekonomiczna jest pewna, a restrukturyzacja klubu będzie konieczna, ale przyszłość Barcelony będzie zależeć od osoby, która przejmie ją za rok.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (6)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze