Josep Maria Bartomeu: Piłkarze od samego początku zgodzili sie na obniżkę wynagrodzenia

Julia Cicha

31 marca 2020, 10:39

Mundo Deportivo, Sport

13 komentarzy

Fot. Getty Images

Josep Maria Bartomeu szczegółowo opowiedział o działaniach podejmowanych przez FC Barcelonę w związku z kryzysem spowodowanym koronawirusem. Prezydent skupił się na kwestiach finansowych, skomentował też zarzuty piłkarzy w stronę zarządu, które znalazły się w komunikacie opublikowanym przez Leo Messiego.

Jesteś zadowolony z porozumienia w sprawie obniżenia wynagrodzenia?

Oczywiście, od początku chciałem, by doszło do tego za porozumieniem stron, a nie poprzez narzucenie czegoś z naszej strony, mimo że prawnie mieliśmy taką możliwość. Porozumienie jest najlepsze dla Barçy, pokazuje oddanie zawodników. Udało się zrobić to, co chciałem. Woleliśmy poczekać, by porozmawiać z piłkarzami. Od samego początku byli oni pozytywnie nastawieni do pomysłu.

Kiedy po raz pierwszy rozmawialiście z kapitanami?

W piątek 20 marca z Oscarem Grau rozmawialiśmy za pośrednictwem wideokonferencji z Messim, Busquetsem, Piqué i Sergim Roberto i przekazaliśmy im, że chcieliśmy, by obniżyli swoją stałą pensję, bez zmiennych na czas trwania stanu alarmowego. Od początku się zgodzili. Do porozumienia doszło po dziesięciu dniach, ale zgoda była od samego początku. Gdyby tak nie było, od razu skorzystałbym z ERTE. Teraz nie ma ERTE, tylko prywatne porozumienie.

Porozumieliście się też z innymi sekcjami sportowymi oraz z pracownikami, prawda?

Tak, ze wszystkimi, ale w innych sekcjach wprowadzimy ERTE, ponieważ tam pensje są niższe niż w piłce nożnej i koszykówce, więc to im pomoże. Chcę podziękować szkoleniowcom i sztabom drużyn, obniżka o 70% to spory wysiłek.

Ile wyniesie te 70%?

Miesięcznie mowa o 14 milionach euro netto z pensji pierwszego zespołu i dwóch milionach z pozostałych. Mówimy bowiem tylko o obcięciu stałego wynagrodzeniach, nie o zmiennych i premiach. Jeśli stan alarmowy potrwa miesiąc, zaoszczędzimy 16 milionów, co daje 5,75% pensji rocznej. 45 dni to 8,6%, a dwa miesiące – 11,5%. To elastyczne porozumienie uzależnione od liczby dni.

Dlaczego dojście do porozumienia trwało aż 10 dni?

Od początku zaakceptowano naszą propozycję, ale tutaj w grę wchodzi wiele czynników, kapitanowie musieli omówić to z resztą zespołu, a nie jest łatwo zrobić to, nie mogąc się spotkać.

Zrozumieli, jaki wpływ mają pieniądze, które nie wpływają teraz do klubu?

Tak, nie sprzedajemy biletów, nie dostajemy pieniędzy z transmisji telewizyjnych, z usług VIP, ze sklepów, z muzeum, ze szkółek… Przychody bardzo spadły i staramy się poradzić sobie, obniżając pensje, także członkom zarządu. Zmniejszamy też wydatki i odkładamy projekty, które mogą zostać przełożone.

Na przykład Espai Barca?

Ten projekt jest wstrzymany do czasu referendum, które odbędzie się w dniu meczowym. Wtedy socios zaakceptują lub nie nowe finansowanie.

Uważasz, że globalny kryzys może wpłynąć na Espai Barca?

To bardzo potrzebna reforma Camp Nou i Palau. Zobaczymy, jak będzie wyglądał sport na całym świecie. My już przygotowujemy się na czasy po pandemii. Oczywiście może to wpłynąć na Espai Barca, ale na razie nie wiemy jak.

Osiągnięcie przewidywanych przychodów będzie niemożliwe.

Oczywiście nie osiągniemy 1,05 miliarda przychodów, ale do lutego byliśmy dużo ponad przewidywaniami. Teraz dużo stracimy. Niektórzy mówią, że stosujemy wspomniane środki, ponieważ sytuacja finansowa klubu jest bardzo zła, to nieprawda. Wszystkie kluby i wszystkie firmy poza aptekami są dotknięte spadkiem przychodów. Bayern, Juventus czy Lyon też obniżają wynagrodzenia. To nie kwestia desperacji tylko próba dostosowania się do nowych warunków.

Uważasz, że Real też w końcu zastosuje ERTE?

Nie wiem, nie znam finansów Realu.

Ekonomia Barcelony bardzo ucierpi?

Tak jak w innych klubach, ale my zarabiamy najwięcej, więc też najwięcej płacimy piłkarzom. Skoro tyle zarabiamy, to bardzo szybko odczuwamy brak przychodów. Wielkie kluby cierpią najbardziej, bo nie jesteśmy zależni jedynie od biletów i praw telewizyjnych, ale też od sklepów czy muzeów.

Ile zaoszczędzicie na pensjach pracowników?

Nie wiemy jeszcze, negocjujemy w tej sprawie. Wiele osób będzie dotkniętych ERTE, a klub planuje zrekompensować wielu z nich sporą część pensji, by móc dobić do 100% [przy ERTE państwo płaci tylko określony procent pensji – przyp. red.]. Piłkarze obniżają swoje wynagrodzenie o 70% i o dodatkowe 2%, które będzie przeznaczone dla pracowników klubu.

Członkowie zarządu też obniżyli swoje wynagrodzenie, prawda?

Tak, oczywiście. Negocjujemy w tej sprawie.

Oni jednak nie obniżyli pensji o 70%, więc obejmie ich ERTE, prawda?

Tak, członkowie zarządu, dyrektorzy i inni pracownicy będą objęci ERTE.

Ten kryzys sprawia, że zmienicie kalendarz wyborczy?

Nie, to niemożliwe. Zrobimy wybory na koniec kadencji.

Od początku rozmawiałeś z kapitanami oraz z Oscarem Grau. W jaki sposób?

Poprzez wideokonferencję, WhatsAppa, rozmowy telefoniczne. Czasem byliśmy obecni wszyscy, czasem rozmawialiśmy pojedynczo. 20 marca rozmawialiśmy wszyscy. Już wtedy złożyliśmy tę propozycję, która została zaakceptowana. Dodano do niej jedynie wspomniane 2% dla pracowników klubu.

Dlaczego obniżka wynosi 70%?

Ponieważ zawodnicy nie przestali pracować całkowicie, wciąż coś robią, trenują.

Jesteś na kogoś zły na kogoś za sposób zarządzania tym kryzysem, za wypowiadanie się bez znajomości sprawy?

Nie.

Piłkarze na to narzekali?

Tak, mówili mi kiedyś o tym, ale nie mogę kontrolować osób, które się wypowiadają. Nie wiem, o kogo chodzi. Liczy się czwórka kapitanów, Oscar Grau i ja. Wiem, że nikt z naszej grupy się nie wypowiadał. Jeśli byłem o coś pytany, uspokajałem, że piłkarzy nie dotknie ERTE. Klub doszedł do porozumienia z pierwszym zespołem. Niech socios wiedzą, że jest wiele sposobów na poradzenie sobie ze spadkiem przychodów. Nie będziemy robić niczego bez uzgodnienia tego z zawodnikami, bo oni są naszą bazą.

Co się wydarzyło z drużyną koszykówki? Powiedzieliście, że większość zgadza się na obcięcie pensji. Oznacza to, że nie wszyscy.

Jest pewna mniejszościowa grupa, która wciąż się zastanawia. Jestem przekonany, że prędzej niż później wszyscy się zgodzą.

O kogo chodzi?

Nie podam nazwisk, ważne jest, by ostatecznie wyrazili zgodę, bo zobaczą, że to konieczne. Nie będziemy wytykać ich palcem.

Dlaczego w komunikacie Messiego pojawił się prztyczek w stronę zarządu?

Ja od początku bardzo doceniam nastawienie piłkarzy. Rozmawialiśmy, ale w ciągu ostatnich 10 dni pojawiło się wiele plotek i osoby z klubu lub spoza niego wypowiadały się na ten temat bez znajomości rzeczywistości i negocjacji. To nie pomogło. Rozumiem ten komunikat, choć nie odbieram go jako krytykę.

Martwi cię, że piłkarze mówią o wewnętrznych naciskach? Można to zinterpretować jako kolejny krok w złych relacjach z zarządem?

Nie martwi mnie to, to były trudne dni, ale nie ze względu na negocjacje, a na to, co dzieje się w Europie. Ludzie wypowiadali się bez znajomości szczegółów. Mogłem podjąć decyzję bez zgody zawodników, ale nie zrobiłem tego, bo wiedziałem, że byli chętni do osiągnięcia porozumienia.

Nie wykluczyłeś transferu Neymara, a Abidal nie wykluczył Lautaro. Czy obecna sytuacja zmieni politykę transferową?

Nie, Abidal i Planes dalej pracują nad zaplanowaniem kadry, chociaż w najbliższym okienku dojdzie głównie do wymian, bo nie będzie tyle pieniędzy.

Możecie być ambitni w przeprowadzaniu transferów?

Tak, trzeba skompletować dobry zespół.

A jak z przedłużeniem umowy z Messim?

Barça jest największym klubem na świecie. Spadek przychodów nie sprawia, że przestajemy być klubem z największymi przychodami. Niektórzy mówią, że mamy się fatalnie, ale ja uważam, że 30 czerwca wciąż będziemy zarabiać najwięcej, bo wszystkim spadną przychody.

Można marzyć o Neymarze i Lautaro, nawet jeśli mieliby przyjść w drodze wymiany?

Nie mogę wypowiadać się na temat konkretnych nazwisk. Barça przeprowadzi odpowiednie operacje, będziemy w stanie to zrobić.

Nie wiadomo, ile czasu będzie trwała przerwa w grze i przerwa w przypływie gotówki.

Niektóre przychody będą zawieszone do czasu wznowienia rozgrywek, ale sklepy będą zamknięte tylko do końca stanu alarmowego. Kiedy sklepy i muzeum zostaną otwarte, coś zarobimy. Najważniejsze są jednak bilety, strefa VIP i prawa telewizyjne. Jaume Roures powiedział, że rozgrywki wrócą w czerwcu… Trochę więc to potrwa.

Być może trzeba będzie grać bez kibiców.

Barça nie jest zwolennikiem gry przy pustych trybunach ani gry co 48 godzin.

Czy przedłużenie umowy z Messim może się opóźnić?

Teraz zajmujemy się pandemią i tym, co dzieje się w trakcie trwania stanu alarmowego. Musimy porozmawiać z przedstawicielami Messiego, ale zrobimy to w odpowiednim momencie.

Nie martwi cię ten temat?

Nie, Messi wielokrotnie już o tym mówił. Chce zakończyć karierę w Barcelonie. Trzeba będzie jednak dojść do porozumienia.

Przed 30 czerwca czy nie wiesz jeszcze kiedy?

Nie wiem. Kiedy zakończy się stan alarmowy? Nie wiemy.

Klub mocno opiera się na kwestiach handlowych. Czy ten kryzys może sprawić, że przemyślicie to i coś się zmieni?

Nie, wręcz przeciwnie. Handel nie jest priorytetem, teraz są nim tematy cyfrowe. Żyjemy w cyfrowym świecie, w handlu nie ma już dużego pola do rozwoju. Barça bardzo rozwinęła się w kwestii karnetów dla socios, za czasów Núñeza zyskaliśmy na prawach telewizyjnych, ale teraz to tylko 25% naszych przychodów. Przyszłość leży w sferze cyfrowej, zmierzamy w kierunku rewolucji cyfrowej.

Na czym ona polega?

Na posiadaniu fanów w mediach społecznościowych, Barça zarabia na tym rocznie około sto milionów euro. Dwa miesiące temu zaprezentowaliśmy nowey projekt i rozmawiamy już o potrojeniu przychodów, które mamy obecnie. To tam widać wzrost.

Kryzys spowodowany koronawirusem temu nie zagraża?

Ludzie nie kupują teraz w internecie, ale nasza rewolucja obejmuje też Barça Studios, merchandising internetowy, treści OTT. Robimy wiele rzeczy. Na razie najważniejsze jest jednak zdrowie ludzi.

Jak wygląda kwestia audytu mediów społecznościowych?

Nie jest to teraz najpilniejszą sprawą. Wiem, że trwają prace. Kiedy się zakończą, zaprezentujemy ich rezultaty.

Kiedy piłkarze będą mieli wakacje?

Podejmiemy decyzję po zakończeniu stanu alarmowego. Być może od razu, a może między jednym sezonem a drugim. Jeśli byłoby to teraz, końcówka sezonu zostałaby połączona z początkiem kolejnego.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Do realu to nam daleko.

Wierze w jego słowa tak samo jak w miłość Neymara do Barcelony :)

"Ten kryzys sprawia, że zmienicie kalendarz wyborczy?

Nie, to niemożliwe. Zrobimy wybory na koniec kadencji."

Skąd my to znamy...

@Danny Gaucho słusznie gdzieś napisał, że zrobił się smród, a teraz na szybko wietrzymy. Dużo za dużo tych brzydkich bąków się nazbierało

To trzeba było tą dziwna polemikę uspokoic od razu a nie teraz pierdo... O porozumieniu od początku. Najgorszy prezydent w historii!!!

"my zarabiamy najwięcej, więc też najwięcej płacimy piłkarzom"
Najwięcej trwonicie na fanaberię. Najwięcej zarabiać powinni najlepsi

"...w najbliższym okienku dojdzie głównie do wymian, bo nie będzie tyle pieniędzy..." - Czyli tak jak większosć podejrzewała. Pewnie Antułan i Rakietić do PSG

nie wierzę w żadne twoje słowo, temat zamknięty