Leo Messi, dzięki wczorajszej bramce z Realem Sociedad, w klasyfikacji strzelców LaLigi ma już sześć goli przewagi nad drugim Karimem Benzemą. Argentyńczyk jest na najlepszej drodze do zdobycia swojej siódmej nagrody Pichichi.
Lionel Messi rozstrzygnął wczorajszy mecz z Realem Sociedad. Tym razem nie zrobił tego z akcji dzięki swojemu geniuszowi, a przez pewne wykonanie rzutu karnego w trudnym dla drużyny momencie. Dzięki interwencji technologii VAR sędzia główny podyktował jedenastkę za zagranie piłki ręką w polu karnym przez obrońcę gości Le Normanda. Messi pewnym strzałem pokonał Alexa Remiro, strzelający tym samym swojego 19. gola w tym sezonie w lidze. Argentyńczyk utrzymuje średnią prawie jednej bramki na mecz, ponieważ ominął aż sześć kolejek z powodu kontuzji na początku rozgrywek.
Kapitan Barcelony ma obecnie sześć goli przewagi nad drugim w klasyfikacji strzelców Karimem Benzemą. Na najniższym stopniu podium wciąż znajduje się Luis Suárez, który wypadł z rywalizacji przez kontuzję. Argentyńczykowi zostało do rozegranie jedenaście meczów, by przypieczętować zdobycie swojego siódmego trofeum Pichichi. Dzięki temu stałby się piłkarzem z największą liczbą koron króla strzelców w historii LaLigi. Obecnie Messi dzieli ten tytuł z legendarnym Telmo Zarrą, który również sześć razy zdobył najwięcej goli w sezonie.
Wartym podkreślenia jest także fakt, że od 16 lutego 2019 roku Messi wykorzystał wszystkie z sześciu rzutów karnych, które wykonywał. Ostatni raz nie strzelił właśnie tego dnia w meczu z Realem Valladoid, a jego strzał został obroniony przez Jordiego Masipa. W ciągu swojej kariery Argentyńczyk skutecznie wykonał 73 jedenastki, z czego 55 w LaLidze. Nie wykorzystał 22 karnych, z czego 11 w rozgrywkach ligowych.
Komentarze (14)