Víctor Font był gościem programu „Tu Diras” na antenie RAC1. Kandydat na prezydenta Barcelony ocenił obecne działania zarządu oraz opowiedział, co sam zrobiłby inaczej.
Czy powziąłbyś te same środki co Bartomeu?
Zapewne tak. Nie mam jednak odpowiednich informacji, w obecnej sytuacji trudno jest być prezydentem klubu lub mieć taką odpowiedzialność, ponieważ niepewność jest duża. Decyzje są podejmowane we wszystkich miejscach. W mojej firmie również powzięliśmy środki, by upewnić się, że przetrwamy kryzys.
Dlaczego Bartomeu potrzebował aż dziesięć dni, by dojść do porozumienia z piłkarzami?
Wyjaśniono, że trwały negocjacje. Ja słucham publicznych wyjaśnień, a po pokonaniu kryzysu będzie można zadawać pytania i rozwiązywać wątpliwości. Jasne jest, że kryzys pojawił się w trudnym dla Barçy momencie. My pracujemy nad naszym projektem. Nastąpi zmiana warty po najlepszym pokoleniu w historii Barcelony i piłki nożnej. Pracujemy od dłuższego czasu, bo wiemy, że to duże wyzwanie. Nie wiedzieliśmy, że nadejdzie kryzys, to kolejny ważny czynnik. A do tego przed nami jeszcze budowa Espai Barca.
Co sądzisz o postawie zawodników?
Trudno jest wyrażać opinię, gdy nie ma się wszystkich informacji. Teraz trzeba trzymać się razem I wspierać osoby podejmujące decyzje, w tym przypadku Josepa Marię Bartomeu. Jest wiele kwestii do omówienia, ale teraz najważniejsze jest zjednoczenie się. Kiedy rozpoczął się kryzys, wysłałem Bartomeu wiadomość, oferując pomoc.
Co ci powiedział?
Nie odpowiedział, ale zakładam, że teraz przechodzi trudny okres i ma inne priorytety.
Co mu zaoferowałeś?
Nic konkretnego. Rozmowę, bo dość długo pracowaliśmy, a kryzys ma dwa uderzenia. Najpierw wyzwaniem będzie ustabilizowanie budżetu na ten sezon. Później pojawiają się wyzwania w dalszej perspektywie. Jasne jest, że istnieje światełko na końcu tunelu, więc myślałem, że jeśli porozmawiamy, będziemy mogli zaoferować nasze projekty, bo trzeba zjednoczyć się dla dobra klubu.
Wykluczasz zorganizowanie wyborów latem?
Tak, na pewno. Wykluczyłem to jeszcze przed kryzysem. Teraz ważne jest wspólne stanowisko i transparentność, by razem stawić czoła wyzwaniom. Brakowało tej transparentności, która będzie potrzebna w kolejnych miesiącach. Trzeba wyeliminować niepewność.
Boisz się, że przez tę burzę Messi odejdzie?
Nie, zawsze byłem mocno przekonany, że Messi jest takim samym culé jak my. Kocha ten klub ponad wszystko i zrobi wszystko, co możliwe, by dalej tu pracować. Musimy działać razem, stworzyć jak najlepszy zespół, bo Messi oprócz gry w Barcelonie chce wygrywać.
Klub jest w trudnej sytuacji?
Na pewno jest ona trudna z ekonomicznego punktu widzenia, ale nie z powodu koronawirusa. Już jakiś czas temu wyjaśnialiśmy, że obecny model jest nieprawidłowy. Klub ma ponad miliard przychodów, ale musi wymieniać Cillessena na Neto, co pokazuje, że jego sytuacja finansowa jest trudna. W krótkiej perspektywie pojawią się komplikacje. Gdybyśmy byli politykami, trzeba by koalicji, by znaleźć rozwiązania. Musimy mieć plan, by zapewnić sobie, że w dalszej przyszłości obecny model klubu zostanie utrzymany i że będzie można wygrać Ligę Mistrzów. Te cele są wg mnie osiągalne mimo kryzysu.
Uważasz, że w tych okolicznościach projekt Espai Barça wciąż jest możliwy?
Przed kryzysem prosiliśmy o transparentność i referendum, bo Espai Barça w 2014 roku było konieczne, a teraz jest bardzo pilne. Obecna sytuacja zmienia bliższą przyszłość, więc prosimy przede wszystkim, by się nie spieszyć. Trzeba spojrzeć, jaka jest rzeczywistość, wtedy klub będzie mógł ponownie oszacować koszty. Chcemy absolutnej transparentności. Skoro zbliżają się wybory, niech każdy kandydat wyjaśni, co planuje. Później pojawi się nowy zarząd, który będzie musiał przeprowadzić nowe referendum.
Mówisz o wstrzymaniu prac?
Nie, myślę, że Espai Barça wciąż jest wykonalne. Trzeba jednak przeanalizować plany wobec obecnej sytuacji.
Xavi mówi o tobie jako o przyjacielu. To szczęście czy trudność, że może on być trenerem? Wtedy musiałbyś podejmować decyzje.
To nie tylko szczęście, to podstawowy wymóg. Znam Xaviego, nie przyjaźnię się z nim niezależnie od projektu, tylko właśnie dlatego, że wspólnie nad nim pracowaliśmy. Naszą odpowiedzialnością jest poznać aktywa i zrozumieć, jak mogą sprawić, że Barça będzie jeszcze większa. Między osobami, które mają prowadzić projekt, konieczne jest zaufanie.
Co sądzisz o tym, że Abidal poleciał do Dohy, by pozyskać Xaviego?
Niemal wszyscy byli tym zaskoczeni, być może Xavi i Abidal nie. Jako socio uważam, że myślenie o Xavim było ze strony klubu rozsądne, bo to jedna z najlepszych osób związanych z Barceloną. To normalne, że o nim pomyślano, ale było nieco za wcześnie.
Co stałoby się z twoim projektem, gdyby Xavi się zgodził?
Dalej pracowalibyśmy nad naszymi planami.
Jaka jest twoja opinia na temat zastąpienia Valverde Setienem?
Zmiana trenera w połowie sezonu, kiedy nowy szkoleniowiec nie mógł zaplanować kampanii, jest złożona. Lubię Setiena, jestem zwolennikiem jego filozofii. Wierzę, że zrobiono krok do przodu w pewnego rodzaju dynamice. Teraz, w trakcie przerwy, Setien ma czas, by zaplanować sezon, który będzie sukcesem.
Ma umowę do 2022 roku.
Tak, ale może też odejść. Wierzę w projekt, który jest dobrze wypracowany. Trzeba odpowiednio podejmować decyzje, nie improwizować. Chcemy pokazać socios, że nasz projekt jest najlepszy, i postaramy się, żeby naszym trenerem był Xavi.
Chcesz, by rozgrywki zakończyły się uznaniem obecnej tabeli?
Uważam, że interesy ekonomiczne sprawią, że rozgrywki zostaną dokończone, być może w warunkach, które nie będą idealne dla wszystkich. Sezon musi jednak zostać dokończony, nawet przy pustych trybunach. Dziura finansowa w Barcelonie bardzo od tego zależy, bo duża część jej przychodów pochodzi z telewizji.
Wciąż wiele mówi się o Lautaro Martínezie i Neymarze.
Kiedy mówię o transparentności, to właśnie z tego powodu. W przyszłości będziemy musieli przyzwyczaić się do nieco bardziej racjonalnych scenariuszy.
Komentarze (4)