Kiedy ogłoszono, że nowym szkoleniowcem Barcelony zostanie Quique Setién, fani Arthura bardzo się ucieszyli, uznając, że od tej pory Brazylijczyk będzie otrzymywał więcej szans na grę. W rzeczywistości jest jednak zupełnie odwrotnie. AS postanowił przyjrzeć się sprawie, zaznaczając, że trener w końcu znalazł sposób na to, żeby właściwie wykorzystać potencjał i obecne możliwości gracza.
Do tej pory w siedmiu meczach Arthur na boisku spędził jedynie 166 minut. W meczowej jedenastce zameldował się zaledwie raz, w spotkaniu z Valencią. Jego występ w tym pojedynku nie był jednak udany. Po krótkiej obserwacji pomocnika Quique Setién zauważył, że nie jest on obecnie w najlepszej formie fizycznej, jak i również, że trudno jest mu przystosować się do rytmu europejskiej piłki o wysokiej intensywności meczów. Nowy szkoleniowiec Dumy Katalonii postanowił więc, że najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji będzie wpuszczanie Brazylijczyka na boisko na krótsze fragmenty meczów. W czterech pojedynkach z Leganés, Levante, Athletikiem i Realem Betis rozegrał on odpowiednio 19, 10, 21 i 33 minuty. AS zwraca uwagę na to, że w każdym z tych spotkań okazał się bardzo ważny dla zespołu. Warto pochwalić go przede wszystkim za bramkę zdobytą w meczu z Leganés i wspaniałe podanie do Leo Messiego na San Mamés, po którym Argentyńczyk nie zdołał jednak umieścić piłki w siatce.
Hiszpański dziennik podkreśla, że Arthur zbyt często sprawia wrażenie, że przerasta go rytm meczowy, poza tym nierzadko widać po nim zmęczenie. Gra w krótszych fragmentach spotkań pozwala mu jednak pokazać swoją jakość i poczuć się ważną częścią zespołu. Co ważne, Brazylijczyk ma świadomość, że jeśli popracuje nad formą, ma szansę stać się jednym z najczęściej grających piłkarzy Barcelony.
Komentarze (93)