W jaki sposób europejskie kluby zamierzają walczyć ze stratami finansowymi spowodowanymi koronawirusem?

Maciej Łoś

29 marca 2020, 18:00

14 komentarzy

Fot. Getty Images

Pandemia koronawirusa sparaliżowała świat futbolu. Na całym świecie wstrzymano rozgrywki w obawie o zdrowie zawodników i kibiców. Ta bezprecedensowa sytuacja sprawiła, że wiele klubów stanęło w obliczu poważnych problemów finansowych. Brak wpływów z biletów i transmisji telewizyjnych powoduje, że wiele drużyn zdecydowało się na cięcia kosztów. Na pierwszy ogień poszły pensje piłkarzy, które w większości przypadków mocno obciążają budżety klubów. Kto musiał zdecydować się na taki ruch? Zawodnicy których klubów nie muszą na razie martwić się obniżkami zarobków? Zapraszam do lektury.

Barcelona

Tego artykułu nie sposób nie zacząć od Barcelony. Już od chwili zawieszenia rozgrywek LaLigi pojawiły się sygnały, że klub z tego powodu może znaleźć się w trudnej sytuacji finansowej. Przy ustalaniu budżetu na podstawie prognozowanych wpływów nie uwzględniono tych nadzwyczajnych okoliczności, które obecnie postawiły zarząd Barçy przed obliczem poważnego kryzysu. W ostatnich latach finanse klubu miały się na tyle dobrze, że dyrekcja nie żałowała pieniędzy na bardzo drogie transfery. Za ogromne kwoty do zespołu trafili tacy zawodnicy jak Philippe Coutinho, Ousmane Dembélé, Frenkie de Jong czy Antoine Griezmann. Zarówno nowi, jak i dotychczasowi piłkarze Barçy nie mogą narzekać również na pensje. Według raportu Sports Intelligece, Barcelona wydaje najwięcej pieniędzy na wynagrodzenia swoich zawodników spośród wszystkich drużyn sportowych na świecie. Przeciętnie członek pierwszej drużyny Blaugrany zarabia 11,5 miliona euro rocznie.

Nie można się dziwić, że dyrekcja klubu zdecydowała się skorzystać z przepisów dotyczących czasowej regulacji zatrudnienia (ERTE). Hiszpańskie media początkowo informowały, że Josep Maria Bartomeu przekonał zawodników, którzy mieli rozumieć sytuację i zgodzić się na obniżki. Okazało się jednak, że takiego porozumienia wciąż nie ma, a piłkarze nie są zadowoleni z działań klubu. Obecnie ze wszystkich sekcji sportowych Barcelony, to jedynie zawodnicy Quique Setiena nie zdecydowali się podporządkować decyzjom zarządu. Przypomnijmy, że wg niektórych źródeł klub postanowił obniżyć pensje swoim sportowcom o 70% na czas trwania przerwy w rozgrywkach.

Espanyol

Jako pierwszy zespół z LaLigi na wprowadzenie przepisów ERTE zdecydował się Espanyol. Należący do chińskiej grupy Rastar klub poinformował w oficjalnym komunikacie, że osoby, które zostaną objęte obniżkami, wyraziły zrozumienie i szacunek dla decyzji władz drużyny. Na czas zawieszenia rozgrywek mniejszą pensję będą pobierać zawodnicy i zawodniczki pierwszych zespołów, a także piłkarze rezerw i dwóch ekip młodzieżowych.

Atlético

Na podobny ruch zdecydowało się również Atlético, które wśród klubów piłkarskich wydających najwięcej pieniędzy na pensje zawodników zajęło szóste miejsce. Przeciętnie piłkarz z Wanda Metropolitano zarabia 6,35 miliona euro rocznie. Podobnie jak Barcelona, Atlético według szacunków z początku sezonu miało mieć najwyższy budżet w całej swojej historii. Obecnie sytuacja zmieniła się diametralnie i madrycki klub musi szukać oszczędności. W specjalnym liście do socios Miguel Ángel Gil Marin napisał, że przepisami ERTE zostaną objęci trenerzy i zawodnicy poszczególnych drużyn, jednak nie doprecyzował, czy chodzi również o pierwszy zespół. Biorąc pod uwagę, że Diego Simeone jest najlepiej opłacanym trenerem w stawce, trudno wyobrazić sobie, by klub nie zdecydował się również jemu obniżyć pensji.

Athletic Club

W zupełnie innej sytuacji znajduje się Athletic, który pod wieloma względami może być uważany za wzór dla innych drużyn w Hiszpanii. Iñaki Williams zapewnił, że jest gotów na obcięcie zarobków. Okazało się jednak, że nie ma takiej potrzeby. Jak podało El Desmarque Bizkaia, klub z San Mamés ma oszczędności w wysokości 188 milionów euro i nie potrzebuje wprowadzać żadnych obniżek swoim zawodnikom. Według El País Athletic na przerwie w rozgrywkach może stracić około 30 milionów euro: niecałe 18 milionów z praw telewizyjnych, 3 miliony z biletów i 7 milionów z innej działalności. Dzięki umiejętnemu zarządzaniu i specyficznej polityki transferowej klub znajduje się w bardzo dobrej kondycji finansowej.

Real Madryt

Królewscy, podobnie jak Athletic na razie nie muszą myśleć o obcinaniu pensji swoim zawodnikom. Klub jest w bardzo dobrej sytuacji finansowej i nawet fakt, że znajduje się na drugim miejscu listy drużyn wydających najwięcej na wynagrodzenia, nie zmusza Florentino Péreza do wprowadzania ERTE. Jest to spowodowane tym, że Real w ostatniej dekadzie był bardzo umiejętnie zarządzany. Według analizy, którą przeprowadził AS, kluczem do sukcesu było utrzymywanie niskiego ratio efektywności wprowadzonego przez Europejskie Stowarzyszenie Klubów. Jest to zestawienie pensji wypłacanych wszystkim pracownikom do wszystkich przychodów klubu. ECA zaleca, by ten wskaźnik nie przekraczał 70%. Królewscy mogą się pochwalić ratio efektywności wynoszącym zaledwie 52% (dla porównania Barcelona ma wskaźnik w wysokości 65%).

Pozostałe hiszpańskie kluby

Ostatnią z drużyn, która zdecydowała się do tej pory na przyjęcie ERTE, jest Deportivo Alavés. Większość klubów pierwszej i drugiej ligi hiszpańskiej nie podjęła jeszcze takich decyzji. Inaczej jest w przypadku zespołów z niższych lig. Tam część zespołów mających problemy finansowe postanowiło obniżyć pensje swoim zawodnikom.

Juventus

Na największe obniżki zdecydowali się zawodnicy Juventusu. Wczoraj włoski klub poinformował, że gracze i sztab szkoleniowy pierwszej drużyny zgodzili się, by nie pobierać pensji przez aż cztery miesiące. Dzięki temu w klubowej kasie zostanie dodatkowe 90 milionów euro, które może okazać się bardzo ważne w kontekście obecnej sytuacji. Warto dodać, że aktualny mistrz Włoch znalazł się na trzecim miejscu zestawienia Sports Intelligence. Średnio piłkarze z Turynu zarabiają rocznie 9,4 miliona euro.

Kluby Premier League

Angielskie kluby również nie wykluczają wprowadzenia obniżek pensji dla swoich zawodników, jednak do tej pory żaden zespół się na to oficjalnie nie zdecydował. Jak podaje The Guardian, przedstawiciele wszystkich dwudziestu drużyn mają połączyć się ze sobą przez internet 3 kwietnia i omówić wspólnie strategię działania. Może to okazać się nieuniknione, ponieważ zespoły Premier League otrzymują najwięcej pieniędzy z tytułu praw telewizyjnych. Na pewne kroki zdecydowały się za to niektóre drużyny z zaplecza angielskiej ekstraklasy. Zawodnicy, zarząd i sztab szkoleniowy Leeds postaonwili o obniżce wynagrodzeń po to, by inni pracownicy klubu mogli pobierać normalne pensje. Z kolei władze Birmingham City poprosiły swoich piłkarzy o zgodę na obcięcie ich wynagrodzeń o połowę.

Kluby Bundesligi

Niemieckie drużyny były jednymi z pierwszych, które zdecydowały o obniżce pensji swoich zawodników. Piłkarze Unionu Berlin postanowili, że na czas przerwy w rozgrywkach w ogóle nie będą pobierać wynagrodzenia. Bayern Monachium poinformował o tym, że jego zawodnicy stracą 20% swoich zarobków, z kolei Borussia Dortmund również wydała komunikat o obniżkach, jednak nie poinformowała o szczegółach. W zeszłym tygodniu chęć obcięcia pensji wyrazili także zawodnicy Borussii Moenchengladbach.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze